moje-gniezno.pl

PORTAL INFORMACYJNY POWIATU GNIEŹNIEŃSKIEGO

Dublet Stajni pod Wierzbami, czyli Hubertus w UKS Master

Wtorek, 11 października 2011
  • Dublet Stajni pod Wierzbami, czyli Hubertus w UKS Master

W minioną sobotę odbył się pierwszy tegoroczny Hubertus zorganizowany przez Uczniowski Klub Sportowy Master. Pomimo tego, że był to Hubertus tylko na zaproszenia przybyło aż 65 jeźdźców oraz 5 zaprzęgów. Podobnie jak rok temu, tak i tym razem Bieg św. Huberta został zdominowany przez Stajnię Pod Wierzbami. Niestety nie obyło się bez wypadków.

Bieg św. Huberta rozpoczął się w sobotnie południe przy nie do końca sprzyjającej pogodzie. Wszystkich gości przywitała prezes UKS Master Maria Nitka, a oficjalnego otwarcia dokonał prezydent Gniezna Jacek Kowalski. Z zaproszenia skorzystali również m.in. Zdzisław Kujawa i Waldemar Rewers. Niestety pomimo prośby organizatora nie wszyscy jeźdźcy, którzy reprezentowali styl angielski mieli kaski lub toczki. Znalazło się dwóch mężczyzn, którzy jechali w czapkach. Zanim jednak wyruszono w teren doszło do dwóch niegroźnych upadków. Trasa Hubertusa prowadziła przez Las Miejski. Jak to zwykle bywa zaprzęgi i auta jechały inną drogą niż wierzchowce. Spotkanie tych dwóch tras nastąpiło na pierwszych przeszkodach. Drugie spotkanie było już troszkę mniej przyjemne, ponieważ było spowodowane upadkiem dziewczyny, która została zabrana przez karetkę pogotowia do szpitala. Na szczęście nic poważnego się nie stało. Czekając na służby ratownicze jeźdźcy oraz osoby jadące zaprzęgami zdążyli porozmawiać, najeść się i wypić coś ciepłego. Hubertus ruszył dalej. Po ok. 15-stu minutach zdarzył się kolejny niemiły incydent, tym razem z udziałem zaprzęgu. Prawdopodobnie w wyniku przeładowania bryczki pękł dyszel, bryczka najechała na konie i cały zaprzęg wypadł z drogi. Po kilku chwilach sytuacja została opanowana, ale wypadek wprowadził wiele zamieszania. Ku zdziwieniu wielu osób zaprzęg ten pojawił się na gonitwie bez większego uszczerbku na zdrowiu koni, bo w takich przypadkach najbardziej żal koni, które nie są niczemu winne, a zazwyczaj najbardziej cierpią. W wyniku tego wypadku jeźdźcy, którzy jechali za bryczkami byli zmuszeni do powrotu na pole, na którym spędzili już trochę czasu czekając na karetkę. Organizatorzy podjęli decyzję o zmianie miejsca gonitwy, ponieważ inaczej jeźdźcy wracaliby do stajni po zmroku. Uciekającym lisem był Marcin Frankowski. Podczas pogoni również miał miejsce groźny wypadek. W wyniku zderzenia dwóch koni, jeden z jeźdźców przewrócił się razem z koniem, a drugi spadł ze swojego wierzchowca. Upadek pierwszego wyglądał bardzo groźnie, ponieważ jeździec został przygnieciony przez konia, który miał problemy ze wstaniem. Jak się później okazało w wyniku tego wypadku jeździec złamał nogę w kostce. Koń, z którego spadł winowajca, spłoszył się i uciekł. Zwierzę zostało złapane przez innych uczestników biegu na ul. Witkowskiej w lesie, gdzie o mały włos mogło dojść do tragicznego wypadku, ponieważ koń biegł ulicą pod prąd. Dzięki naszemu czytelnikowi akcję łapania konia możemy zobaczyć na kilku zdjęciach w galerii artykułu. Pomimo ogromnego wysiłku i „gimnastyki” na koniu w wykonaniu Marcina Frankowskiego, lisią kitę złapała Karolina Wengerek ze Stajni pod Wierzbami na koniu Beja. Dla wierzchowca był to pierwszy Hubertus, natomiast Karolina Wengerek ma już na swoim koncie dziewięć lisich kit. Podczas drugiej gonitwy (dla małych koni) uciekającą była Patrycja Trzaskawka. Po kilku chwilach dogoniła ją jednak Karolina Kaczmarek, również ze Stajni pod Wierzbami. Tym razem swój debiut miał jeździec, a nie koń. Para ta po raz pierwszy zdobyła lisią kitę wygrywając Big św. Huberta. Po wręczeniu pucharów, tradycyjnego flo oraz zasłużonej marchewki dla koni wszyscy udali się w drogę powrotną na ul. Kawiary, gdzie czekał ciepły posiłek. Tradycyjnie wieczorem uczestnicy Hubertusa spotkali się ponownie, by porozmawiać, podzielić się wrażeniami oraz pobawić się przy muzyce. Kolejny Hubertus już w najbliższą sobotę w Stadzie Ogierów.
J.P.
 

