moje-gniezno.pl

PORTAL INFORMACYJNY POWIATU GNIEŹNIEŃSKIEGO

Obchody 76. rocznicy tak zwanego "Wyzwolenia" Gniezna

Piątek, 22 stycznia 2021
  • Obchody 76. rocznicy tak zwanego

Wczoraj przedstawiciele gnieźnieńskiej lewicy świętowali 76. rocznicę wkroczenia do Gniezna wojsk sowieckich. Obchody odbyły się na cmentarzu przy ulicy Witkowskiej, tam również złożono kwiaty i znicze w dwóch miejscach pamięci. W tym roku z uwagi na pandemię i panujące obostrzenia, uroczystości odbyły się w wąskim gronie.

Dla przypomnienia: W 1944 r. na znajdujące się pod okupacją niemiecką ziemie polskie, wkroczyła Armia Czerwona. Miało to związek z operacjami przeciwko III Rzeszy. Szybka ekspansja sowietów sprawiła, iż ziemie polskie zostały całkowicie opanowane przez Armię Czerwoną do maja 1945 roku. Natomiast same Gniezno opanowali oni 21 stycznia 1945 r. W czasach PRL wkroczenie Armii Czerwonej powszechnie określano jako tzw. „Wyzwolenie Polski”, co było oczywiste z uwagi na panujący system komunistyczny, całkowicie podporządkowany ZSRR. Dziś używanie słowa „wyzwolenie” jest dość kontrowersyjne, żeby nie powiedzieć - głupie.

Dwa dni po wkroczeniu do Gniezna sowieckie czołgi pojawiły się w okolicach Rynku, skąd pociskami zapalającymi ostrzelały katedrę. Ostrzał spowodował pożar wież i znaczne zniszczenia całej świątyni. Jak wiadomo, w okresie PRL-u nie na miejscu było mówienie, kto jest temu winny, dlatego przez lata kłamano, jakoby w jednej z wież katedry mieściło się stanowisko niemieckiego karabinu maszynowego, a uszkodzenia budynku powstały w wyniku działań wojennych podczas rzekomego wyzwalania miasta.    
 
Jak na prawdę wyglądało wyzwolenie naszego kraju? Otóż sowieci obiecywali wolność i bezpieczeństwo. Naród zdruzgotany brutalną okupacją niemiecką liczył na cud i wyzwolenie, a skończyło się drugą okupacją, tym razem sowiecką. Zamiast wybawicieli, nadeszli bezwzględni zbrodniarze i złoczyńcy. W zetknięciu z tą czerwoną szarańczą nikt nie mógł czuć się bezpiecznie. Żołdacy Stalina nie wyzwalali - oni mordowali i gwałcili. Zamordowano kilkadziesiąt tysięcy Polaków i zgwałcono setki tysięcy, jeśli nawet nie miliony kobiet. Traktowali je jako swego rodzaju łup. Wyłapywali je na ulicach i gwałcili w kilku, nawet się nie kryjąc, lub chodzili od domu do domu, wchodząc do środka, przeszukując wszystkie pomieszczenia i gwałcąc napotkane kobiety, często na oczach ich mężów i dzieci. Nie sposób zliczyć ile Polek padło ofiarą chorej żądzy czerwonoarmistów. Sowieci cechowali się olbrzymią brutalnością. Patriotów zaciągali do NKWD-owskich katowni, gdzie ich torturowano i zabijano. Nie szczędzili nawet dzieci, albowiem często zamykali je za drutami obozów.

Mając na uwadze te wydarzenia, oraz inne zbrodnie (chociażby tę z wiosny 1940 r., która miała miejsce w Katyniu, gdzie strzałem w tył głowy sowieci pozbawili życia co najmniej 21 768 obywateli Polski, w tym ponad 10 tyś. oficerów Wojska Polskiego i Policji Państwowej), zastanawiamy się, co trzeba mieć w głowie, by czerwonoarmistów nazywać wyzwolicielami i świętować to, czego dokonali na ziemiach polskich. Jak widać świętujący przedstawiciele lewicy nie tylko nie znają podstaw historii, ale przede wszystkim jawnie ją zakłamują, nazywając to, co miało miejsce, wyzwoleniem. Trzeba mówić wprost! To była okupacja i zbrodnia, której dokonała Armia Czerwona. Gwałty, tortury i morderstwa to nie wyzwolenie i należy o tym pamiętać!
 
tekst: Damian Julkowski