moje-gniezno.pl

PORTAL INFORMACYJNY POWIATU GNIEŹNIEŃSKIEGO

Ulica Rzeźnicka zyskała, przedsiębiorca stracił! Miasto niszczy lokalną firmę?

Sobota, 17 października 2020
  • Ulica Rzeźnicka zyskała, przedsiębiorca stracił! Miasto niszczy lokalną firmę?

Zakończyła się przebudowa ul. Rzeźnickiej w Gnieźnie. Miasto twierdzi, że przeprowadziło w tym zakresie szerokie konsultacje z mieszkańcami i przedsiębiorcami. Ci drudzy są jednak innego zdania. Chociaż bez wątpienia nowy deptak jest o wiele ładniejszy od dotychczasowego wizerunku tej części miasta, kiedy przyjrzeć mu się dokładniej, pewnych rzeczy nie da się logicznie wytłumaczyć, jak chociażby różnych typów lamp (w tym barwy światła).

Włączyliśmy światła, żeby pokazać jak będzie wyglądała ulica Rzeźnicka. Ta ulica była konsultowana z mieszkańcami - mówi prezydent Tomasz Budasz. Bardzo się cieszę, że lokale gastronomiczne, usługowe, handlowe na tej ulicy powstaną. Mam nadzieję też, że pokażemy jak będzie mogło wyglądać kiedyś docelowo całe nasze miasto, a więc jak pięknie można je zmieniać. Oczywiście musi być to w porozumieniu z konserwatorem zabytków. (...) Ta ulica została dofinansowana ponad 1 mln złotych z pieniędzy unijnych. Koszt wykonania samej ulicy to 1,3 mln zł, a 1,1 mln zł to dofinansowanie unijne, a więc z budżetu miasta na tą ulicę tylko 200 tys. zł. (...) To, że lokal znajdujący się obok nas stoi pusty, to jest niestety wina nie do końca podejścia właścicielskiego. My jako miasto uważamy, że wielokrotnie konsultowaliśmy z mieszkańcami rozłożenie poszczególnych donic. Nie da się w trakcie wykonywania projektu, w szczególności za pieniądze unijne, zmieniać czegoś. Był czas na konsultacje, na wnoszenie uwag, w związku z czym nie mogliśmy tego ująć w wykonawstwie.

Na pytanie: „W odpowiedzi Miasta zawarto, że to architekt nie wyraża zgody na zmianę projektu, więc kto rządzi - Miasto czy architekt”, prezydent Tomasz Budasz odpowiedział zdenerwowanym głosem: „Bo obejmował to projekt unijny”.