Napisz komentarz

Komentarze(45)

  • Tak sobie teraz wszedłem na ten artykuł, żeby przypomnieć sobie jakie były tutaj komentarze. I popatrzcie jak się wszystko zmieniło. Piotr opisuje wszystko tak, jak było. Franek, oj, nadal uważasz, że jest więcej portali niż Moje Gniezno? Patrycja - masz rację - wszyscy się śmieją razem z Tobą do końca...z Tobą lub bez Ciebie. Nie piszę tego po to, żeby komuś dowalić. Chcę pokazać jak szybko wszystko się zmienia. Pytanie: co robicie, żeby się integrować? Spotkania przy piwie, ogniska, wspólne wyjazdy w teren? Nie jest tak, że coś samo się sypie. Niszczą to Ci, którzy to tworzą.

  • przestańcie się kłócić, nie każdemu da się dogodzić...jedni będą narzekać, inni będą mówić ze było fajne...nie ma to sensu. Ja tam nie narzekam mi się podobało.

  • Niektóre komentarze od anonimowych osób są żałosne. Dziękuje organizatorom UKS Master za Hubertusa.

  • Jest tylko jeden pewny sposób, żeby nie spaść z konia - nie wsiadać na niego, jest tylko jeden sposób żeby czegoś źle nie zrobić - nic nie robić.
    Dziewczyna, która spadła z konia jest z mojej stajni i nie mamy (ani Ona ani jej rodzice ani ja) żalu do konia do organizatorów, czy braku umiejętności jeźdźca ( to był jej 10 hubertus)po prostu w każdym sporcie zdarzają się wypadki nawet w golfie.
    Można nie wiem jak się starać i zawsze coś nie wyjdzie, ale jeżeli ktoś uważa, że nie mam racji, no to niech zadeklaruje, że zrobi takiego hubertusa, że będzie wszystko OK.
    Tylko jak znajdzie się taka osoba (w co wątpię) to niech się podpisze imieniem i nazwiskiem.

  • Czytam niektóre komentarze i sie przykro robi. Jeszcze 4-5 lat temu było 6 Hubertusów. Teraz jest ich o połowę mniej, a w zamian dostaliśmy plagę anonimowych ludzi która potrafi tylko narzekać. Wcześniej dyskutowało się o tym co wyszło organizatorom dobrze, a co należałoby poprawić na zabawach po gonitwie... Powoli zaczyna brakować tej rewelacyjnej atmosfery która tak przyciągała do wspólnej zabawy. Miejmy nadzieję, że przez takich ... organizatorzy nie zrezygnują z organizacji Hubertusów.

  • Czytam wasze komentarze i żal mi tych wszystkich śmiesznych anonimów i reszty pseudo koniarzy. Zorganizujcie sami hubertusa to po gadamy... narzekać każdy potrafi. I dla sprostowania jest więcej portali internetowych nie tylko Moje Gniezno. Pozdrawiam i dziękuje organizatorom i tym wszystkim którzy przyczynili się do zorganizowania hubertusa Franek.

