Dzisiaj krótka rozmowa z Robertem Adamczykiem, który jest agentem ubezpieczeniowym. Opisując m.in. własny przykład, opowie o idei ubezpieczeń oraz zwróci uwagę na ich najważniejsze aspekty.
Panie Robercie, dlaczego ubezpieczenia?
Kilkanaście lat temu miałem łagodnego guza mózgu wymagającego operacji usunięcia go. Towarzystwo, w którym byłem wówczas ubezpieczony, nie wypłaciło świadczenia ani za diagnozę, ani za operację, ani za pobyt w szpitalu. Rodzina mówiła „Odpuść. Ciesz się ,że żyjesz”, więc odpuściłem. Mając wtedy tę wiedzę, którą mam teraz, nie odpuściłbym. W związku z tym postanowiłem ludziom pomagać w wyborze ubezpieczenia, gdyż z własnego doświadczenia wiem, że ludzie kupują suche liczby, które są w tabelkach, w ogóle nie czytając warunków. Swego czasu, zanim zostałem agentem, prowadziłem kanał na YouTube o tytule „ Zrozumieć ubezpieczenia”, w których tłumaczyłem działanie ubezpieczeń – kilka odcinków jeszcze jest na kanale.
Czy ubezpieczenie, które wtedy Pan miał, było ubezpieczeniem grupowym?
Tak, to było ubezpieczenie grupowe. Dlatego uważam, że ubezpieczenia grupowe wyrządzają krzywdę swoim klientom. Wprowadzają błędne myślenie: „Ja jestem kompleksowo ubezpieczeniowy”. Do czasu, aż się coś złego wydarzy. Proszę mnie źle nie zrozumieć, poza tym to tylko moja opinia. Świetnie, że ludzie mają chociaż ubezpieczenie grupowe, ale uważam, że tzw. „grupówkę” powinien sponsorować pracodawca. Daje mu to wiele profitów, takich jak:
- Składkę, którą może wrzucić w koszty.
- W przypadku śmierci pracownika, w trakcie stosunku pracy, zwalnia pracodawcę z obowiązku wypłaty odprawy pośmiertnej. Odprawę pośmiertną wtedy bierze na siebie towarzystwo ubezpieczeniowe.
- Czyni ofertę pracy w jego firmie bardzo atrakcyjną i prestiżową.
Dlatego „grupówkę” należy traktować jako ubezpieczenie dodatkowe lub uzupełniające. Ludzie kochają „grupówki”, bo dostają pieniądze za narodziny dziecka, za śmierć rodzica. Są to najczęstsze pytania jakie słyszę: „Ile dostanę za teściową?”. Ja takich ubezpieczeń nie oferuję i nie sprzedaję. Poza tym umowa za narodzenie dziecka i śmierć rodzica są umowami najdroższymi w tego rodzaju ubezpieczeniach. Po wykluczeniu tych umów myślę, że „grupówka” kosztowałaby z 40-50 zł i to taka wypasiona. Nie sprzedaje takich ubezpieczeń, ale chętnie mogę doradzić i pokierować w wyborze.
W takim razie jakie ubezpieczenie Pan proponuje?
Ubezpieczenia mają to do siebie, że w większości przypadków musi się wydążyć coś nagłego, strasznego klientowi, aby uzyskał wypłatę świadczenia – poważna choroba, operacja, wypadek, trwałe inwalidztwo, pobyt w szpitalu, czy śmierć ubezpieczonego. Jesteśmy jednymi (agenci ubezpieczeniowi) z nielicznych, którzy w tych ciężkich dniach, gdy coś się dzieje złego naszemu klientowi i wszyscy wyciągają rękę po pieniądze (banki, szpitale, lekarze, czy firmy pogrzebowe) – my te pieniądze „przynosimy”. Oczywiście, jeżeli ktoś nam zaufa i się ubezpieczy. Dlatego uważam, że wybór ubezpieczenia jest bardzo ważny. Powinniśmy zwrócić uwagę na wyłączenia jakie posiada polisa, czyli kiedy towarzystwo ubezpieczeniowe nie wypłaci pieniędzy. Dlatego oferowane przeze mnie polisy na umowie głównej posiadają tylko trzy wyłączenia, mianowicie (w skrócie):
- Samobójstwo ubezpieczonego przed upływem roku od zwarcia umowy. Większość firm ma 2 lata – tak mówi ustawa.
- Kłamstwo w ankiecie medycznej do 3 lat. Wszystkie towarzystwa tak mają – tak mówi ustawa.
- Czynny udział ubezpieczonego w: działaniach wojennych, aktach terroru, operacjach o charakterze wojskowym, aktach przemocy. Większość firm ma „W WYNIKU …” itd. Chyba nawet wszystkie, poza moją firmą.
Drobna gra słów, a jaką powoduję różnicę. Prawda? Tym bardziej, że wojnę mamy u naszego sąsiada.
