W czwartek późnym wieczorem służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o zatonięciu łodzi na Jeziorze Niedzięgiel w Skorzęcinie. Dwie osoby dopłynęły do brzegu, trzecia utknęła w miejscu, z którego nie mogła bezpiecznie wyjść. Na szczęście cała trójka wyszła z opresji bez szwanku.
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w czwartek późnym wieczorem na akwenie, który w ostatnich miesiącach stał się symbolem kryzysu hydrologicznego w regionie. Na pokładzie łodzi znajdowały się trzy osoby. Gdy jednostka zatonęła, dwie z nich zdołały samodzielnie dopłynąć do brzegu. Trzecia, choć również dotarła do lądu, utknęła w miejscu, z którego nie mogła bezpiecznie wydostać się na stały ląd – niestety ratownicy o tym nie wiedzieli, co uruchomiło szeroko zakrojoną akcję ratunkową.
Szybka i skuteczna akcja służb
Na miejsce natychmiast ruszyli policjanci, ratownicy WOPR oraz przedsiębiorcy z Ośrodka Wypoczynkowego w Skorzęcinie. To właśnie policjanci na łodzi jako pierwsi dotarli do poszukiwanego mężczyzny, podjęli go na pokład i bezpiecznie przetransportowali na brzeg.
Szybka i sprawna akcja ratunkowa pokazała, że służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo na Jeziorze Niedzięgiel są dobrze przygotowane na różne scenariusze zdarzeń. W lipcu na terenie ośrodka odbywały się ćwiczenia zgrywające jednostki ratownicze, w tym policyjnych wodniaków, strażaków, ratowników WOPR i wojska. Scenariusze obejmowały m.in. poszukiwanie i podejmowanie z wody osób po wywróceniu łodzi oraz akcje z wykorzystaniem łodzi i sonarów. Te manewry, choć pozornie rutynowe, w praktyce mogą decydować o życiu i zdrowiu osób wypoczywających nad jeziorem.
Bezpieczeństwo na wodzie priorytetem
Jezioro Niedzięgiel, mimo rekordowo niskiego poziomu wody – który hydrolodzy określają jako „najniższy w historii pomiarów” – wciąż przyciąga rzesze turystów. Policyjne patrole wodne, w których skład wchodzą funkcjonariusze z Komisariatu w Witkowie oraz ratownicy WOPR, regularnie kontrolują jednostki pływające i reagują na przypadki zagrożenia.
Okoliczności czwartkowego zdarzenia będą teraz dokładnie wyjaśniane przez policję. Na szczęście tym razem nikomu nic poważnego się nie stało.