  • Ja pozostawię tu tylko jedno zdanie:

    Dziękuję tym którzy potrafią nie psuć atmosfery Hubertusów i razem ze mną cały czas do końca, mimo wszystko, się śmiali :)

  • A zapomniałem dodać, że jeśli będę miał jakieś swoje zdanie to zarówno ja jak i mój brat będziemy się podpisywać, bo po pierwsze plotki i anonimowe komentarze świadczą o wielkim tchórzostwie, a po drugie powodują ogromne konflikty, których ja mam dosyć. A osoby, które mnie znają wiedzą, że ja jeśli mam problem to dzwonie i wyjaśniam lub spotykam się osobiście. pozdrawiam wszystkich koniarzy oraz miłośników pięknych zwierząt koni, które czasem nie wiedzą co wokół nich się dzieje:)

  • Witam wszystkich! Czytam tutaj komentarze i ogólnie czytałem komentarz WyJa i kilka postów wyżej od WyWy i mam wrażenie, że jest on tak napisany jak przez naszą stajnie i pojawia się tam imię mojego brata... Być może chodzi o innego Szymusia, ale gdyby chodziło o Szymona D to na pewno podpisałby się kim jest jeśli chciałby wyrazić swoje zdanie. Czytam komentarze, ale na pewno nie będę wypowiadać się na temat hubertusa na którym Nas nie było, ja tylko mogę powiedzieć, że byłem odebrać konia koleżance i to wszystko. Nic więcej na temat hubertusa nie wiem, dlatego być może chodzi o innego Szymona, ale wymieniając stajnie nie ma tam wymienionej naszej, czyli można powiedzieć że zostało to napisane przez nas! Więc informacja do "WyJa"! PODPISZ się kim jesteś, a nie jako anonim piszesz takie rzeczy które przez innych mogą być źle odebrane. OK???

  • "WyJa" przeczytaj parę postów niżej co napisałam o osobach jadących w czapkach, jeżeli uważasz się za prawdziwego koniarza to dobrze wiesz że osoby te w ogóle na bieg nie były zaproszone, a jak byśmy ich "wyrzucili" siłą to zaraz posypały by się komentarze że wyrzucamy jeźdźców z Hubertusa. Mogę teraz napisać że jest mi wstyd, że środowisko do którego weszłam 6 lat temu tak się zmieniło.

  • 12.10.2011 18:25  Odpowiedz na komentarz

    Szymuś ładny komentarz WyJa. Ale tak bywa a przecież tylko 2 osoby jechały w czapce! he he

  • Zapomniałem dodać do mojej poprzedniej wypowiedzi, że wina nie leżała po stronie koni ciągnących bryczkę tylko po stronie nieodpowiedzialnego powożącego, który zaczął uderzać konie batem :( . Żal tylko tych cudownych zwierząt, niestety są tacy ludzie, którzy nie powinni zajmować się końmi a zajmują. Dodam jeszcze, że wiem ile Uczniowski Klub Sportowy Master włożył pracy w zorganizowanie tego hubertusa. Do kogo zostały wysłane zaproszenia to sprawa organizatorów. Jeżeli komuś nie odpowiadało zaproszenie mógł przecież odmówić.
    Dziękuję UKS Master za zorganizowanie Hubertusa.

  • rzeczywiście to wszystko zostało spowodowane złą pogodą. Smutne było to że niektórzy jeźdźcy widząc upadek podczas gonitwy nie przerwali jej. To prawda było bardzo dużo jeźdźców-amatorów nie panujących nad swoimi końmi.

