Władze Powiatu Gnieźnieńskiego ogłosiły pierwsze w 2026 roku rozstrzygnięcia dotyczące finansowania sportu. Do lokalnych klubów i stowarzyszeń trafią setki tysięcy złotych. Decyzje te pokazują wyraźny kierunek polityki sportowej samorządu. Jedno jednak zwraca szczególną uwagę – w żadnym z opublikowanych zestawień nie ma Start Gniezno – oczywiście mowa o klubie żużlowym, nie hokeistach. I to nie jest przeoczenie.
Powrót powiatu do finansowania sportu
Powiat Gnieźnieński ponownie zaangażował się w systemowe wsparcie lokalnych klubów. Środki podzielono – podobnie jak w mieście – na trzy odrębne obszary: wsparcie ligowe, szkolenie dzieci i młodzieży oraz organizację wydarzeń sportowych.
Na czele zarządu stoi Tomasz Budasz, który wraz ze współpracownikami zdecydował o rozdysponowaniu w tym roku kilkuset tysięcy złotych. Największa część trafiła – co nie jest zaskoczeniem – na sport ligowy. Tu wyraźnym beneficjentem jest Enea MKS Gniezno, który otrzymał ćwierć miliona złotych.
Lista dotowanych podmiotów jest obszerna. Są kluby piłkarskie, organizacje szkolące młodzież, stowarzyszenia realizujące projekty sportowe. Jednak wśród nich nie ma żużla.
Wyraźny sygnał dla żużla
W żadnej z trzech tabel – ani przy sporcie ligowym, ani przy szkoleniu młodzieży, ani przy wydarzeniach – nie pojawia się nazwa Start Gniezno. Brak choćby symbolicznej kwoty. To sytuacja bez precedensu w ostatnich latach. Przez długi czas żużlowy klub był jednym z głównych odbiorców publicznych pieniędzy – zarówno z budżetu miasta, jak i innych samorządowych źródeł. Wsparcie szło w setki tysięcy, a w dłuższej perspektywie – w miliony złotych.
Efekt sportowy? Klub od lat tkwi na najniższym szczeblu rozgrywek ligowych. Nie ma awansu, nie ma przełomu, nie ma stabilnego progresu. Kolejne sezony przynoszą te same zapowiedzi odbudowy i te same rozczarowania. Brak Startu w tegorocznym rozdaniu powiatowych środków można więc odczytywać jako czytelny komunikat: dość bezwarunkowego przyklaskiwania i finansowania bez wymiernych rezultatów.
Czas na rozliczenie efektów?
Samorządy coraz częściej podkreślają, że publiczne pieniądze powinny iść tam, gdzie widać rozwój, szkolenie młodzieży i realne sukcesy sportowe. W tym kontekście decyzja powiatu może być próbą uporządkowania priorytetów. Nie oznacza to zamknięcia drzwi na zawsze, ale z pewnością pokazuje zmianę podejścia. Sport zawodowy – szczególnie kosztowny jak żużel – musi bronić się wynikami, frekwencją i przejrzystością finansową. Sam sentyment do tradycji nie wystarcza.
Tegoroczne zestawienia są więc czymś więcej niż tylko tabelą z kwotami. To polityczny i finansowy sygnał, że władze powiatu najwyraźniej mają dość pompowania publicznych pieniędzy w projekt, który od lat nie przynosi oczekiwanych efektów.











Jeden komentarz
i bardzo dobrze nie ma wspierania mataczy