Nie wszyscy wiedzą, że Gniezno ma swoje wyjątkowe miejsce spotkań – nie jest to kawiarnia, park ani rynek, lecz… przejazd kolejowy na Dalkach. To właśnie tu, wśród dźwięków dzwonka ostrzegawczego i ciepłego światła migających lampek, mieszkańcy codziennie integrują się w oczekiwaniu na cud – podniesienie szlabanu.
Niektórzy czekają w samochodach, inni – pieszo, z rowerem u boku. Czasem nawet wspólnie komentują rzeczywistość, wymieniają przepisy na obiad albo rozmawiają o tym, dlaczego przejazd w Pierzyskach, Fałkowie czy Lednogórze otwiera się po kilku minutach, a na Dalkach można spokojnie przeczytać gazetę, zadzwonić do znajomego i jeszcze obejrzeć odcinek serialu.
Według obserwacji mieszkańców, szlabany na Dalkach są zamknięte przez większość dnia, nierzadko po 25–30 minut bez przerwy. Powód? Nieznany. Kolej milczy, a ludzie – czekają. I choć nikt nie wie dlaczego, z pewnością można powiedzieć jedno: nigdzie indziej w Gnieźnie nie ma takiej okazji do budowania więzi społecznych.
Jak mówią mieszkańcy, przejazd ten pełni też funkcję wychowawczą – uczy cierpliwości, pokory i planowania dnia z zapasem co najmniej pół godziny. Dla kierowców to naturalny „spowalniacz ruchu”, dla pieszych – swoisty mur dzielący Dalki od reszty miasta.
Kiedyś Trzy Mosty były problemem, ale przynajmniej można było przejść chodnikiem. Tu nie przejdziesz, nie przejedziesz, nawet rowerem się nie przeciśniesz. Jak zamkną, to koniec – odcięci jak na wyspie – komentuje jedna z mieszkanek.
W teorii przejazd ma służyć sprawnemu ruchowi, w praktyce – stał się symbolem gnieźnieńskiej cierpliwości i absurdu technicznego. Dla służb ratunkowych to prawdziwe wyzwanie, bo szlabany nie mają w zwyczaju rozróżniać karetki od samochodu osobowego.
Być może kiedyś uda się ustalić, dlaczego ta część linii kolejowej działa w trybie „slow motion”, ale póki co mieszkańcy Dalek nauczyli się żyć z nową tradycją – codziennymi spotkaniami „pod szlabanem”. Bo gdzie, jeśli nie tutaj, można w spokoju porozmawiać o życiu, polityce, pogodzie i sensie istnienia kolei?










Jeden komentarz
Po co robić aferę i temat z niczego. Jak komuś się śpieszy to może wybrać alternatywę i ominąć przejazd i jechać wiaduktem w ciągu ul. Kostrzewskiego.