Jacek Kwiatkowski – poseł Ruchu Palikota, przypomniał podczas środowej konferencji prasowej temat skateparku. Nawiązał do obietnicy prezydenta Jacka Kowalskiego z kampanii wyborczej, który zadeklarował, że w Gnieźnie powstanie w pełni wyposażony skatepark.
Temat skateparku w Gnieźnie ciągnie się od ok. 10-ciu lat. Najpierw wytyczono plac na osiedlu Piastowskim. Niestety ze względu na sprzeciw mieszkańców, którzy skarżyli się na zbyt głośno zachowującą się młodzież, wszystkie urządzenia przeniesiono w porozumieniu ze Spółdzielnią Mieszkaniową, na specjalnie przygotowany teren obok stadionu hokejowego przy ul. Paczkowskiego. Nie minęło wiele czasu, kiedy w mediach pojawiła się informacja o śmierci chłopaka na jednym ze skateparków w Polsce. Sprawą kontrowersyjną był brak regulaminu przy placu. Gnieźnieńska Spółdzielnia Mieszkaniowa szybko ustawiła, podobnie jak inne miasta w Polsce, regulamin korzystania ze skateparku. Były to czasy świetności tego obiektu. Jak sprawa wygląda dzisiaj? Miejsce, w którym się teraz znajdujemy nie przypomina skateparku, to teren zdewastowany – mówi poseł Jacek Kwiatkowski z Ruchu Palikota. Miasto niestety nie dba o ten teren. Dlatego zaczęliśmy temat skateparku, ponieważ zgłosiło się do nas kilku młodych ludzi, którzy często przebywali na tym terenie. Niestety miasto nie pozwoliło im na spędzanie czynnie tego czasu, ponieważ nie ma tutaj tej infrastruktury. Dlatego postanowiliśmy przejść do tego tematu, ponieważ pan prezydent Jacek Kowalski w swojej kampanii wyborczej obiecywał budowę profesjonalnego skateparku, a młodzi są zazwyczaj takiej natury, że chcieliby, żeby obietnice były dotrzymywane. Starsi są już przyzwyczajeni, że politycy często obiecują i nie realizują swoich obietnic wyborczych, a młodzi jeszcze tego nie rozumieją. Chcemy, żeby było to, co prezydent obiecał. Dzisiaj złożyłem dokument, interpelację do Urzędu Miasta. A dzisiaj możemy pobawić się tylko taką małą zabawką. Mam nadzieję, że pan prezydent Jacek Kowalski pozytywnie przychyli się do mojej interwencji i przygotuje w najbliższym budżecie miasta szybką realizację tego obiektu.
Z rozmowy z władzami miasta możemy wywnioskować, że w najbliższym czasie nie pojawi się w Gnieźnie nowy skatepark. Ten problem bierze się prawdopodobnie z tego, że jakiś czas temu jeszcze funkcjonował skatepark przy ul. Paczkowskiego – mówi zastępca prezydenta Czesław Kruczek. Tylko, że on pozostawał we władaniu Spółdzielni Mieszkaniowej, która na terenie wydzierżawionym od miasta posadowiła urządzenia, z których mogła korzystać młodzież. Zmieniające się przepisy wewnętrzne spółdzielni doprowadziły do tego, że to miejsce przestało pełnić tą funkcję na dotychczasowych zasadach. Stąd też potrzeba młodzieży na skatepark i stąd też ten problem, który był podnoszony na komisjach Rady Miasta i zdaje się, że na ostatniej sesji Rady Miasta. Nie mamy jeszcze ostatecznego kształtu budżetu, stąd też nie możemy jednoznacznie powiedzieć, że taka inwestycja będzie podejmowana. Musimy mówić o realnych kosztach. Jak podaje dyrektor GOSiR-u Jacek Mańkowski, który robił rozpoznanie w tej materii, koszty takiego przedsięwzięcia kształtowałyby się w granicach 500 do 700 tys. zł. Jest to uzależnione od tego, czy skatepark jest umieszczony na terenie utwardzonym, czy jest po prostu tworzony całkowicie od podstaw. Mówiąc wprost: czy chodzi tylko o same urządzenia, czy o utwardzenie terenu i te urządzenia. Urządzenie jednego metra to jest koszt od 500zł do 1000zł. Musimy to pomnożyć przez liczbę metrów i wtedy wyjdzie nam kwota ostateczna. Jakieś tam unormowania w tym zakresie mówią, że powinna taka strefa rekreacji czy rozrywki być umieszczona na terenie od 360 do 1600 metrów. Mówiono o lokalizacji przy ul. Wrzesińskiej, nieopodal jednego z Orlików. Myślę, ze jest to całkiem zasadne. Ale prawdą jest też to, że projektując cokolwiek musimy rozpoznać jakie są rzeczywiste potrzeby młodzieży – tej młodzieży, która korzysta z tego rodzaju rozrywek czy sportu. Wracając do stwierdzenia na początku – nie mamy jeszcze ostatecznego kształtu budżetu. W tych dniach zapadną decyzje. Zawsze przy budżecie to jest kwestia określenia pewnych priorytetów i tego co zaproponują także radni. Czy uznają, że kosztem jakichś ważnych wydatków można zbudować skatepark, czy też wręcz przeciwnie. Myślę, że do tego tematu będziemy wracać jeszcze za kilka dni, może kilka tygodni. Trudno odpowiedzieć jednym zdaniem czy skatepark jest potrzebny w Gnieźnie. Wiele rzeczy jest potrzebnych – bardzo potrzebnych, mniej potrzebnych i może niepotrzebnych nawet. Dla tej grupy – ja nie jestem w stanie określić jak duża to jest grupa – na pewno jest potrzebny. Należy widzieć wydatki w skali całego budżetu i możliwości tego budżetu.
