Mieszkańcy Komorowa i kierowcy korzystający z drogi wojewódzkiej nr 197 mają już serdecznie dość. Trwająca od kilku lat inwestycja drogowa, która miała poprawić bezpieczeństwo i komfort jazdy, stała się symbolem biurokratycznego chaosu, przeciągających się etapów i ciągłych utrudnień. Od 16 października do 6 listopada 2025 roku planowane jest kolejne zamknięcie odcinka drogi – tym razem w związku z remontem przepustu.
To kolejny etap zadania pod nazwą „Rozbudowa drogi wojewódzkiej nr 197 – budowa chodnika w m. Komorowo – etap II”, realizowanego przez Wielkopolski Zarząd Dróg Wojewódzkich w Poznaniu. Na papierze wszystko wygląda dobrze: nowy chodnik, bezpieczniejsze pobocza, nowa nawierzchnia, zatoki autobusowe, kanalizacja deszczowa. W praktyce jednak, dla mieszkańców i kierowców, Komorowo od lat oznacza jedno – ciągłe rozkopy, objazdy i tymczasowe organizacje ruchu.
Remont, który trwa w nieskończoność
Zamiast jednej, spójnej inwestycji przeprowadzonej w logicznej kolejności, prace w Komorowie podzielono na tyle etapów, że trudno już zliczyć, który z nich właśnie trwa. Co roku pojawia się nowy przetarg, nowy wykonawca lub nowy zakres robót. W efekcie, zamiast planowej modernizacji, mieszkańcy zmagają się z ciągłym rozkopaniem drogi, hałasem i brakiem płynnego przejazdu.
Wystarczy, że skończą jeden odcinek, a zaraz zamykają kolejny, a właściwie ten sam, bo wszystko robią prawie na całej długości miejscowości. To wygląda jak prace bez końca. Przez Komorowo od dawna nie da się normalnie przejechać – mówią rozgoryczeni kierowcy.
Według oficjalnych informacji, obecny etap zakłada m.in. budowę 810 metrów chodnika, poszerzenie i wymianę nawierzchni jezdni oraz remont przepustu, a jego wykonawcą jest firma Transbruk Marek Begier SKA. Wartość inwestycji to 5,8 mln zł, a termin zakończenia robót wyznaczono na listopad 2025 roku. Mieszkańcy jednak przyjmują te daty z dużą rezerwą.
Każdy etap miał być ostatni. A my ciągle żyjemy wśród objazdów. Dzieci chodzą do szkoły po błocie, autobusy spóźniają się, a mieszkańcy nie wiedzą, którędy dojechać do własnych domów – relacjonuje jedna z mieszkanek Komorowa.
Wzorcowy przykład, jak nie prowadzić inwestycji
Z perspektywy lokalnej społeczności, remont drogi wojewódzkiej nr 197 stał się przykładem nieefektywnego zarządzania inwestycją publiczną. Zamiast jednego, kompleksowego remontu, projekt został podzielony na tyle fragmentów, że prace trwają już kolejny rok z rzędu, a efekt końcowy wciąż pozostaje odległy.
Specjaliści wskazują, że rozciąganie inwestycji na kolejne etapy często wynika z braku zabezpieczenia pełnych środków finansowych lub nieefektywnego planowania. W efekcie, zamiast szybkiej modernizacji, powstaje ciągła prowizorka, a koszt społeczny – w postaci korków, strat czasu i frustracji – ponoszą mieszkańcy.
Utrudnienia i objazdy znów w mocy
Wielkopolski Zarząd Dróg Wojewódzkich zapewnia, że na czas prowadzenia prac dostęp do posesji zostanie utrzymany, a piesi będą mogli bezpiecznie przechodzić przez zamknięty odcinek. Objazdy zostaną wytyczone zgodnie z zatwierdzonym schematem organizacji ruchu.
Dla wielu mieszkańców te deklaracje brzmią jednak jak powtórka z poprzednich lat. W Komorowie prace drogowe stały się tak częste, że trudno dziś znaleźć kogoś, kto pamięta, jak wyglądał spokojny przejazd przez miejscowość.
Nadzieja na koniec – czy tylko na papierze?
Planowany termin zakończenia inwestycji to listopad 2025 roku, jednak mieszkańcy nie mają już złudzeń. W ich ocenie, każdy nowy etap oznacza kolejne miesiące hałasu i utrudnień.
Jeśli to naprawdę będzie koniec, to wszyscy odetchniemy z ulgą. Ale na razie w Komorowie nikt już w to nie wierzy – dodają mieszkańcy.
Remont drogi wojewódzkiej nr 197 w Komorowie, choć potrzebny i kosztowny, stał się przykładem, jak nie powinno się prowadzić inwestycji drogowych – rozdrobnionej, rozwlekłej i uciążliwej dla lokalnej społeczności. Dla mieszkańców i kierowców to już nie modernizacja, a codzienna udręka.

