  • Ja osobiście cieszę się, że zostałam zaproszona, jechalam na początku więc mogę zagwarantowac z własniej obserwacji, że Marcin dobrze i odpowiedzialnie prowadzil zastęp, co prawda była jedna przeszkoda, która po przeskoczeniu miała na swej drodze drzewo co powodowało pewne komplikacje ale na szczęście nikomu nic się tam nie stało, wystarczyło tylko zachować odpowiednie odstępy pomiędzy końmi (czego powinien przestrzegac kazdy) uważam osobiście, że faktycznie jeźdźcy niedoświadczeni nie powinni wsadzać tyłka w siodło jezeli nie sa pewni swoich sił, koń to zwierze płochliwe i ma prawo uciec(tak jak jeździec ma prawo spaść), spłoszyc się itp. czego konsekwencja są wypadki, organizacyjnie było wszystko dograne a to, że nie przejechalismy znacznej części trasy było przyczyną złych warunków atmosferycznych i wypadków, co do "rodziny koniarzy" racja faktycznie trochę się psuje, mam tylko 17 lat ale w tej "rodzinie" jestem od zawsze i przepraszam za uzycie takich trochę nie na miejscu słów ale kiedyś obornik nie smierdział nikomu (bez względu na grubość portfela), teraz smierdzi co drugiej osobie z tego srodowiska a na prawdę nie powinien i myslę, że to jest przyczyną tego całego zamieszania pomiędzy nami, szanując wkład włożony w organizację dziękuję serdecznie w imieniu mojej stajni UKS-owi Master, podzielam osobiście większość tych komentarzy(nie wszystkie) i uważam, że każdy z nas powinien wyciągnąc wnioski i tak po prostu zmienić wszystko co tylko można na lepsze z korzyścią za pewne dla siebie i całego środowiska koniarzy ;) pozdrawiam serdecznie naszą rodzinę ;)

  • 12.10.2011 15:53  Odpowiedz na komentarz

    Redaktor to ma przekichane. Nie jest autorem artykułu, ale to mu się obrywa :D A ja mu nie wierzyłam, że to stresująca praca.

  • 12.10.2011 15:41  Odpowiedz na komentarz

    Wpiszcie sobie w wyszukiwarce UKS Master Gniezno. Jakie strony Wam wyskoczą? Gdyby nie ten portal UKS Master w ogóle nie istniałby w mediach internetowych. Podobnie jak inne kluby jeździeckie. Stajnia pod Wierzbami, JUKS Kłusak, JKS Dragon, a nawet Stado Ogierów. Taka z Was rodzina koniarska? Tak się nazywacie? A za plecami jeden drugiemu nóż podaje, żeby trzeciemu wbić w plecy. Sami dobrze wiecie jak ten świat wygląda od drugiej strony. I każdy dobrze wie, że chyba nie ma osoby, która nie miałaby konfliktu z UKS Master. To było widać chociażby po zaproszeniach na hubertusa. Dostali je Ci, którzy jechali w czapkach i nie potrafią jeździć, a prawdziwi koniarze zostali pominięci.

  • Po prostu może zamiast narzekać to niech każdy z osobna teraz przemyśli to co czyni, zastanowi się 5 razy zanim coś zrobi siedząc na koniu, niech nikt nie działa pod presją, a jeżeli nie czuje się na siłach i nie wie czy zapanuje nad koniem to niech nie pakuje "dupska" w siodło i niech nie stwarza zagrożenia dla innych. Bo jak ludzie nie zaczną zważać na niebezpieczeństwo, to za rok czy dwa na hubertusa pojadą tylko jeźdźcy-amatorzy na koniach "siedzę na nim 3 raz". Brawo

  • Opisali to, co było faktycznie. Wskażcie, do których fragmentów artykułu macie zastrzeżenia? No śmiało! Co jest nieprawdą? Gdzie jest kłamstwo?

  • (Czy dałeś koniowi siłę,grzywą przystrajasz mu szyję i sprawiasz że biegnie jak szarańcza,aż silne parskanie przeraża!Mocno bije kopytem,z radościa się rzuca na oręż nie boi się,drwi sobie z lęku,on nie ucieka przed niczym!!)Te słowa piszę dla Wszystkich Koniarzy!a w szczególności dla tych nie podpisanych.pozdrawiam! Organizatorom UKS Master dziękuję za Hubertusa!