Nie da się ukryć, ze skatepark umiejscowiony przy ul. Paczkowskiego był notorycznie dewastowany, ponieważ znajdował się poza zasięgiem monitoringu, a patrole Policji i Straży Miejskiej nie odwiedzały tego miejsca zbyt często. Pamiętajmy jednak, że obiekt został przeniesiony z osiedla Piastowskiego na prośbę mieszkańców. Młodzież musiała się wówczas przychylić do tej decyzji. Czy teraz doczeka się nowego skateparku? Czy mieszkańcy wstawią się za osobami, których życie są deskorolki i BMX’y?
Z rozmowy z władzami miasta możemy wywnioskować, że w najbliższym czasie nie pojawi się w Gnieźnie nowy skatepark. Ten problem bierze się prawdopodobnie z tego, że jakiś czas temu jeszcze funkcjonował skatepark przy ul. Paczkowskiego – mówi zastępca prezydenta Czesław Kruczek. Tylko, że on pozostawał we władaniu Spółdzielni Mieszkaniowej, która na terenie wydzierżawionym od miasta posadowiła urządzenia, z których mogła korzystać młodzież. Zmieniające się przepisy wewnętrzne spółdzielni doprowadziły do tego, że to miejsce przestało pełnić tą funkcję na dotychczasowych zasadach. Stąd też potrzeba młodzieży na skatepark i stąd też ten problem, który był podnoszony na komisjach Rady Miasta i zdaje się, że na ostatniej sesji Rady Miasta. Nie mamy jeszcze ostatecznego kształtu budżetu, stąd też nie możemy jednoznacznie powiedzieć, że taka inwestycja będzie podejmowana. Musimy mówić o realnych kosztach. Jak podaje dyrektor GOSiR-u Jacek Mańkowski, który robił rozpoznanie w tej materii, koszty takiego przedsięwzięcia kształtowałyby się w granicach 500 do 700 tys. zł. Jest to uzależnione od tego, czy skatepark jest umieszczony na terenie utwardzonym, czy jest po prostu tworzony całkowicie od podstaw. Mówiąc wprost: czy chodzi tylko o same urządzenia, czy o utwardzenie terenu i te urządzenia. Urządzenie jednego metra to jest koszt od 500zł do 1000zł. Musimy to pomnożyć przez liczbę metrów i wtedy wyjdzie nam kwota ostateczna. Jakieś tam unormowania w tym zakresie mówią, że powinna taka strefa rekreacji czy rozrywki być umieszczona na terenie od 360 do 1600 metrów. Mówiono o lokalizacji przy ul. Wrzesińskiej, nieopodal jednego z Orlików. Myślę, ze jest to całkiem zasadne. Ale prawdą jest też to, że projektując cokolwiek musimy rozpoznać jakie są rzeczywiste potrzeby młodzieży – tej młodzieży, która korzysta z tego rodzaju rozrywek czy sportu. Wracając do stwierdzenia na początku – nie mamy jeszcze ostatecznego kształtu budżetu. W tych dniach zapadną decyzje. Zawsze przy budżecie to jest kwestia określenia pewnych priorytetów i tego co zaproponują także radni. Czy uznają, że kosztem jakichś ważnych wydatków można zbudować skatepark, czy też wręcz przeciwnie. Myślę, że do tego tematu będziemy wracać jeszcze za kilka dni, może kilka tygodni. Trudno odpowiedzieć jednym zdaniem czy skatepark jest potrzebny w Gnieźnie. Wiele rzeczy jest potrzebnych – bardzo potrzebnych, mniej potrzebnych i może niepotrzebnych nawet. Dla tej grupy – ja nie jestem w stanie określić jak duża to jest grupa – na pewno jest potrzebny. Należy widzieć wydatki w skali całego budżetu i możliwości tego budżetu.
Nie da się ukryć, ze skatepark umiejscowiony przy ul. Paczkowskiego był notorycznie dewastowany, ponieważ znajdował się poza zasięgiem monitoringu, a patrole Policji i Straży Miejskiej nie odwiedzały tego miejsca zbyt często. Pamiętajmy jednak, że obiekt został przeniesiony z osiedla Piastowskiego na prośbę mieszkańców. Młodzież musiała się wówczas przychylić do tej decyzji. Czy teraz doczeka się nowego skateparku? Czy mieszkańcy wstawią się za osobami, których życie są deskorolki i BMX’y?
(Buk)









