Sprawa zanieczyszczenia Jeziora Koszyk w Gnieźnie – tym razem wyjątkowo „niebiańskiego” w kolorze – doczekała się oficjalnej reakcji służb. Po publikacjach i zgłoszeniach mieszkańców głos zabrał Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Odpowiedź, choć konkretna w warstwie proceduralnej, dla wielu może brzmieć… znajomo.
Jest reakcja służb. Oto pełna odpowiedź WIOŚ
W przesłanym do redakcji stanowisku czytamy:
Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Poznaniu Delegatura w Koninie (WIOŚ) w odpowiedzi na e-mail z dnia 30.03.2026 r. (data wpływu do WIOŚ 30.03.2026 r.) dotyczący zanieczyszczenia Jeziora Koszyk, informuje. W dniu 30.03.3026 r. (ok. godz. 11:00) wpłynęło do WIOŚ telefoniczne zawiadomienie o zanieczyszczeniu Jeziora Koszyk (zlokalizowane na terenie Miasta Gniezno).
Niezwłocznie po otrzymaniu zgłoszenia na miejsce skierowano Inspektora Ochrony Środowiska i próbobiorcę Centralnego Laboratorium Badawczego Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Czynności na miejscu (oględziny, pobór prób) wykonano w godzinach od 13:00 do 14:30.
Przeprowadzono oględziny Jeziora Koszyk oraz wylotu wskazanego na zdjęciu załączonego do Pana maila. Próby do analizy pobrano z wylotu wskazanego na zdjęciu oraz z Jeziora.
Aktualnie prowadzone są dalsze czynności wyjaśniające.
Szybko, sprawnie… i co dalej?
Nie sposób odmówić służbom reakcji – ta była szybka i zgodna z procedurą. Zgłoszenie wpłynęło około godziny 11:00, a już dwie godziny później na miejscu pracowali inspektorzy i próbobiorcy. Przeprowadzono oględziny, pobrano próbki, rozpoczęto działania wyjaśniające. Problem polega jednak na tym, że dla mieszkańców Gniezna nie jest to scenariusz nowy. To dokładnie ten sam schemat, który – jak opisywaliśmy wcześniej – powtarza się od lat:
- pojawia się zanieczyszczenie,
- służby pobierają próbki,
- rozpoczynają się „czynności wyjaśniające”,
- a później… zapada cisza.
Procedura zamiast rozwiązania
Odpowiedź WIOŚ jest poprawna formalnie i nie pozostawia wątpliwości co do podjętych działań. Jednak nie zawiera najważniejszego z punktu widzenia opinii publicznej elementu: informacji o źródle zanieczyszczenia i realnych konsekwencjach dla sprawcy. To właśnie ten brak powtarza się w kolejnych latach i budzi największe emocje. Bo jeśli – jak wynika z wcześniejszych przypadków – sprawcy bywali już ustalani, a mimo to problem wraca, to pojawia się pytanie o skuteczność całego systemu.
Jezioro jako papier lakmusowy
Jezioro Koszyk staje się dziś czymś więcej niż tylko lokalnym zbiornikiem wodnym. To swoisty test dla instytucji odpowiedzialnych za ochronę środowiska. Z jednej strony mamy sprawnie działającą procedurę:
- szybka reakcja,
- obecność specjalistów,
- zabezpieczenie materiału dowodowego.
Z drugiej – wieloletni brak trwałego rozwiązania problemu.
Między deklaracją a efektem
„Aktualnie prowadzone są dalsze czynności wyjaśniające” – to zdanie, które kończy oficjalną odpowiedź, w praktyce otwiera kolejne pytania. Bo mieszkańcy nie oczekują już wyłącznie wyjaśnień. Oczekują efektów. Jeśli bowiem sytuacja powtarza się cyklicznie, a jezioro z roku na rok traci swoje walory przyrodnicze, to każda kolejna interwencja – choć formalnie poprawna – zaczyna być postrzegana jako element rutyny, a nie realnej walki z problemem.
Pytanie, które wciąż wraca
Odpowiedź WIOŚ wpisuje się w znany schemat działań. Rzetelny, szybki, zgodny z procedurami. Ale jednocześnie – jak pokazuje doświadczenie ostatnich lat – niewystarczający, by zatrzymać powtarzające się zanieczyszczenia. I właśnie dlatego pytanie pozostaje aktualne: czy tym razem „czynności wyjaśniające” zakończą się czymś więcej niż tylko kolejnym komunikatem?
Szybka reakcja także ze strony policji
Warto odnotować, że sprawa nabrała tempa również na innym poziomie. Już kolejnego dnia rano po publikacji naszego artykułu oraz dokonanym zgłoszeniu, na miejscu pojawili się funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Gnieźnie. Ich obecność potwierdza, że temat został potraktowany poważnie także pod kątem ewentualnego naruszenia przepisów prawa. To ważny sygnał, że – przynajmniej na etapie reakcji – instytucje zaczynają działać równolegle, a nie wyłącznie w ramach odrębnych, często rozproszonych procedur.