  • 12.10.2011 13:56  Odpowiedz na komentarz

    panie redaktorze srasz pan w swoje gniazdo!a tak być nie powinno.Lidka ma racjię GDZIE CI KONIARZE!!!!jak będziemy tak robić jak redaktor to na hubertusa będziemy jezdzić chyba do Afryki a nie na miejscu!!!pozdrawiam

  • 12.10.2011 13:16  Odpowiedz na komentarz

    Nawet na zdjęciu w treści artykułu widać jeźdźców, którzy starali się przerwać pogoń, ponieważ Piotrek leżał na ziemi,a koń Oskara uciekł. Niestety zarówno lis jak i goniący nie zwracali na to uwagi. Mimo to gonitwa nie została unieważniona.

  • 12.10.2011 12:42  Odpowiedz na komentarz

    Mnie najbardziej zaskoczył chaos jaki panował w sytuacjach nieprzewidzianych: podczas upadku dziewczyny, pogoni za koniem, który uciekł, wypadku bryczki. Nikt nad tym nie panował. Nie było "dowodzącego". Współczuję prowadzącemu.

  • Moim skromnym zdaniem najwięcej narzekają i mają do powiedzenia Ci co nigdy nic nie zrobili.
    Jeżeli ktoś uważa, że było tyle błędów, to i tamto no to niech sam zrobi Hubertusa i pokaże wszystkim jak to się robi.

  • Po pierwsze chciałabym się zapytać czy większość osób wypowiadających się tutaj na "nie" ma pojęcie o imprezie takiej jaką jest Hubertus. Ile wymaga to wysiłku, pracy, nerwów i przygotowań. Mogę zapewnić że stajnia włożyła w przygotowanie tej imprezy całe swoje serce. Wypadki które powstały absolutnie nie są z naszej winy. Decyzja o odwołaniu trasy była podjęta wspólnie ze względu własnie na bezpieczeństwo osób. Zaznaczam że sama osobiście w czasie trasy prosiłam Panów bez kasków o opuszczenie biegu ale siłą ich nie wyrzucę. Przykro się robi że większość z Was potrafi tylko i wyłącznie krytykować a nie wykazuje żadnej incjatywy jeżeli chodzi o organizację imprez i wspólną pomoc. Jeszcze raz dziękuję wszystkim przybyłym gościom za miły czas.

  • Ludzie, czytam te komentarze to aż mi się włosy jeżą. Gdzie są dawni koniarze? Ci koniarze którzy nie byli dla siebie wrogami?
    Jechałam tego hubertusa, chociaż nie byłam zadowolona, fakt faktem, trasa nie była udana, zważając na incydenty jakie miały miejsce. Ale co roku jest coraz gorzej, dosyć stało się rok temu, zginął koń w tragiczny sposób i najbardziej martwi mnie to, rok w rok ludzie popełniają te same błędy, wcale się na nich nie ucząc. Konie stawały dęba w bryczce, przez co jeden się przewróci l i pękł dyszel tak? A dlaczego? Każdy dobrze widział jak te konie ruszały z wozem, jeden przez drugiego szarpały bo nie mogły ruszyć, do tego lgnęły prowadzone przez woźnice w niedawno zasianym polu przez granicę, caplując jeden przez drugiego. A co najlepsze usłyszeć na ty m hubertusie "siedzę na tym koniu 3 raz i jadę hubertusa" z taką odpowiedzialnością jadąc na imprezę masową? To ja dziękuję. Widocznie ludzie zmądrzeją dopiero wtedy kiedy stanie się któremuś z jeźdźców to, czego nikt nikomu by na pewno nie życzył. Pozdrawiam

  • Do "Uczestniczka jadąca konno":
    Skoro nie widziała Pani wypadku zaprzęgu to widać byliśmy w tym samym miejscu, ponieważ ja jadąc konno także go nie widziałem i zapewniam, że nie miałem "czarnych okularów". Jednak autorka artykułu jechała tuż przed zaprzęgiem, który miał wypadek i widziała co się stało. To był wypadek jakich wiele nie tylko na Hubertusie, ale także podczas normalnych "niedzielnych" wyjazdów na przejażdżkę bryczką. Nie napisaliśmy, że karetka dojechała w 10 minut, bo trwało to dłużej. Przy dziewczynie był ratownik medyczny, samochód wyjechał pilotować karetkę więc po co opisywać ile to trwało? Dziewczyna spadła, pomoc była na miejscu i myślę, że nikt nie patrzył na zegarek. Ważne, że karetka dotarła na miejsce bez błądzenia po lesie.

