moje-gniezno.pl

PORTAL INFORMACYJNY POWIATU GNIEŹNIEŃSKIEGO

Henryk Konwiński - tancerz, choreograf i reżyser

Czwartek, 30 maja 2013
  • Henryk Konwiński - tancerz, choreograf i reżyser

Z Henrykiem Konwińskim tancerzem, choreografem, reżyserem, który opracowuje choreografię do "Dzikich łabędzi" H. Ch. Andersena rozmawia Daniela Zybalanka-Jaśko.

Henryk Konwiński wywodzi się z Poznania i środowisko artystyczne tego miasta uformowało jego rozumienie sztuki i wrodzoną wrażliwość. Karierę rozpoczął jako tancerz - na scenie Opery Poznańskiej, w międzyczasie uzyskał eksternistyczny dyplom Szkoły Baletowej w Warszawie. Tańczył obok takich gwiazd jak: Barbara Kaczmarewicz,Olga Sawicka, Teresa Kujawa, Władysław Milon, Conrad Drzewiecki, Edmund Koprucki i inni. Zaliczany do wąskiego grona tych najbardziej znanych i cenionych tancerzy, choreografów i reżyserów. Ma na swoim artystycznym koncie ponad pięćdziesięcioletnią obecność na naszych scenach. Bez wątpienia jest krajowym rekordzistą w ilości przygotowanych opracowań choreograficznych i wyreżyserowanych przedstawień operowych i operetkowych. Artystyczne oblicze Henryka Konwińskiego kształtowali najpierw Feliks Parnel, Stanisław Miszczyk, Witold Borkowski, Conrad Drzewiecki. Później doskonalił swe umiejętności jako stypendysta Het Nationale Balet w Amsterdamie i Nederlans Dans Theater w Hadze. Był stypendystą Bejarta w Brukseli, prezentował swoją choreografię na Festiwalu Alicji Alonso w Hawanie. Doskonalił także swój warsztat w Petersburgu i w Indiach (w Delhi), pracował również z zespołami Etiopskimi w Adis-Abebie. Kierował zespołami baletu w Operze Śląskiej w Bytomiu i w Teatrze Wielkim w Poznaniu, gdzie zrealizował m. in. balet "Romeo i Julia" do muzyki Prokofiewa oraz "Epitafium " do muzyki Szeligowskiego.
Po Poznaniu jego artystycznym domem stała się Opera Ślaska w Bytomiu z którą współpracuje nadal. Najważniejsze jego pracę na tej scenie to: Pan Twardowski, Córka źle strzeżona, Dziadek do orzechów, Czar Straussa, Wariacje na temat Franka Bridgea - Beniamina Brittena, Romeo i Julia - Hektora Berlioza. Przez wiele lat pracował z Teatrem Rozrywki w Chorzowie, gdzie zrealizował układy choreograficzne do Skrzypka na dachu, Kabaretu, Pocałunku kobiety - pająka, Rocky horror show. W 2001 roku w Gliwickim Teatrze Muzycznym wyreżyserował i opracował choreograficznie polską premierę musicalu Oklahoma. W 2004r. z okazji przyjęcia Polski do Unii Europejskiej na zaproszenie dyrektora Sławomira Pietrasa wziął udział w przygotowaniu choreograficznej wersji IX Symfonii L. van Beethovena, w której każdą z części realizował inny choreograf: Emil Wesołowski (Allegro ma non troppo), Henryk Konwiński (Molto vivace), Teresa Kujawa (Adagio molto e cantabile).
Twórca ponad 20-stu baletów, podobnej ilości oper i operetek, współpracujący także z teatrami. Wiele z jego realizacji zyskało prestiżowe nagrody i miano wydarzeń artystycznych. Henryk Konwiński jest laureatem największej ilości "Złotych Masek" na Śląsku. W 2010 roku otrzymał Teatralną Nagrodę Muzyczną im. Jana Kiepury w kategorii najlepszy choreograf. 2011 - Srebrny Medal "Zasłużony Kulturze Gloria Artis". Oprócz sceny wielką pasją Henryka Konwińskiego są przyjaźnie, jak sam mówi: "najbardziej ceni sobie wierność", następnie podróże po świecie i wyprawy w Tatry, w których za największe swoje osiągnięcie uważa zdobycie w 1996 roku Kościelca. Jest w trakcie opracowywania choreografii do "Dzikich łabędzi" H. Ch. Andersena w Teatrze gnieźnieńskim.

Zaliczany do wąskiego grona tych najbardziej znanych i cenionych tancerzy, choreografów i reżyserów ma na swoim artystycznym koncie ponad pięćdziesięcioletnią obecność na naszych scenach. Bez wątpienia jest krajowym rekordzistą w ilości przygotowanych opracowań choreograficznych i  wyreżyserowanych przedstawień operowych i operetkowych. To mistrz Henryk Konwiński, który jest w trakcie opracowania choreografii do "Dzikich łabędzi" H. Ch. Andersena w Teatrze gnieźnieńskim. Coraz bliżej premiery. Jak przebiega praca nad spektaklem?

