Sprawa dramatycznej interwencji przy ulicy Mieszka I w Gnieźnie nabiera jeszcze poważniejszego wymiaru. Nowe informacje rzucają zupełnie inne światło na sytuację, która już wcześniej poruszyła opinię publiczną. Jak wynika z ustaleń, kobieta, której dotyczy interwencja, jest doskonale znana zarówno dla Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, jak i służb oraz pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. I – co szczególnie niepokojące – nie jest to pierwszy przypadek, w którym pojawiają się poważne zarzuty dotyczące losu zwierząt znajdujących się pod jej opieką.
Seria wcześniejszych interwencji. Lista jest długa i szokująca
Z informacji, do których dotarliśmy, wynika, że w przeszłości dochodziło do wielu zdarzeń budzących ogromne wątpliwości:
- interwencje dotyczące królika, który miał zostać wyrzucony przez okno,
- podejrzenia, że podobny los mógł spotkać również kota,
- przetrzymywanie zwierząt w skrajnie złych warunkach – w tym królika w bardzo małym kartonie,
- ukrywanie jednego z psów rasy yorkshire terrier po interwencji TOZ, w trakcie której zabezpieczono siedem zwierząt przetrzymywanych w skrajnie ciężkich warunkach,
- wielokrotne przyjmowanie i oddawanie zwierząt w bardzo krótkim czasie,
- przypadki porzucania zwierząt po ich wcześniejszym nabyciu (m.in. kot z ogłoszenia internetowego).
W lipcu 2024 roku kobieta miała ukrywać jednego z yorków. We wrześniu próbowała adoptować kota, a następnie dobrowolnie oddała królika przetrzymywanego w skrajnie małym kartonie. Kilka tygodni później – jak ustalono – wyrzuciła kota, którego wcześniej pozyskała przez internet. W grudniu 2024 roku posiadała kolejnego psa, jednak po tygodniu zwierzę zniknęło i do dziś nie wiadomo, gdzie trafiło.
Dramatyczna akcja z yorkami. Jeden pies ukrywany
Jedna z interwencji służb w Gnieźnie zakończyła się zabezpieczeniem aż siedmiu psów rasy yorkshire terrier. Zwierzęta były przetrzymywane w warunkach zagrażających ich życiu i zdrowiu. Dzięki współpracy Komendy Powiatowej Policji w Gnieźnie oraz organizacji prozwierzęcych psy zostały odebrane i objęte opieką weterynaryjną. Jak się jednak okazuje, to nie wszystko. Ósmy pies miał być ukrywany przez kobietę w innym miejscu. Również on został ostatecznie zabezpieczony przez inspektorów TOZ.
Ostatnia interwencja. Szukano kolejnych zwierząt
Podczas czwartkowej interwencji, w trakcie której odebrano szczeniaka pozostawionego bez opieki, inspektorzy próbowali odnaleźć jeszcze dwa małe zwierzęta – świnki morskie lub chomiki. Nie udało się ich znaleźć. W środowisku osób zaangażowanych w sprawę pojawiają się obawy, że mogły podzielić los wcześniejszych zwierząt.
„Rzuciła psa pod nogi”. Interwencja zarejestrowana
Szczególnie poruszający jest przebieg samej interwencji. Jak relacjonują inspektorzy, w momencie przekazywania psa kobieta miała rzucić zwierzę pod ich nogi. Całe zdarzenie zostało udokumentowane. Tymczasem w komentarzu opublikowanym w mediach społecznościowych kobieta przedstawiła zupełnie inną wersję wydarzeń:
Dlaczego zabrano pieska, wyrwano z rąk dzieci, skoro piesek miał wszystko.

Ta wypowiedź stoi w jaskrawej sprzeczności z ustaleniami osób uczestniczących w interwencji.
Nie tylko zwierzęta. Sprawą zajmuje się sąd rodzinny
Sprawa ma jednak jeszcze poważniejszy wymiar. Jak ustalono wcześniej, sytuacją rodziny zajmują się już pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, a sprawa trafiła również do Sądu Rodzinnego. W grę wchodzi ocena bezpieczeństwa dzieci przebywających pod opieką dorosłych. To oznacza, że konsekwencje tej sprawy mogą wykraczać daleko poza kwestie związane wyłącznie z ochroną zwierząt.
Uciążliwa sąsiadka, częste przeprowadzki
Z relacji mieszkańców wynika, że kobieta często zmienia miejsce zamieszkania. Sąsiedzi z różnych lokalizacji zgodnie wskazują, że była osobą uciążliwą. W najbliższym czasie ma opuścić mieszkanie przy ul. Mieszka I, jednak – jak wynika z informacji – pozostanie w ścisłym centrum Gniezna.
„Tu może dojść do tragedii”
Skala zgromadzonych informacji budzi poważne obawy. To nie jest już pojedynczy incydent, lecz ciąg zdarzeń, który – zdaniem osób zaangażowanych w sprawę – powinien spotkać się ze zdecydowaną reakcją instytucji. Pozostaje mieć nadzieję, że działania MOPS oraz decyzje Sądu Rodzinnego zapadną odpowiednio szybko. Bo – jak mówią osoby znające sprawę – w tej historii nie chodzi już tylko o zwierzęta.











Jeden komentarz
Ale patusy w tym centrum sie legna, brak slow.