Po publikacji naszego pierwszego materiału dotyczącego niskiej temperatury na dworcu PKP w Gnieźnie, do redakcji napłynęły kolejne sygnały od pasażerów. W międzyczasie, zaledwie dwie godziny po wykonaniu pierwszego pomiaru, temperatura w budynku spadła jeszcze bardziej – do około 6 stopni Celsjusza. To wartość zbliżona do warunków panujących na zewnątrz, a nie do standardów obiektu użyteczności publicznej.
W odpowiedzi na nasze zapytanie prasowe PKP S.A. przesłało oficjalne stanowisko, które rzuca światło na skalę problemu, ale jednocześnie budzi poważne wątpliwości co do jakości infrastruktury i sposobu zarządzania obiektem.
Odpowiedź PKP: seria awarii zamiast trwałego rozwiązania
PKP informuje:
Na dworcu w Gnieźnie w 2022 i 2023 roku trzy razy wymieniane były pompy CO oraz naprawiana była sieć CO. W 2025 roku zlecono naprawę jednej pompy CO. Aktualnie awarii uległa kurtyna powietrzna nad drzwiami do dworca. Zostanie ona wymieniona w trybie pilnym, co już poprawi komfort podróżnych. Wstawione zostaną także grzejniki elektryczne. Docelowo zostanie wykonana naprawa wentylacji i agregatów, by problem rozwiązać kompleksowo.
Z przedstawionych informacji wynika jasno: system grzewczy dworca od lat jest źródłem powtarzających się awarii. Trzykrotna wymiana pomp CO w ciągu dwóch lat, kolejne naprawy w 2025 roku oraz obecna usterka kurtyny powietrznej wskazują na głębszy problem, niż pojedyncza awaria.
Tymczasowe rozwiązania zamiast standardu XXI wieku
Szczególne kontrowersje budzi zapowiedź ustawienia grzejników elektrycznych. Dla wielu pasażerów jest to symbol prowizorycznego podejścia do problemu. Dworzec w Gnieźnie był prezentowany jako nowoczesna inwestycja, mająca podnieść standard obsługi podróżnych i stać się wizytówką miasta. Tymczasem w środku sezonu zimowego podstawowym sposobem poprawy komfortu ma być dogrzewanie obiektu przenośnymi urządzeniami elektrycznymi. To rodzi pytania o jakość projektu technicznego budynku, dobór instalacji oraz nadzór nad realizacją inwestycji.
Estetyka kontra funkcjonalność
Z zewnątrz dworzec prezentuje się nowocześnie: przeszklona bryła, minimalistyczna architektura i wyremontowana przestrzeń publiczna. Jednak coraz więcej użytkowników zwraca uwagę, że za atrakcyjną fasadą kryją się poważne problemy eksploatacyjne.
Eksperci od infrastruktury publicznej od lat podkreślają, że obiekty o dużej powierzchni przeszkleń są szczególnie wymagające pod względem energetycznym. Bez sprawnie działającej wentylacji, kurtyn powietrznych i stabilnego systemu grzewczego bardzo szybko tracą ciepło. W przypadku gnieźnieńskiego dworca widać to wyjątkowo wyraźnie.
Pasażerowie pytają: dlaczego problem trwa latami?
Największe emocje budzi fakt, że sytuacja nie jest nowa. Z relacji podróżnych wynika, że problem niedogrzanego dworca powtarza się każdej zimy od kilku lat. Mimo kolejnych napraw i wymian elementów instalacji, efekt końcowy pozostaje ten sam – pasażerowie czekają na pociągi w warunkach urągających standardom XXI wieku.
W obiekcie, który obsługuje setki osób dziennie, przebywają dzieci, seniorzy, osoby chore, a także podróżni oczekujący na przesiadki nawet kilkadziesiąt minut. Dla wielu z nich niska temperatura to realne zagrożenie dla zdrowia.
Nowoczesna inwestycja czy kosztowny błąd?
Coraz częściej pojawia się pytanie, czy dworzec w Gnieźnie nie jest przykładem inwestycji, która dobrze wygląda na wizualizacjach i zdjęciach promocyjnych, ale w codziennym użytkowaniu ujawnia swoje poważne wady konstrukcyjne i instalacyjne. Jeżeli po kilku latach od oddania obiektu do użytku konieczne są kolejne naprawy kluczowych systemów, a komfort pasażerów nadal nie jest zapewniony, trudno mówić o sukcesie inwestycyjnym.
Oczekiwanie na realne działania
Zapowiedź „docelowej naprawy wentylacji i agregatów” brzmi obiecująco, jednak mieszkańcy i pasażerowie oczekują konkretów: harmonogramu prac, terminów oraz gwarancji, że problem nie wróci wraz z kolejną zimą. Dworzec kolejowy to nie tylko budynek – to brama miasta, pierwszy kontakt przyjezdnych z Gnieznem. Obecna sytuacja sprawia, że zamiast wizytówki nowoczesności staje się on symbolem infrastrukturalnych niedociągnięć.










