moje-gniezno.pl

PORTAL INFORMACYJNY POWIATU GNIEŹNIEŃSKIEGO

Rak to nie wyrok! Nie poddamy się, póki jest nadzieja...

Środa, 29 kwietnia 2020
  • Rak to nie wyrok! Nie poddamy się, póki jest nadzieja...

Leczenie w Niemczech powinniśmy zacząć jak najszybciej! Każda dawka to nadzieja na pokonanie nowotworu. Każda dawka to olbrzymie środki, które musimy zdobyć, by ratować życie.

Pierwsze objawy zaczęły się w 2018 roku. Paraliżujący ból, omdlenia, brak możliwości normalnego funkcjonowania. Lekarze niewiele mówili, podejrzewali zapalenie żołądka, diagnozy, przypuszczenia, kolejne badania... Moją żonę leczono na różnorodne choroby, bakterie, miejscowe dolegliwości. Tymczasem za rogiem czaił się przeciwnik, który nasze życie zamienił w ciągłą walkę doprawioną strachem i szczyptą przerażenia.

Mimo, że można było się na to przygotować, diagnoza była szokiem dla nas wszystkich. Nowotwór złośliwy żołądka brzmi przerażająco bez względu na to, ile masz lat i na jakim etapie życia jesteś. Dla wielu brzmi to jak wyrok śmierci. Ale nie dla mojej żony. W jej oczach widziałem przerażenie, ale za wszelką cenę chciała je ukryć, przede wszystkim przed synami. Walka z rakiem jest w naszym przypadku o tyle trudniejsza, że żona patrzyła już na przegraną walkę z rakiem najbliższych kobiet w swojej rodzinie.

Ból powodowany przez chorobę Magda zamieniła na cierpienie związane z powikłaniami po chemioterapii. Pierwsze dni po każdej dawce są bardzo ciężkie, to nie życie, to wegetacja... Jestem przerażony tym, co z Magdą zrobiła choroba. Z mojej pełnej energii żony został tylko cień, schudła 16 kilogramów, z jej twarzy zniknął uśmiech, a wraz z nim cała radość, która dotychczas gościła w naszym domu. Teraz wszystkie siły skupione są wokół walki o każdy dzień. O to, by żona zjadła choć jeden posiłek, o to by choć przez chwilę poczuła się jak dawniej... Choć wiemy, że po tym doświadczeniu nic już nie będzie takie samo.

Dopiero po przyjęciu wszystkich dawek zaplanowanej chemioterapii, lekarze będą w stanie ocenić, czy leczenie jest skuteczne. To jak czekanie na wybuch tykającej bomby... Tak naprawdę nie wiemy, czy to cierpienie nie okaże się daremne. Nawet jeśli to nie możemy się zatrzymać, musimy działać, by mieć świadomość, że rak nie rozgości się w organizmie Magdy na dobre. Równolegle z leczeniem Magdy szukamy możliwości ratowania jej przed rakiem na całym świecie. Nie jesteśmy w stanie zrezygnować, jeśli pojawi się, choć cień nadziei. Właśnie tak znaleźliśmy naszą ostatnią i jedyną szansę na przeprowadzenie operacji i terapii w Niemczech, w klinice Medias Burghausen. Właśnie tam lekarze podejmują się leczenia trudnych przypadków i ratują ludzi z najgorszych sytuacji.

Niestety, nadzieja to wszystko, co mamy. Kosztorys, który otrzymaliśmy z kliniki dosłownie zwalił nas z nóg. Na ratowanie życia i zdrowia Magdy potrzebujemy setek tysięcy złotych. To kwota, która dla większości ludzi jest zwyczajnie nie do zdobycia. A my musimy ją zdobyć jak najszybciej. W tej walce liczy się każdy dzień, bo mam wrażenie, że z żony życie ulatuje każdego dnia. Nie mam innego wyboru, muzę prosić o pomoc! Błagam, pomóż mi ratować Magdę!

Podobno nie ma ludzi niezastąpionych, a jednak w tym konkretnym przypadku, nie wyobrażamy sobie życia bez Magdy. To ona do naszego domu wprowadza energię, uśmiech i radość. Wiem, że chciałaby zobaczyć, jak chłopcy dorastają, jak ruszają w stronę samodzielnego życia.

Obiecałem jej kiedyś wspólną starość. Mam zamiar dotrzymać tej deklaracji. Sam nie mam na to szans, pomożesz mi?
 

 
tekst: Informacja prasowa