moje-gniezno.pl

PORTAL INFORMACYJNY POWIATU GNIEŹNIEŃSKIEGO

Ciąg dalszy historii bloku po TBS-ie! Najbardziej ucierpią mieszkańcy

Sobota, 31 sierpnia 2019
  • Ciąg dalszy historii bloku po TBS-ie! Najbardziej ucierpią mieszkańcy

W piątek radni miejscy z ramienia Prawa i Sprawiedliwości zabrali głos w sprawie bloku po Spółce GTBS przy ul. Liliowej w Gnieźnie. Jak się okazuje, obecne działania prezydenta mogą generować mechanizmy korupcjogenne.

Przez błędy popełnione przy likwidacji Spółki GTBS, Miasto Gniezno straciło na rzecz Skarbu Państwa blok warty kilka milionów złotych. Chociaż władze miasta nie potrafią przyznać się do błędu, nie da się ukryć, że to z winy urzędników mienie miejskie przepadło. Dodatkowo Miasto przez rok nie powiadomiło Starostwa Powiatowego, które włada mieniem Skarbu Państwa, o sytuacji. Ponadto - jak udało nam się nieoficjalnie ustalić - skierowano również sprawę na drogę sądową, co dodatkowo wydłuży proces np. wykupu mieszkań, czyli wpłynie na niekorzyść mieszkańców. Nie wiemy czy to było działanie celowe, czy brak kompetencji tych urzędników, którzy dokonywali likwidacji Spółki Gnieźnieńskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego - mówi radny Paweł Kamiński. Warto, żeby temu wszystkiemu przyjrzały się organy, które są władne do kontroli takich właśnie zaniechań, bo to jest zaniechanie. W tej chwili miasto straciło nieruchomość wartą kilka milinów i urząd twierdzi, że nic się nie stało, że to wszystko zgodnie z prawem. Oczywiście - ta nieruchomość przeszła na własność Skarbu Państwa zgodnie z prawem. Ale o tym, żeby stwierdzić jakie zaniechania, jakie błędy popełniono składamy zawiadomienie do Najwyższej Izby Kontroli, aby zajęły się tym organy, które są do tego przeznaczone. Wokół likwidacji TBS-u jest wiele niejasności. Likwidator główny zostaje wiceprezesem URBIS-u. Jest kompletna zmowa milczenia. Wszyscy w urzędzie mówią, że nic się nie stało. Nie wiemy czy są to zagrania PR-owe, żeby schować błędy prezydenta, a poza tym daje nam do myślenia, że coś jest nie tak fakt, że na wakacyjnej Sesji Rady Miasta preparuje się akty prawne, przedkłada nam się uchwałę, która daje prezydentowi jeszcze szersze kompetencje do zarządzania nieruchomościami Gniezna. (...) Ta uchwała generuje mechanizmy korupcjogenne, ale z drugiej strony ona jest też stworzona po to, by tak jak do tej pory prezydent milczał, dalej mógł temat zamiatać pod dywan, bo Ci, którzy mają dobre ucho, już na pewno do nich dotarła informacja, że prezydent biegał za starostą gnieźnieńskim, aby zamienić nieruchomości i po to właśnie te nadzwyczajne kompetencje.

Problemy TBS-u zaczęły się w momencie, kiedy prezydent Tomasz Budasz powołał na stanowisko prezesa Jacka Kowalskiego - byłego włodarza miasta. Jak to określił prezydent podczas jednego ze spotkań z mediami: „Wcześniej to był mój i musiałem mu jakoś podziękować”. O zarobkach byłego prezydenta pisaliśmy w artykule pt. „Zdzisław Kujawa "grosikiem" w kieszeni Jacka Kowalskiego”. Według naszych obliczeń przy założeniu, że prezes Gnieźnieńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej zarabiałby tyle samo za zarządzanie każdym blokiem w zasobach, jego wypłata wynosiłaby ok. 1 mln 750 tys. zł miesięcznie. To właśnie od momentu obsadzenia Jacka Kowalskiego na stanowisku prezesa TBS-u zaczęły się problemy. Teraz władze miasta starają się dbać o swój wizerunek, niestety za nic mając mieszkańców. Z magistratu docierają do nas sygnały, z których wynika, że o temacie bloku przy ul. Liliowej ma być mówione jak najmniej, aby temat ucichł. Niebawem jednak przedstawimy ciąg dalszy tej historii - niestety także niekorzystny dla mieszkańców.
 
tekst: Andrzej Bukowski