We wtorek, po południu, inspektorzy TOZ Gniezno weszli na posesję w Szczytnikach Czerniejewskich. W asyście policji. W takich warunkach, że włos jeży się na głowie. Zabrali siedem szczeniąt. To mały sukces. Tylko, że w głębi tej zarośniętej, zniszczonej, zaśmieconej przestrzeni wciąż są inne. Czekają. Patrzą. Może jeszcze mają nadzieję, że ktoś po nie wróci. Może już nie.
Bo w tej historii to nie brak serca jest problemem. Tu chodzi o coś jeszcze gorszego. Tu chodzi o decyzje. O zgody. O paragrafy, które ważą więcej niż łapa wbita w ziemię – zimną, mokrą, obojętną.
Inspektorzy mają ręce związane. Dopóki urząd nie wyda zgody, nie mogą zabrać więcej. A zgody nie ma. Urzędnicy wiedzą o tym miejscu od dawna. Widzieli zdjęcia. Znają warunki. Wiedzą, że szczenięta rodzą się wśród wraków samochodów – jeden zmiażdżony przez powalone drzewo, drugi z rozbitymi szybami, trzeci zardzewiały po same drzwi. Wiedzą, że maluchy chowają się w krzakach, w gruzach, pod blachą. Że woda, którą piją, stoi w rozbitych naczyniach, a jedzenie – jeśli w ogóle jest – to cud.
Ale zgody nie wydadzą. Bo na to w gminie nie ma pieniędzy. Przecież nikt nie zbuduje kampanii na zwierzętach żyjących w takich warunkach. Tego na ulotkach wyborczych nie zobaczymy. Teraz w urzędzie liczą trzynastki. Dodatki. Premie, które idą w parze z wakacyjnymi wypłatami. A psy w Szczytnikach Czerniejewskich wciąż czekają na decyzję. Na zielone światło. Na akt łaski.
Urzędnicy z uporem powtarzają od lat: nie ma w budżecie, nie da się. ,ie teraz. Może później … a może nigdy?
Ale „później” – dla szczeniaka, który nie ma miski, nie ma dachu, nie ma żadnego człowieka po swojej stronie – może nie nadejść.
Zabrali siedem. Tylko tyle. A na posesji wciąż są inne. Małe, przerażone, brudne. Czekające na kogoś, kto w końcu zobaczy je nie jako problem do odhaczenia, ale jako istoty, które miały pecha urodzić się w złym miejscu. Nie mówcie, że to sukces. Bo sukces będzie wtedy, gdy nie trzeba będzie już wracać. A oni wrócą. Wiedzą o tym. My też. Nie zapomnimy.
Pytanie tylko: czy wrócą na czas? Czy zdążą, zanim któreś z tych oczu przestanie patrzeć?























Jeden komentarz
moze trzeba tych pseudo urzednikow po nazwisku wymienic niech ludzie wiedza ze los zwierzat maja gdzies, wazne ze na kawke maja.