Podkoziołki są ostatkową tradycją, która niestety jest coraz rzadziej spotykana. Niewiele osób i dzieci wie, co oznaczają podkoziołki. Na szczęście są jeszcze ludzie, którzy chcą kultywować tą tradycję. Do nich właśnie należą uczniowie i grono pedagogiczne Szkoły Podstawowej w Jarząbkowie.

Ze strachem i niepewnością uczniowie szkoły w Jarząbkowie oczekują gości. Na progu przebierańców wita pan dyrektor Dariusz Łukasiewicz. Następnie w holu szkoły rozbrzmiewa ludowa muzyka, w rytm której tańczą przebierańcy z nauczycielkami. Potem podkoziołki odwiedzają uczniów i ozdabiają dziewczęta oryginalnym, trudno zmywającym się makijażem. Po opuszczeniu szkoły podkoziołki zatrzymują przejeżdżające samochody. Kierowcy, którzy wiedzą co się dzieje, z uśmiechem podają przez okno datek „na niemowlę”. Niektórzy jednak zupełnie nie mają pojęcia, o co chodzi i starają się uciekać jak najszybciej. Nieświadomi, ale odważniejsi zatrzymują się i … w dalszą drogę jadą trochę przybrudzeni. Mieszkańcy Jarząbkowa twierdzą zgodnie, że przebierańcy dawniej bardziej broili. Potrafili wybierać jajka z kurnika, wpaść do domu, zabrać obiad z garnków na piecu i trzeba było dać im coś jeszcze, żeby sobie poszli. Mimo to mają oni nadzieję, że ostatkowa tradycja będzie przechodzić z pokolenia na pokolenie, tak jak do tej pory. Mogą zmienić się stroje, przybyć nowe pomysły, zawsze jednak w ten ostatni dzień zapustów będzie rozbrzmiewać muzyka i pobrzękiwanie Niedźwiedziego łańcucha…