Pojawiają się kolejne, niezwykle niepokojące informacje dotyczące poniedziałkowego wypadku drogowego na ul. Orcholskiej w Gnieźnie. Jak potwierdziła dziś policja, w wyniku zdarzenia pięć osób trafiło do szpitali w Gnieźnie, Wrześni i Poznaniu. Stan części poszkodowanych jest poważny, a okoliczności wypadku budzą coraz większe emocje.
Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 12 stycznia 2026 roku około godziny 14. 42-letni kierowca Fiata, jadąc od strony Wełnicy w kierunku centrum Gniezna, nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze. Na prawym łuku jezdni stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na przeciwległy pas ruchu i doprowadził do zderzenia czołowego z nadjeżdżającym Renault Scenic.
Siła uderzenia była ogromna. W Renault podróżowały trzy osoby, w tym dziecko. Kierowca tego pojazdu doznał poważnych obrażeń – ma połamane żebra i trafił do szpitala we Wrześni. Pasażerka oraz dziecko zostali przewiezieni do szpitala w Poznaniu na obserwację; oboje są mocno poobijani. Fiatem podróżowały dwie osoby – kierowca i pasażer – obaj zostali przetransportowani do szpitala w Gnieźnie. Prowadzący pojazd ma połamane nogi, a pasażer auta – syn kierującego autem – złamane obojczyki.
Na miejscu pracowały trzy zespoły ratownictwa medycznego, straż pożarna oraz policjanci Wydziału Ruchu Drogowego. Jednego z poszkodowanych trzeba było uwolnić z pojazdu przy użyciu narzędzi hydraulicznych. Ulica Orcholska przez długi czas była całkowicie zablokowana.
Dzisiejsze ustalenia policji rzucają nowe światło na sprawę. Kierujący Fiatem – ponieważ ciężko nazwać go kierowca, prędzej potencjalnym zabójcą – 42-letni Łukasz O., mieszkaniec Wełnicy, nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami. Co więcej, badanie alkomatem wykazało obecność alkoholu w wydychanym powietrzu, dlatego pobrano mu krew do dalszych badań. Kierowca Renault był trzeźwy.
Jak się jednak okazuje, poniedziałkowy wypadek mógł nie być pierwszym dramatycznym zdarzeniem z udziałem tego samego kierowcy tego dnia. Do redakcji zgłosiła się Czytelniczka, która poinformowała, że kilka godzin wcześniej na ul. Roosevelta, w rejonie dawnej restauracji Kresowianka, ten sam czerwony Fiat Seicento wyprzedzał na łuku drogi i jechał wprost na czołówkę. Kobieta, podróżująca samochodem razem z dzieckiem, musiała gwałtownie hamować, by uniknąć zderzenia. Gdyby nie jej reakcja – doszłoby do kolejnego wypadku.
Te informacje nadają całej sprawie wyjątkowo niepokojący kontekst. Wszystko wskazuje na to, że kierowca Fiata już wcześniej stwarzał realne zagrożenie na drodze, a poniedziałkowa tragedia była tylko kwestią czasu.
Postępowanie w sprawie wypadku prowadzą policjanci z Gniezna. Od wyników badań krwi oraz dalszych czynności śledczych zależeć będzie kwalifikacja prawna czynu i ewentualna odpowiedzialność karna kierowcy.




