  • Większość rzeczy z których uczestnicy są niezadowoleni jest spowodowane okropną pogodą która niestety w sobotę nie dopisała. Głównie przez nią doszło do wielu incydentów. Kazdy kto jeździ konno wie że jazda w takich warunkach wymaga szczególnej ostrożności. Nie należy za nic winić organizatorów ponieważ zrobili oni co tylko mogli aby mimo wszystko było jak najlepiej. Przygotowania do hubertusa trwały bardzo długo i nikt nie spodziewał się jaki będzie finał. Wiadomo najłatwiej krytykować ale może ktoś z Was spróbowałby zorganizować taką impreze ? Ciekawa jestem czy w takich warunkach pogodowych byłoby lepiej... Wypadki? w zeszłych latach bywały gorsze i jeźdźcy którzy decydują się na uczestnictwo w hubertusie muszą mieć świadomośc czym to grozi. Myślę, iż w tym momencie została podjęta bardzo dobra decyzja o skróceniu trasy i szybkim powrocie do domu. Coraz więcej było zamieszania i mogło być tylko gorzej. Każdy z Was mając jakies uwagi niech może podpisuje się imieniem i nazwiskiem, bo wszyscy potrafią być mądrzy, gdy widnieją jako anonimy, koniary czy uczestnicy a gdy przychodzi chwila, aby powiedziec cos w twarz czy na forum jako konkretna osoba, nagle brak odwagi. Powinniśmy docenić starania i nie zapominajmy że hubertusa tworzy każdy uczestnik z osobna i nie musi on lecieć jak wariat za tłumem ale może wyrabiać odległość tak aby "nie siedzieć nikomu na ogonie", a nie potem narzekać na prowadzącego, bo mimo wszysto on ma najtrudniej i chciał aby było dobrze. Problem galop - stęp - kłus - stęp jest na każdym hubertusie więc proszę Was nie wymyślajcie.

  • 11.10.2011 20:31  Odpowiedz na komentarz

    jeżeli chodzi o tego chłopaka co niby jest slaby jak to powiedział 23456 to jak pan/pani niby jest taka dobra to niech wsiądzie na konia i stanie w takiej samej sytuacji jak on . wtedy zobaczymy czy pani/pan będzie taka słaba. A co do trasy to było nie możliwe żeby nie było ślisko gdyż przez 2 dni padał deszcz ;( i jeszcze raz pozdrawiam pana/panią co powiedział/powiedziała , ze ten chłopak jest słaby hahahahah

  • Czy koń nie może się przewrócić, czy dyszel nie może pęknąć, czy pasy nie mogą się zerwać? Ludzie to są przypadki tak samo jak w codziennym życiu wypadek samochodowy, czy ktoś przewróci się na rowerze... Tak się zdarza, to jest życie. Poza tym Pan Redaktor opisał zdarzenia, których nawet nie widział...? Ktoś opowiedział mu bzdury i bzdury napisał? A jechaliśmy koło siebie, ja przez te drzewa bryczek nie widziałam! Kolejna sprawa, sprawa trasy. Anonim napisał że tego nie można tak nazwać... ale przecież był wypadek... padało... jechać dalej nie przejmując się co może się stać? Jeżeli ktoś miał za mało mógł sobie wziąć konia i następnego dnia wyjechać w "doświadczony" teren. Bo w końcu i tak przecież prowadzący nie znał trasy... Mimo że to już 8 hubertus tego klubu. Ale skoro ktoś tak twierdzi..? Kolejna sprawa opisu hubertusa. Dlaczego Pan Redaktor nie napisał np. że karetka przyjechała po 10 minutach? Przecież trafić do lasu tak szybko to też nie lada wyczyn. W ogóle opis całości jest pisany przez czarne okulary. To jest koński świat w którym wszyscy powinni być sobie braćmi a nie wrogami...