W normie przewidzianej na ten etap - nerwy dla siebie, spokój dla aktorów.

To nie pierwsza pana realizacja choreograficzna tego przedstawienia, bowiem opracowywał pan już wspomniany spektakl w Teatrze Dzieci Zgłębia w Będzinie, a także w Teatrze Miniatura w Gdańsku. Czym będzie się różniło choreograficznie to przedstawienie od poprzednich realizacji?

Indywidualnością aktorów Teatru gnieźnieńskiego.

Czy muzyka Piotra Salabera, a także scenografia i kostiumy Pavla Hubicki podczas pracy nad choreografią wspomagają układy taneczne? Przypomnijmy, że spektakl powstaje w klimacie renesansowym.

Poczynając od muzyki wszystko jest inspiracją do ruchu.

Pracując nad przedstawieniem napotyka pan na jakieś problemy?

Pierwsze spotkanie z danym dziełem to przede wszystkim czas "wgryzania się" w materię spektaklu, słuchanie muzyki - uruchomianie wyobraźni. Później spotkanie wyobrażonego ruchu z wykonawcami. I tutaj następuje korekta mojej wyobraźni przez spotkanie z aktorami.

Po raz pierwszy w Gnieźnie opracowuje pan choreograficznie spektakl. Czy pracę w tym mieście uważa pan za atrakcyjną po tak wielu realizacjach w Polsce i za granicą?

Każde nowe miejsce, nowy teatr, nowi aktorzy budzą we mnie emocje tak potrzebne do twórczej pracy.

W początkowej fazie pracy artystycznej Poznań stał się dla pana najbliższy. Co skłoniło pana aby tu osiąść na parę lat?

 Tu się urodziłem, tu mieszkałem, tu zwabiła mnie Opera Poznańska - Teatr wspaniały.

Doskonalił pan swoje umiejętności jako stypendysta w Het Nationale Balet w Amsterdamie i w Dans Theater w Hadze. Ile czasu pan spędził w tych krajach i jak wzbogaciły one pana warsztat taneczny?

Wszystkie moje pobyty stypendialne, niezależnie czy to było trzy miesiące czy pół roku, dały mi skarb bezcenny - zetknięcie się, poznawanie technik pracy baletu współczesnego na Zachodzie i nieustanne stwierdzanie jak ważna jest baza techniki tańca klasycznego. A w Indiach dowiedziałem się jak bardzo techniki współczesne oparte są na klasycznych technikach tańców Indii. Przekonany zostałem też jak bardzo taniec hiszpański wywodzi się z Indii.

Blisko 30 lat, bo najdłużej był pan związany ze Śląskiem a więc: z Operą Śląską w Bytomiu, z Teatrem Muzycznym w Gliwicach, Teatrem Rozrywki w Chorzowie, Teatrem im. S. Wyspiańskiego w Katowicach, Teatrem Zagłębia w Sosnowcu i Teatrem w Zabrzu, gdzie zdobył pan najwięcej nagród za swa pracę choreograficzno-reżyserską. Jak pan wspomina ten okres?

Tamten czas wspominam bardzo pięknie zwłaszcza, że on ciągle trwa.

Jest pan laureatem największej ilości "Złotych Masek" na Śląsku, gdzie jako  twórca opracował pan choreograficznie ponad 20 baletów, podobnej ilości oper i operetek, a także spektakli teatralnych. Czy mając taki dorobek kocha pan te wszystkie przedstawienia, nad którymi pan pracował, i które z nich są panu szczególnie bliskie?

Wszystkie kocham a najbardziej ten, który jest przede mną.

Wspomnijmy o roku 2004, kiedy z okazji przyjęcia Polski do Unii Europejskiej zaprosił pana dyr. Sławomir Pietras (ówczesny dyrektor Teatru Wielkiego w Poznaniu) do wzięcia udziału w IX Symfonii L. van Beethovena, w której każdą z części realizował inny choreograf: Emil Wesołowski (Allegro ma non troppo), a pan choreograficznie opracował molto vivace, zaś Teresa Kujawa Adagio molto e cantabile. Czy praca z tak wybitnymi indywidualnościami była dla pana nowym doświadczeniem?

Ci znakomici twórcy to moi przyjaciele.

Jest pan także laureatem Teatralnej Nagrody Muzycznej w roku 2010 im. Jana Kiepury w kategorii najlepszy choreograf. Czy mając takie osiągnięcia w swojej profesji ma pan jakiś niedosyt czy niepokój, że jeszcze można więcej?

