Czy samorząd powinien aktywnie informować mieszkańców o lokalnych organizacjach pożytku publicznego? W Gminie Gniezno wywiązała się na tym tle wyraźna kontrowersja, która pokazuje szerszy problem – relacji między władzą a trzecim sektorem. Radna Maria Brykczyńska nie kryje oburzenia odpowiedzią udzieloną przez urząd kierowany przez wójt Marię Suplicką. Sprawa dotyczy – pozornie prostej – kwestii publikacji informacji o lokalnych organizacjach uprawnionych do otrzymywania 1,5% podatku.
Interpelacja, która obnaża problem
W swojej interpelacji radna zwróciła uwagę na brak jakichkolwiek działań informacyjnych ze strony gminy w okresie rozliczeń podatkowych. Jak podkreśliła, wielu mieszkańców nie wie, komu mogą przekazać 1,5% podatku, ani jak to zrobić. To istotny problem – zwłaszcza że organizacje pozarządowe często realizują zadania, których samorząd nie jest w stanie lub nie chce wykonywać. Brak wsparcia informacyjnego oznacza dla nich realne straty finansowe, a dla mieszkańców – ograniczoną możliwość wspierania lokalnych inicjatyw.
Odpowiedź urzędu: formalnie poprawna, praktycznie niewystarczająca
W odpowiedzi podpisanej przez wójt Marię Suplicką wskazano, że gmina nie prowadzi takich działań, powołując się na konieczność zachowania „bezstronności oraz równego traktowania wszystkich organizacji”. To argument, który na pierwszy rzut oka może wydawać się zasadny. Jednak w praktyce budzi poważne wątpliwości. Bo czy naprawdę publikacja listy wszystkich lokalnych organizacji – bez wskazywania „lepszych” czy „gorszych” – narusza zasadę bezstronności? Czy informowanie mieszkańców o tym, jakie podmioty działają w ich najbliższym otoczeniu, można uznać za „promowanie wybranych”?
Standardy w innych samorządach
Problem w tym, że inne samorządy – zarówno miasto Gniezno, jak i powiat gnieźnieński – od lat publikują takie zestawienia. W sposób przejrzysty, kompletny i – co najważniejsze – użyteczny dla mieszkańców. Nie dochodzi tam do żadnych kontrowersji prawnych ani zarzutów o brak neutralności. Wręcz przeciwnie – działania te są postrzegane jako element odpowiedzialnej polityki wspierania społeczeństwa obywatelskiego. Na tym tle postawa Gminy Gniezno wypada co najmniej biernie, a zdaniem wielu – po prostu niewystarczająco.
„Obojętność trudna do zaakceptowania”
Radna Maria Brykczyńska wprost wskazuje, że brak jakiejkolwiek inicjatywy informacyjnej jest „kompletnie niezrozumiały” i uderza w lokalne organizacje, które wykonują ogrom pracy na rzecz mieszkańców. Trudno się z tym nie zgodzić. W sytuacji, gdy gmina dysponuje własnymi kanałami komunikacji – stroną internetową, mediami społecznościowymi, biuletynem informacji publicznej – brak nawet podstawowej listy OPP trudno tłumaczyć wyłącznie ostrożnością prawną. To raczej decyzja o charakterze politycznym – świadome wycofanie się z roli aktywnego partnera dla organizacji społecznych.
Formalizm zamiast realnego wsparcia
Odpowiedź urzędu wskazuje również, że mieszkańcy mogą korzystać z ogólnopolskich wykazów publikowanych przez instytucje państwowe. To prawda – ale jednocześnie całkowicie pomija lokalny kontekst. Bo czym innym jest anonimowa lista tysięcy organizacji z całego kraju, a czym innym czytelne zestawienie podmiotów działających „tu i teraz” – w konkretnej gminie, wśród konkretnych mieszkańców. Brak takiego zestawienia to w praktyce utrudnienie, a nie ułatwienie dla podatników.
Stracona szansa
Cała sytuacja pokazuje coś więcej niż tylko spór o jeden komunikat. To przykład niewykorzystanej szansy na budowanie lokalnej wspólnoty i wzmacnianie organizacji, które często działają bliżej mieszkańców niż sam urząd. W dobie rosnącej roli społeczeństwa obywatelskiego oczekuje się od samorządów nie tylko formalnej poprawności, ale także aktywności i zaangażowania. W tym przypadku zabrakło jednego i drugiego.
Wnioski: czas na zmianę podejścia?
Decyzja władz Gminy Gniezno może być zgodna z zachowawczą interpretacją przepisów, ale trudno uznać ją za działanie prospołeczne. W praktyce oznacza bowiem pozostawienie lokalnych organizacji samym sobie – bez nawet minimalnego wsparcia informacyjnego.
Pytanie, które pozostaje otwarte, brzmi: czy samorząd powinien ograniczać się do formalnej neutralności, czy jednak aktywnie wspierać tych, którzy na co dzień działają na rzecz mieszkańców? Bo w tym przypadku „bezstronność” zaczyna coraz bardziej przypominać… zwykłą obojętność.










