moje-gniezno.pl

PORTAL INFORMACYJNY POWIATU GNIEŹNIEŃSKIEGO

List Zbigniewa Dolaty do Redakcji portalu moje-gniezno.pl

Środa, 17 marca 2021
  • List Zbigniewa Dolaty do Redakcji portalu moje-gniezno.pl

W piątek 12 marca 2021 r. ukazał się artykuł pt. "Irracjonalne zachowanie posła Dolaty! Nagrywał spotkanie i nie chciał opuścić gabinetu starosty!", w którym aż roi się od nieścisłości i sformułowań wymagających sprostowania.

Po pierwsze: nie nagrywałem tego spotkania potajemnie (nigdy tego nie robię), tylko oficjalnie. Na moje polecenie nagrywał dyrektor mojego biura poselskiego. Podjąłem taką decyzję, ponieważ wcześniej starosta i dyrektor szpitala wielokrotnie kłamali, m.in. wypowiadając się na temat problemów szpitala (dyrektor nawet zaprzeczał, iż sie ze mną spotkał - dopiero pod moją presją przyznał, że 8 września 2020 r. doszło do godzinnego spotkania z mojej inicjatywy). Nagrywanie i transmisja online nie wymagały zgody obecnych na spotkaniu (np. poseł Tomaszewski nie protestował), ponieważ było to oficjalne spotkanie osób publicznych, poświęcone sprawie, którą interesują się mieszkańcy powiatu gnieźnieńskiego.

Po drugie: kompletnym nieporozumieniem jest twierdzenie, że "Zbigniew Dolata zaczął „rozliczanie” władz powiatu z kwestii zupełnie niezwiązanych z tematem spotkania". Otóż celem spotkania określonym w zaproszeniu starosty było omówienie "działań, które zabezpieczą dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej w zakresie lecznictwa szpitalnego: leczenia udarów i neurologii dla mieszkańców powiatu gnieźnieńskiego". Aby ten cel zrealizować należało punkt po punkcie określić, czy spełniamy warunki dotyczące personelu, sprzętu medycznego, pomieszczeń, itd., a jeśli nie, to co należy zrobić, aby uzyskać maksymalnie dużo punktów i wygrać konkurs. Warunki te zawarte są w "Rozporządzeniu ministra zdrowia w sprawie szczegółowych kryteriów wyboru ofert w postępowaniu w sprawie zawarcia umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej". Na taką rozmowę byłem przygotowany w odróżnieniu od starosty i dyrektora szpitala.

Po trzecie: spotkanie zerwał starosta Gruszczyński, który zamiast przedstawiać informacje dotyczące stanu przygotowań do złożenia oferty konkursowej zaatakował PiS bezczelnym oskarżeniem, iż "odpowiadamy za nieprzygotowanie szpitala, ponieważ obiecaliśmy zakończenie rozbudowy w 2017 r. i tego nie zrobiliśmy". Odpowiedziałem na to spokojnie, że to nieprawda, ponieważ w latach 2015 -16 przygotowywana była dokumentacja naprawy ruiny, którą zostawiła PO i trwały procedury przetargowe, a w 2017 r. została podpisana umowa z wykonawcą, która zakładała zakończenie rozbudowy do końca 2020 r. Gdy rządził PiS prace postępowały szybciej niż przewidywał harmonogram, a opóźnienia nastąpiły za rządów koalicji PO-SLD w latach 2019 - 20. Ponadto pytałem, jakie działanie podjął starosta od stycznia 2020 r., czyli od momentu, kiedy według własnych jego słów, zaczęły się rozmowy o cesji kontraktu na "udarówkę"  i neurologię. Podkreśliłem, że NFZ wyraża zgodę na cesję, jeśli w wyniku kontroli stwierdzi, że cesjobiorca (czyli w tym przypadku szpital powiatowy) spełnia warunki zawarte w "Rozporządzeniu Ministra Zdrowia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego". Na te merytoryczne pytania starosta zareagował histerycznie i spotkanie zerwał. Uznał zapewne, że to mniejszy wstyd, niż przyznanie, iż przez kilkanaście miesięcy nie zrobiono nic, aby Szpital Pomnik Chrztu Polski przygotować na przejęcie "udarówki" i neurologii.