Jeden z przedsiębiorców posiadających firmę przy ul. Rzeźnickiej zabrał głos w sprawie. Wykluczone jest pomieszczenie, w które zainwestowaliśmy już sporo pieniędzy - mówi przedsiębiorca z ul. Rzeźnickiej. Budynek staje się w połowie nieczynny. Miasto zachowało się tak, że bardzo dużo przez to straciłem. Wnioskowałem przez bardzo długi czas o zmianę projektu, cały czas chciałem partycypować w kosztach, bo wiem, że to nie są tanie rzeczy. Po czasie dostałem odpowiedzi negatywne. Wnioskowałem tylko o skrócenie tej ponad 20-metrowej donicy o niecałe 3 metry. Uniemożliwiono mi swobodne wejście do lokalu. Chodnikiem nie przejadą swobodnie osoby niepełnosprawne. Nie ma tutaj żadnej likwidacji barier na tej ulicy. Potraktowany zostałem negatywnie. Działalność moja się kończy. To jest budynek hotelowy. Mam uniemożliwiony także dojazd na parking hotelowy. Po prostu zabito mój interes. Wszyscy lokatorzy, którzy mają tutaj obiekty mogą poświadczyć, że nikt z nami konkretnie nie rozmawiał. To wszystko działo się bez naszego udziału. Nikt nie widział tutaj ani nie rozmawiał z żadnym architektem. Zresztą tutaj widać jak to jest zaprojektowane, tutaj chyba w ogóle tego architekta nie było, bo wierzyć mi się nie chce, żeby tak to zaprojektował. Nas wprowadzono w błąd. Ja straciłem bardzo dużo. Jeżeli na cztery ruchy z mojej strony otrzymywałem odpowiedzi negatywne, to zmuszony jestem wejść w proces sądowy z miastem, czego naprawdę starałem się uniknąć. Mam tutaj obiekt, który ma 3 tys. metrów kwadratowych, poczynione są tak duże inwestycje i jako lokalny przedsiębiorca liczyłem, że władze będą chciały ze mną współpracować, bo naprawdę chciałem zrobić coś dla mieszkańców. Wiele osób już znało moje plany i właściwie każdy kibicował, ale powiem wprost - nie chce się, nie chce się jak widzi się takie działanie miasta. Ci ludzie nie potrafią rozmawiać. Przed kamerą wystąpić tak, ale rozmawiać z przedsiębiorcami nie. Dlaczego prezydent dzisiaj tutaj jest, w piątek, o godz. 19.00, a nie było go wcześniej na rozmowie? Zresztą sam powiedział przed chwilą, że rozmawiałem z jego zastępcą. Ja się nie pcham przed kamerę, nie o to mi chodzi, nie tak jestem wychowany i tak nie robię. Bardzo mi po prostu przykro z powodu tego co się stało. Ja nie jestem zły na to, co się stało. Jestem starszym człowiekiem już i jest mi po prostu przykro. Po prostu mi przykro, że tak mnie potraktowano, i nie tylko mnie. Wnioskuję teraz tylko o to, żeby nie płacić podatku od tej nieruchomości, bo po prostu zabili mi firmę.

Swoje stanowisko wyraził także adwokat reprezentujący przedsiębiorcę. Gdy przedsiębiorca nie będzie miał możliwości wynajmowania lokalu gastronomicznego z tego powodu, że Miasto umieściło przed lokalem klomb uniemożliwiający postawienie ogródka, wówczas może dochodzić utraconych korzyści - mówi adwokat Radosław Szczepaniak. Najlepszym rozwiązaniem prawnym jest jednak podjęcie mediacji i dokonanie zmiany położenia kwietnika w wyniku porozumienia stron. Takie sytuacje powinny być rozwiązywane polubownie, a nie na drodze sądowej.

Niestety słowa prezydenta o nadziei na powstanie nowych lokali gastronomicznych na ul. Rzeźnickiej raczej nie znajdą pokrycia. Ten odcinek deptaku jest wyjątkowo niekorzystny w obecnej formie dla tego typu biznesu. Dukt pieszy połączony z dojazdem do posesji sprawia, że nie ma miejsca na ogródki gastronomiczne. Ich wystawienie praktycznie całkowicie zablokowałoby ruch kołowy. Niestety dzieje się tak w momencie, kiedy do projektu bierze się architektów nieznających Gniezna. Poprzednia tego typu sytuacja miała miejsce kiedy rewitalizowano targowisko na obecnym Placu Piłsudskiego. Jaki jest efekt - każdy widzi, a najbardziej odczuli to przedsiębiorcy. Również wtedy ich głos nie został uwzględniony, chociaż włodarze twierdzili inaczej. Nikt nie potrafi także odpowiedzieć na pytanie dlaczego na ul. Rzeźnickiej zamontowano lampy o zupełnie innej stylistyce i barwie światła niż dotychczasowe. Dało to bardzo dziwny efekt połączenia nowoczesności z zabytkową infrastrukturą. Najważniejszy efekt został jednak osiągnięty - wydano unijne pieniądze i ktoś na tym zarobił.
 
tekst: Andrzej Bukowski
foto: Andrzej Bukowski