Panie Robercie, niech Pan zdradzi nam w takim razie, co to za towarzystwo ubezpieczeniowe?
Moja firma ubezpieczeniowa, dla której świadczę usługi, ma 175 lat i zapewne ma wystarczającą ilość pieniędzy, aby reklamować aię samemu. Ma ponad 5,5 miliona klientów, którzy zweryfikowali jej prawdomówność, czy rzeczywiście płaci tak, jak obiecuje. Poza tym klient musi kupić „mnie”, zaufać mi, szczerze porozmawiać. Nie jest moim priorytetem sprzedać każdemu polisę. Oczywiście z tego żyję i chciałbym pomóc jak największej liczbie osób. Niektórzy mają błędne myślenie o polisach i wtedy wolę się wycofać. Dodatkowo staram się nawiązać z klientem jakąś więź. Jestem nauczony, że pieniądze zarabia się wśród znajomych. Dlatego zawsze staram się dowiedzieć, jak poza polisą mogę klientowi pomóc oraz, jeśli to przedsiębiorca, to rzecz jasna zostaję ja jego klientem.
Szczerze porozmawiać? Przecież to tylko ubezpieczenie.
Tak – szczerze porozmawiać. Jak idziesz do lekarza, to wchodzisz i nic nie mówisz? Czy mówisz, co cię boli? Lekarz wtedy dobiera sposób leczenia. Prawda? Tak samo jest u mnie. Przyjdziesz, powiesz czego się obawiasz, od jakich ryzyk chciałbyś się ubezpieczyć. Ja zadam kilka pytań i dobiorę odpowiednią polisę.
Dobrze, a co w przypadku jak nic mi się nie stanie?
Właśnie dla takich klientów – ja ich nazywam „nieśmiertelnych” – mam jeden z naszych sztandarowych produktów. Ochrona z oszczędzaniem. Oszczędzasz pieniądze, a jednocześnie jesteś ubezpieczony na życie. Po upływie określonego czasu w polisie zostanie wypłacona gwarantowana suma za dożycie plus ewentualne premie roczne. Nadmienię, że przez 175 lat tylko dwa razy nie zostały wypłacone premie roczne – w 1921r. i 2008r. Na koniec zostaje wypłacona premia końcowa, która de facto jest podziałem zysków z polisy. Klient otrzymuje 90%, natomiast firma zabiera 10%. Czyli firma zarabia tylko w przypadku, gdy klient zarabia. Trzeba przyznać, że to całkiem zdrowy układ, prawda? Często tego rodzaju polisy traktowane są jako zabezpieczenie przyszłości, dodatkowa emerytura, start w życie dla dzieci, czy po prostu na „zaś” jak ja to określam.
Dodatkowa emerytura? Przecież od tego jest ZUS – czyżbym się mylił?
System emerytalny w Polsce jest w opłakanym stanie. Rządzący muszą coś z nim zrobić,gdyż większość Polaków zmierza w kierunku głodowych emerytur. Poza tym żyjemy coraz dłużej. ZUS twierdzi, że średnio pobieramy emeryturę przez 210 miesięcy. Jest taki prosty sposób, jak można obliczyć sobie przyszłą emeryturę. Jeśli pracujesz na etacie, to twoje zarobki zgłaszane do ZUSu podziel na trzy. Jedna trzecia, to twoja przyszła emerytura. Dlatego bardzo ważne jest, aby pensja zgłaszana do ZUS nie składała się z jakiś dziwnych premii, prowizji, diet, których pracodawca nie musi zgłaszać do ZUSu. Miałem przypadek, gdzie klient mówił „zarabiam 9 000 zł na rękę”. Po otwarciu PUE ZUS okazywało się, że pracodawca odprowadza do ZUSu tylko składki za najniższą krajową. Cóż – życie – zresztą nie ma co się dziwić pracodawcom, gdy koszty pracy ciągle rosną. Taki pracownik powinien sam zadbać o swoja przyszłą emeryturę.
Natomiast, gdy prowadzisz własną działalność odprowadzasz składki emerytalne w wysokości około 812 zł. Informuję, że generuje to również najniższą emeryturę. Najniższe składki generują najniższą emeryturę – taka zasada. Dlatego ważnym jest, aby zdywersyfikować zabezpieczenie sobie przyszłości. Wtedy, jako jedno z rozwiązań, oferuję polisę wraz z oszczędzaniem.
Można także po prostu wejść na PUE ZUS – jest tam zakładka „kalkulator emerytalny”, wypełnić i sprawdzić, na co na emeryturze będzie cię stać. Czy na podróż dookoła świata, czy na podróż do Lichenia połączoną ze sprzedażą super garnków.
Tak czy inaczej przejście na emeryturę wiąże się z utratą pewnej części dochodów. Trzeba zabezpieczyć się tak, aby było to jak najmniej odczuwalne. Dlatego jednym z elementów takiego zabezpieczenia są proponowane przeze mnie polisy.