Jedynymi odpowiedzialnymi za aferę z "udarówką" i neurologią są: dyrektor Szpitala Pomnik Chrztu Polski G. Sieńczewski i starosta P. Gruszczyński (koalicja PO-SLD) oraz dyrektor Szpitala Dziekanka M. Czaplicki i marszałek województwa M. Woźniak (koalicja PO-SLD-PSL), którzy nie potrafili bądź nie chcieli porozumieć się w tej tak ważnej dla naszego regionu sprawie. Świadczy o tym chociażby poniedziałkowe oświadczenie Prezydenta Gniezna i trzech innych członków Rady Społecznej Dziekanki, którzy w proteście wobec lekceważenia ich roli i podjętej decyzji, zrezygnowali z zasiadania w Radzie. Tłumaczenia dyrektora Sieńczewskiego i starosty Gruszczyńskiego o "zaskoczeniu" konkursem są żenujące i świadczą o tym, że kompletnie nie rozumieją zasad kontraktowania świadczeń opieki zdrowotnej.

Nie będę tutaj się odnosił do ataków werbalnych starosty wymierzonych we mnie, bo świadczą one o jego bezradności i braku klasy.

Podsumowanie: Spotkanie w starostwie w założeniu starosty Gruszczyńskiego miało być swego rodzaju "teatrem" z przesłaniem: "my się staramy, a poseł Dolata przeszkadza". Nie byłbym w stanie udowodnić, że było inaczej, bo miałem tam być sam, a przedstawicieli ugrupowań rządzących powiatem - siedmiu. Moja decyzja o transmitowaniu spotkania ten scenariusz zburzyła.

Zastanawiam się dlaczego starosta P. Gruszczyński wykonuje te wszystkie kuriozalne ruchy w sprawie, która jest prosta i powinna zostać przeprowadzona tak, jak w tysiącach postępowań konkursowych ogłaszanych przez NFZ, o których nie mówi się w mediach, bo są działaniami rutynowymi. Kiedy za czasów dyr. Krzysztofa Bestwiny i dr Ewy Jachimczyk Szpital startował, np. w konkursie na poradnię onkologiczną, to ówczesna starosta Beata Tarczyńska nie organizowała konferencji prasowych, nikt nie "apelował" do mnie, że mam pomóc, tylko wszyscy wykonywali swoją pracę. Szpital przygotował dobrą ofertę i konkurs wygrał. A kontrakt na poradnię diabetologiczną był pozyskany w formie cesji… Nikomu nawet nie przyszło do głowy, żeby poseł Dolata jeździł do NFZ.

Dlaczego P. Gruszczyński działa inaczej? Racjonalne scenariusze są dwa. Albo chce "podbić" wartość sukcesu polegającego na wygraniu banalnego konkursu i celowo przedstawia sprawę jako "niemożliwą", aby powiedzieć: "zobaczcie, jacy jesteśmy genialni - dokonaliśmy cudu". Albo z jakiś, nieznanych bliżej powodów, nie chce wygrać tego konkursu (zastanawiające dlaczego nie doprowadził do cesji kontraktu w wyniku umowy z kolegą partyjnym - Marszałkiem Województwa?...dlaczego 14 miesięcy zmarnotrawił?...) i przygotowuje narrację: "a nie mówiłem, że nie mamy szans", "nie załatwił nam tego Dolata", itd. ... Być może rację mają zwolennicy trzeciej opcji: działa irracjonalnie... Niezależnie od tego, jakie są prawdziwe powody tej "szopki" w wykonaniu Pana Gruszczyńskiego, jedno jest pewne: NIE DORÓSŁ DO TEGO, ABY PEŁNIĆ URZĄD STAROSTY!

Zbigniew Dolata