  • 11.10.2011 19:23  Odpowiedz na komentarz

    a co do tego co piszecie, że teren był dobrze zorganizowany to się nie zgodzę. kto poważny wysyła taka grupę ludzi do takiego zarośniętego lasu...tam miedzy drogami ledwo czasami szło przejechać, i te ostre skręty po przeszkodach też nie poważne. i skoro nie prowadzącego wina mówiąc step czy tam kłus tuż po galopie powinien pomyśleć, że ma za sobą 65 koni i to oni najpierw musza się zatrzymać od końca, a nie że prowadzący się zatrzymuje i ma wszystko gdzieś bo on jedzie pierwszy i reszta niech się martwi sama, to co ze konie się kopały i całe denerwowały bo wjeżdżały w tyłki koniom które pierwszy raz na oczy widziały. Żałuje, że Eskado nie robiło hubertusa tam teren jest najlepszy.

  • W artykule jest jeden błąd, polega on na tym iż nie przez przeładowanie bryczki pękł dyszel tylko przez głupotę "powożącego" prawy koń ciągnący bryczkę stanął dęba i przewrócił drugiego konia w wyniku czego dyszel się złamał. Wiem dobrze jak to wyglądało ponieważ niestety miałem przyjemność jechać tą bryczką :(

  • 11.10.2011 17:38  Odpowiedz na komentarz

    Ludzie no! Zasada jest prosta: TRZYMAĆ DYSTANS!Warunki były ciężkie i trzeba przewidzieć co sie z przodu może dziać! Jak ktoś "siedzi na kicie" to może mieć pretensje sam do siebie i do swoich umiejętności, a jazda w kaskach powinna być absolutnym wymogiem i nie wiem czy Ci co jeżdżą w westernie powinni być wyjątkiem.

  • 11.10.2011 17:27  Odpowiedz na komentarz

    Hubertus z zaproszeniami z uczestnikami "doświadczonymi"
    Narzekano na hubertusa w zeszłym roku... Teraz by doszło do podobnej tragedii.! Dzieki bogu że koń który uciekał na ulicy nie wpadł pod samochód... Nie wiem czy ten koń był taki nie spokojny czy jeździec taki słaby że nie potrafił go opanować... Uczestnik masz racje!! Nadzieja w SO !:)

  • 11.10.2011 16:35  Odpowiedz na komentarz

    Temat koni i jeździectwa chyba na zawsze pozostanie już tematem kontrowersyjnym. Szkoda, bo przez takie sytuacje rozpada się coraz bardziej "nasz" koński świat. Podzielam zdanie niektórych, dołączam się do komentarza RODZINY, przecież co by to było jak by się nie pojawił jakiś wyjątek bez kasku? Ludzie, paranoja. Jeszcze 2 lata i każdy będzie jeździł na hubertusy po kilkanaście kilometrów zawożąc konia, bo w Gnieźnie już nic nie zrobią. Do tego dążą "doświadczeni jeźdźcy". Nadzieja tylko w SO.

  • 11.10.2011 16:19  Odpowiedz na komentarz

    Nie wiem czy przejechanie 3 km można nazwać trasą, bo nie liczymy kółek zrobionych na polu. Może i trasa była dobrze przygotowana, ale jeźdźcy nie zdążyli się z nią zapoznać i ocenić, bo całej trasy nie przejechali.

  • 11.10.2011 16:12  Odpowiedz na komentarz

    Odnośnie złej trasy nic nie można zarzucić organizatorom... trasa była dobrze przygotowana, tylko dwudniowy deszcz spowodował duże błoto... Hubertusa przy takiej pogodzie ciężko jest zorganizować.

  • 11.10.2011 15:46  Odpowiedz na komentarz

    Przypuszczam, ze to byl ostatni hubertus zorganizowany przez UKS Master. Czy szkoda? No nie wiem... Gonitwa powinna byc uniewazniona, bo gonilo raptem kilka osob a reszta starala sie przerwac pogon, bo juz ylo wiadomo, ze doszlo do powaznego wypadku.