No tak, ale to szmat czasu. Dużo może się wydarzyć. Jak utrzymać taka polisę?
Mamy szereg narzędzi, aby polisę utrzymać. Pod kontem finansowym można po trzech latach zawiesić nawet na rok opłacanie składek. Tak robić można co pięć lat. Ważne jest, że mimo zawieszenia ochrona ubezpieczeniowa ciągle trwa. Można po odpowiednim czasie przejść w polisę bezskładkową. Oczywiście wiąże się to z nowym przeliczeniem wszystkich parametrów polisy. Ważne, że ciągle ta polisa jest. Natomiast pod względem zdrowotnym oferujemy naszym klientom unikatowe umowy „przejęcia opłacania składek” w przypadku poważnej choroby, trwałego inwalidztwa czy niezdolności do pracy. Raz przejęte opłacanie składek działa do końca polisy, a w większości towarzystw ubezpieczeniowych na rynku Polskim są to przejęcia na rok, góra dwa lata. Ważne: łagodny guz mózgu, którego miałem i wymagał operacji jest również wymieniony. Czyli jeśli wtedy byłbym ubezpieczony u siebie, już nie musiałbym opłacać składek polisy. Polisa opłacałaby się sama do końca jej działania i kapitał by mi rósł. Mimo, iż jestem w 100% zdolny do pracy.
Mówi się, że bogaci nie muszą się ubezpieczać. Co Pan uważa w tym temacie?
Ciśnie się na usta: „Czy oni są nieśmiertelni i niezniszczalni?” Ale tak serio – wiem, panuje taka opinia, że bardziej zamożny nie musi się ubezpieczać. Tylko, że Ci bardziej zamożni potrafią trochę lepiej przewidzieć przyszłość i z łatwością dochodzą do wniosku, że w gruncie rzeczy za te parę stówek składki kupują bezpieczeństwo dla rodziny, kupują bezpieczeństwo dla siebie, a co najważniejsze kupują kilkaset tysięcy złotych wypłaconych po okresie polisy oraz jak przyjdzie choroba nie będą musieli tracić oszczędności albo organizować zbiórki. Dlatego dla bardziej zamożnych mamy szczególna ofertę. Umowa jest zawierana na okres od 7 do 25 lat i zakłada opłacenie jednej składki rocznie przez wybrany okres od 2 do 5 lat (minimalna składka 40 000zł). Osoba ubezpieczona po okresie polisy otrzymuje pieniądze bez podatku wraz z ewentualnymi zyskami (90% do 10%). Ubezpieczenie to posiada gwarancję świadczenia w wysokości wpłaconych składek.
Super rozwiązanie. Jeszcze jakieś ciekawe produkty Pan proponuje?
Świetnie, że Pan pyta. Oczywiście, że tak. Mianowicie inwestycja z gwarancją zwrotu wpłaconej składki, czyli jeśli fundusze UFK, w które inwestujemy nie zarobią, firma dopłaci ze swoich pieniędzy, żeby klient nie był stratny. Na rynku Polskim chyba unikatowy produkt. Jeśli nie zarobisz, to na pewno nie stracisz.
Czy coś szczególnie zapadło Panu w pamięci, w pracy, czym chciałby się Pan z nami podzielić?
Tak. W mojej krótkiej karierze miałem kilku potencjalnych klientów, do których nie znalazłem drogi, żeby ich przekonać do zakupu polisy. Dziś już nie mogę ich ubezpieczyć, bo już ich nie ma wśród nas. Kilkoro odwlekało ubezpieczenie się – ja czekałem. Niestety choroba nie poczekała. Już nie mogę ich ubezpieczyć. Wspomnę, że mówię tutaj o osobach młodych, a co ważniejsze, o moich znajomych. Należy pamiętać, że zawsze agent w pierwszej kolejności szuka klientów wśród znajomych. Czasami warto go posłuchać.
Panie Robercie, na tym kończymy. Niech Pan powie jeszcze naszym Czytelnikom jak można się z Panem skontaktować?
Oczywiście. Dzwoniąc pod numer 602332505. Jeśli nie odbiorę, na pewno oddzwonię. Zapraszam również do biura w Gnieźnie przy ul. Roosevelta 48 (budynek „Diagnostyki” oraz byłej siłowni „Lady Cat”) – proponuję umówić się telefonicznie. Poprzez portale społecznościowe fb/instagram Robert Adamczyk.











2 komentarze
Witam, natknąłem się na wywiad z Robertem Adamczykiem który jest właśnie moim agentem ubezpieczeniowym, chciałbym podziękować za polise którą stworzyliśmy pod moje oczekiwania oraz profesjonalizm i pomoc po wypadku komunikacyjnym gdzie świadczenia zostały wypłacone w bardzo krótkim czasie, w całości i bez żadnych problemów.
Dziękuję