moje-gniezno.pl

PORTAL INFORMACYJNY POWIATU GNIEŹNIEŃSKIEGO

Pacjenci widmo i lewe zaświadczenia! Ilu przestępców chodzi na wolności dzięki psychiatrze z Gniezna?

Piątek, 19 listopada 2021
  • Pacjenci widmo i lewe zaświadczenia! Ilu przestępców chodzi na wolności dzięki psychiatrze z Gniezna?

Sprawa zatrzymania ordynatora oddziału psychiatrycznego z gnieźnieńskiej "Dziekanki" obiegła cały kraj. W domu lekarza śledczy znaleźli 1,2 mln zł w gotówce. Podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył obszerne wyjaśnienia. Są jednak jeszcze inne aspekty tej sprawy, które niosą ze sobą bardzo poważne skutki.

W toku prowadzonego śledztwa prokurator ustalił, że od kilku lat Mariusz Sz. - ordynator jednego z Oddziałów Psychiatrycznych Wojewódzkiego Szpitala dla Psychicznie i Nerwowo Chorych w Gnieźnie za łapówki w kwotach po 5tys. zł przyjmował na oddział przestępców, którzy pobyt w szpitalu wykorzystywali do uniknięcia odbywania kary pozbawienia wolności. W procederze tym pomagał mu Andrzej W., który pośredniczył w kontaktach „półświatka” przestępczego z Mariuszem Sz.

Mariusz Sz. usłyszał na razie dwa zarzuty:

Sprzedajność pełniącego funkcję publiczną

Kto, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, przyjmuje korzyść majątkową lub osobistą albo jej obietnicę, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
 

Przekupstwo

Kto udziela albo obiecuje udzielić korzyści majątkowej lub osobistej osobie pełniącej funkcję publiczną w związku z pełnieniem tej funkcji, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Co ciekawe, o całym procederze personel szpitala wiedział od dawna.

W salach były puste łóżka, a w papierach widniały jako zapełnione - mówi osoba z personelu szpitala, chcąca zachować anonimowość. Wszyscy mówią teraz o doktorze Sz., a nikt się nie zastanawia nad tym, co na to inni lekarze? Przecież oni widzieli, że są puste łóżka, nie tylko Sz. był na oddziałach. Jeżeli nawet pacjent pojawiał się w szpitalu i faktycznie był hospitalizowany to lekarze widzieli, że on jest zdrowy. Na pewno bali się postawić ordynatorowi, ale to ich nie usprawiedliwia. Za darmo milczeli? Co działo się z lekami, które mieli przyjmować „pacjenci widmo”, których nie było fizycznie na oddziale? Jak zbierała się komisja orzekająca o poczytalności to pacjenci wchodzili co 5 - 15 minut. W kwadrans lekarze przeprowadzali całą procedurę, która jest szczegółowo opisana w przepisach. To wszystko trwało mnóstwo lat. Dyrekcja mówi, że jest zaskoczona i nie poczuwa się do odpowiedzialności. Czyli wynika z tego, że dyrektor nie wie ile osób fizycznie przebywa na oddziale. Nigdy tego nie sprawdza i nie kontroluje. Twierdzi, że jest zaskoczony całą sytuacją. Przecież to dyrektor jest bezpośrednim przełożonym ordynatora.


Nasuwa się pytanie ile osób, które miały otrzymać wysokie wyroki za poważne przestępstwa chodzi na wolności oraz w jaki sposób organy ścigania chcą to zweryfikować? Czy dzięki działaniu jednego lekarza setki, jeżeli nie tysiące przestępców uniknie sprawiedliwych wyroków? W domu lekarza znaleziono 1,2 mln zł w gotówce. Jeżeli przyjmował łapówki w wysokości 5 tys. zł oznacza to, że tylko ta gotówka pochodzi od 240 osób.

Biorąc jeszcze pod uwagę, że „Dziekanka” chciała przejąć Zakład Opiekuńczo-Leczniczy, mógłby on stać się kolejnym „folwarkiem” dla tego typu działań. Czy więc na pewno osoby postawione wyżej niż ordynator nie wiedziały o tym procederze? Na te pytania odpowie prokuartorskie śledztwo.

Uwaga! Osoby, które wręczały łapówki Mariuszowi Sz. - lekarzowi psychiatrze z Gniezna, mogą uniknąć odpowiedzialności za to przestępstwo pod warunkiem, że same się zgłoszą do organów ścigania, zanim te, same ustalą osoby biorące udział w tym procederze. W związku z tą sprawą można się zgłosić do Wydziału Dochodzeniowo Śledczego KWP w Poznaniu przy ul. Kochanowskiego 2 A albo do Wielkopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Poznaniu przy ul. Solnej 10.

Śledczy posiadają w tej sprawie szerokie ustalenia i obszerny materiał dowodowy. Mariusz Sz. przyznał się do popełnienia zarzuconych mu przestępstw i opisał część przestępczego procederu. W momencie, kiedy do osób wręczających łapówki dotrą mundurowi będzie za późno na uniknięcie odpowiedzialności karnej.
tekst: Andrzej Bukowski