  • 11.10.2011 15:15  Odpowiedz na komentarz

    Odośnie pierwszego komentarza: w 100% sie z nim zgadzam. Nie jezdzimy w długie tereny i nie mamy doświadczenia w takiej jeździe. Mi też się źle jechało. Franek nie chciał być prowadzącym i to nie jego wina.

  • 11.10.2011 15:12  Odpowiedz na komentarz

    Na początku powiedziane było, że wszyscy muszą mieć kaski lub toczki tylko westowcy mogą w kapeluszach. Moje pytanie: co robili jeźdźcy w czapkach?

  • 11.10.2011 15:10  Odpowiedz na komentarz

    Hubertus? Masakryczny...trasa pt. "galop, stać, kłus, stać, stęp" Przeszkody w błocie, konie się ślizgały, zatrzymywanie się na przeszkodach, a gdzie jeszcze reszta ma skoczyć? upadki jak upadki, wszystko normalne każdy spada jedni w stajni, jedni na takich imprezach. Ale trasa o to jest największa afera...

  • 11.10.2011 13:34  Odpowiedz na komentarz

    Prowadzący trochę nierealnie podszedł do najazdu na przeszkody pozostałych jeźdźców, co wynikło potem wskakiwaniu na inne konie lub w krzaki, bo nie było miejsca na zatrzymanie. Następnie nadane było takie tempo, że konie nie wyrabiały na zakręcie, wyłamywały i w ostateczności skakały ze stój, albo ze stępa. JA się nie dziwię, że konie pękł dyszel w tamtej bryczce. Ludzka głupota nie zna granic i tego chyba się już nie wytępi. Szkoda tylko że cierpią zwierzęta.

  • 11.10.2011 13:24  Odpowiedz na komentarz

    Wypadki potłuczenia i kontuzje przy takiej ilości koni i na takich imprezach zawsze mogą mieć miejsce. Nie róbmy z tego powodu hałasu bo to do niczego dobrego nie prowadzi. Jak widać z roku na rok coraz mniej Hubertusów. Gratuluje organizatorom!

  • 11.10.2011 13:02  Odpowiedz na komentarz

    Jeżeli nie było afery to skąd wiesz, że ta krowa uciekła? poza tym to nie afera tylko incydent. Afera to była Rywina.

  • 11.10.2011 12:51  Odpowiedz na komentarz

    Wielka afera bo koń złamał dyszel i się obalił a jak w Poznaniu z podagry krowa ociekła na ulice Głogowską to żadnej afery nie było
    Panie redaktorze z igły widły...

  • 11.10.2011 11:29  Odpowiedz na komentarz

    Z całym szacunkiem dla umiejętności prowadzącego Franka, prowadzenie hubertusa nie było najlepsze, mówiąc delikatnie. Ale nie Franek jest tutaj winny bo po prostu stajnia nie jeździ w długie tereny i nie wie ile miejsca potrzeba na jednego konia do wyhamowania, szczególnie za przeszkodą. Doświadczenie na parkurze nie zawsze idzie w parze z doświadczeniem w prowadzeniu 60 koni. Wszystkie wypadki nie były winą organizatora.

PODOBNE TEMATY
Niespodzianka z okazji Dnia Dziecka w Gębarzewie i Gębarzewku! Miłośnicy koni zaskoczyli mieszkańców! W Gębarzewku i Gębarzewie k. Gniezna miłośnicy koni rozwieźli słodkie paczki z okazji Dnia Dziecka.... Niedziela, 31 maja 2020
JKS "Dragon" ma już 45 lat "Ktoś kiedyś powiedział, że trzy rzeczy najpiękniejsze na świecie to: kobieta w tańcu, koń w galopie... Niedziela, 9 lutego 2020
Trzej Królowie przybyli do Gniezna 6 stycznia ulicami Gniezna przeszedł Orszak Trzech Króli. W wydarzeniu udział wzięło ok. 2 000 osób.... Wtorek, 7 stycznia 2020
Już 6 stycznia ulicami Gniezna przejdzie Orszak Trzech Króli Parafia św. Maksymiliana Kolbego w Gnieźnie, wraz ze współorganizatorami z radością informuję o realizacji... Sobota, 4 stycznia 2020