Seniorska kadra Pelikana Niechanowo w ramach 10. kolejki rozgrywek o mistrzostwo Klasy Okręgowej pojechała w sobotę po południu do Łopuchowa, by z tamtejszym KS-em zawalczyć o kolejne ligowe punkty. Jako, że drużyna z Łopuchowa praktycznie od początku sezonu plasuje się w drugiej części ligowej tabeli, dla Pelikana nie powinna stanowić większego problemu.
I faktycznie – zielono-czarni urządzili sobie w Łopuchowie festiwal strzelecki, wygrywając z KS-em 0:5. To jak dotąd najwyższa wygrana niechanowskiej drużyny w sezonie 2013/2014, która znacząco zwiększyła bilans bramkowy tej drużyny. A propos bramek – średnia Pelikana jeśli chodzi o gole strzelone w obecnym sezonie wynosi 2,5 gola na mecz; bramki stracone: 0,7 gola na mecz.
Wracając do wczorajszego meczu – w pierwszej połowie szans Pelikana na gola było sporo, ale wykorzystać udało się tylko jedną. Gospodarze natomiast, zmuszeni do gry defensywnej, pod bramką Krystiana Paplaczyka zagościli tylko raz; z mizernym skutkiem. Drugą połowę próbą zdobycia wyrównującego gola rozpoczęli gospodarze, ale próba ta była tylko próbą i wciąż było 0:1 dla "naszych". Wynik niezbyt atrakcyjny, dlatego napastnicy Pelikana postanowili ostrzej wziąć się do roboty. Kolejne bramki padały w 53-ej, 58-ej, 68-ej i 74-ej minucie, dając zielono-czarnym pięciobramkowe zwycięstwo nad KS-em Łopuchowo.
Kwadrans przed końcem meczu – jakby w odpowiedzi na "apel" niektórych niechanowskich kibiców podczas ostatniego meczu z Sucharami Suchy Las – trener Bekas "dał szansę młodym". Na boisku pojawił się Marek Zamiatała, który tuż po wejściu na boisko miał szansę zdobyć szóstego gola dla swojej drużyny. Uderzona przez Marka piłka odbiła się jednak od poprzeczki, potem od linii bramkowej i wróciła na boisko. No cóż, zabrakło szczęścia, ale potencjał w młodzieży na pewno jest.
Zwycięstwo Pelikana bezapelacyjnie umocniło niechanowską ekipę na pozycji lidera. Do końca rundy jesiennej pozostały jeszcze trzy kolejki. Sądząc po drużynach, z jakimi Pelikan zmierzy się w najbliższym czasie, tytuł "mistrza jesieni" jest praktycznie pewny.
Kolejne spotkanie GLKS rozegra na własnym boisku. Będzie to pojedynek ze Stellą Luboń; początek meczu w najbliższą niedzielę, 27 października, o godz. 14.00.
Wracając do wczorajszego meczu – w pierwszej połowie szans Pelikana na gola było sporo, ale wykorzystać udało się tylko jedną. Gospodarze natomiast, zmuszeni do gry defensywnej, pod bramką Krystiana Paplaczyka zagościli tylko raz; z mizernym skutkiem. Drugą połowę próbą zdobycia wyrównującego gola rozpoczęli gospodarze, ale próba ta była tylko próbą i wciąż było 0:1 dla "naszych". Wynik niezbyt atrakcyjny, dlatego napastnicy Pelikana postanowili ostrzej wziąć się do roboty. Kolejne bramki padały w 53-ej, 58-ej, 68-ej i 74-ej minucie, dając zielono-czarnym pięciobramkowe zwycięstwo nad KS-em Łopuchowo.
Kwadrans przed końcem meczu – jakby w odpowiedzi na "apel" niektórych niechanowskich kibiców podczas ostatniego meczu z Sucharami Suchy Las – trener Bekas "dał szansę młodym". Na boisku pojawił się Marek Zamiatała, który tuż po wejściu na boisko miał szansę zdobyć szóstego gola dla swojej drużyny. Uderzona przez Marka piłka odbiła się jednak od poprzeczki, potem od linii bramkowej i wróciła na boisko. No cóż, zabrakło szczęścia, ale potencjał w młodzieży na pewno jest.
Zwycięstwo Pelikana bezapelacyjnie umocniło niechanowską ekipę na pozycji lidera. Do końca rundy jesiennej pozostały jeszcze trzy kolejki. Sądząc po drużynach, z jakimi Pelikan zmierzy się w najbliższym czasie, tytuł "mistrza jesieni" jest praktycznie pewny.
Kolejne spotkanie GLKS rozegra na własnym boisku. Będzie to pojedynek ze Stellą Luboń; początek meczu w najbliższą niedzielę, 27 października, o godz. 14.00.
Ernest Kowalski