 Zawsze, zawsze można więcej, inaczej.

Jako wybitny znawca choreografii nie uważa pan, że choreografia do różnych spektakli, zarówno operowych, baletowych, operetkowych, a także teatralnych zmienia obecnie swe oblicze?

Niewątpliwie tak. Jestem też zdania, że zawsze jest miejsce na szlachetną tradycję jak np. "Wesele na Górnym Śląsku", które zrealizowałem z udziałem wspaniałego zespołu "Pieśni i Tańca Śląsk" z wybitnymi aktorami scen śląskich.

Opracowuje pan zarówno choreografię i reżyserię w operach, operetkach, baletach, a także w teatrze. Co jest dla pana obecnie najbliższe w realizacji?

Marzę o tym aby móc po raz kolejny realizować choreograficznie muzykę Wojciecha Kilara. Wyzwanie i radość jakie miałem podczas pracy nad jego kompozycjami "Krzesany", Siwa mgła", "Kościelec", czy "W górę w dół" porównywalne może być tylko z tymi odczuciami, którym towarzyszyły przy realizacjach muzyki Szymanowskiego (Harnasie, Stabat Mater, Mandragora).

Jakie tematy lubi pan poruszać pracując nad choreografią czy reżyserią?

Zawsze inspiruje mnie muzyka, muzyka, muzyka.

Po ilu latach skończył pan karierę tancerza i zajął pan się choreografią i reżyserią?

Choreografia - w moim przypadku stała się naturalną częścią mego bycia tancerzem. Bardzo wcześnie zacząłem współpracę z Teatrem Studenckim "Nurt" (prapremiera "Operetki" W. Gombrowicza w reżyserii Janusza Nyczaka, dużo realizacji telewizyjnych, Alfabet rozrywki - reżyser Stefan Mroczkowski) i częsta współpraca z teatrami dramatycznymi w Poznaniu, Zielonej Górze - to moje "wprawki" warsztatowe - choreograficzne. Bardzo ważne dla mnie było i jest kiedy po poważnej kontuzji na scenie - Conrad Drzewiecki wtedy mój szef zdecydowanie uświadomił mi, że moją przyszłością jest choreografia!

Ile trwa przygotowanie opery (balet, soliści, chór, orkiestra)?

W zależności od tego jak wieloobsadowa jest opera czy balet, kształtuje się czas przygotowania - przeciętnie ok. 3 miesiące.

Praca tancerza to w zasadzie krótki okres a wiek emerytalny to obecnie 67 lat, ale Pan jako twórca jest w znakomitej sytuacji, bowiem reżyseruje pan, pracuje nad układami choreograficznymi, jako znakomity kiedyś tancerz spożytkowuje pan swe siły w zbliżonej do siebie materii ... a jednak panta rei ... Jak pan ocenia te pięćdziesiąt lat pracy w zawodzie?

Jestem z pokolenia entuzjastów, także tancerzy o tyle szczęśliwszych, że na emeryturę zawodową przeszedłem według ówczesnych przepisów w wieku 45-ciu lat. Obecne nieszczęsne prawo każe artystom baletu "podskakiwać" do 67-miu lat. Paranoja! Będąc cały czas czynny jako twórca mam szczęście, że nadal jestem "wynajmowany" przez różne teatry. Jestem szczęśliwy, że dane jest mi pracować w tej dziedzinie, którą kocham.

Jest pan przed premierą i pozyskanie pana do realizacji tego spektaklu w Gnieźnie dla teatru jest dużą nobilitacją. Czego życzyć panu na dalsze lata?

Zdrowia, zdrowia, zdrowia.

Dziękuję za rozmowę

Premiera spektaklu "Dzikie łabędzie" 1 czerwca (sobota) godz. 17.00

tekst: Daniela Zybalanka-Jaśko
foto: Krzysztof Dzionek

Napisz komentarz

Komentarze(1)

PODOBNE TEMATY
Zaginęła kotka zaginęła kotka. Wabi się Lusia. Kotka zaginęła w okolicy ul. Grzybowo w Gnieźnie. Jeżeli ktoś ją widział,... Czwartek, 6 stycznia 2022
Są już pierwsze domki dla kotów! Zima im niestraszna! W ramach Programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt na terenie... Niedziela, 26 grudnia 2021
Premierowy seans filmów z II Wojny Światowej za nami! Gnieźnianie długo czekali na to wydarzenie W sobotę, w gnieźnieńskiej Parowozowni odbył się niezwykły, premierowy seans filmów z II Wojny Światowej.... Wtorek, 26 października 2021
Kundelki miały swoje małe święto W niedzielę, na dziedzińcu Starego Ratusza w Gnieźnie odbył się Dzień Kundelka. Organizatorem wydarzenia... Poniedziałek, 25 października 2021