Ładowanie danych...

moje-gniezno.pl

PORTAL INFORMACYJNY POWIATU GNIEŹNIEŃSKIEGO

Była dyrekcja ZOZ-u zabiera głos w sprawie trudnej sytuacji szpitala

Sobota, 6 października 2018
  • Była dyrekcja ZOZ-u zabiera głos w sprawie trudnej sytuacji szpitala

Byli dyrektorzy - Jacek Frąckowiak, Mateusz Hen oraz lekarz chirurg Jacek Bębnista zabrali głos w sprawie sytuacji gnieźnieńskiego ZOZ-u. Ich zdaniem działania obecnej kadry kierowniczej prowadzą do przekształcenia podmiotu w spółkę prawa handlowego.

Wiele osób, z którymi współpracowaliśmy przez wiele lat wprost nam mówi, że jest źle, że jest coraz gorzej - mówi Mateusz Hen, były dyrektor ds. lecznictwa ZOZ Gniezno. Lawinowo rosną koszty, kupuje się bardzo drogi specjalistyczny sprzęt, który wykorzystywany jest w niewielkim procencie zabiegów. Gniezno już jest postrzegane w innych częściach kraju jako ośrodek dla całego kraju, dla leczenia nowotworów czy rekonstrukcji piersi u kobiet. To nie jest nic złego, ja absolutnie nie neguję tego, ale czy to jest zadanie szpitala powiatowego. Dlaczego pacjenci z prostymi chorobami szukają pomocy w ościennych powiatach? Szpital powiatowy ma swoje wyraźne zadania i uważam, że jako taki powinien je realizować. Oddział chirurgiczny powinien zabezpieczać powiat w stanach nagłych, wykonywać planowe zabiegi dla mieszkańców powiatu, czyli zapalenie pęcherzyka żółciowego, wyrostka, żylaki kończyn dolnych, prosty nowotwór. W sytuacji kiedy jednostka chorobowa jest dużo bardziej złożona, jest drabina lecznictwa ułożona w ten sposób, że są szpitale kliniczne zajmujące się zabiegami wysokospecjalistycznymi, które wymagają specjalistycznego sprzętu i personelu, który umie go obsługiwać. To nie jest zadanie szpitala powiatowego. To jest droga do nikąd, która doprowadzi do zaniku umiejętności leczenia chorób podstawowych. Pacjenci szukają pomocy w szpitalach ościennych powiatu, a nie są zaopatrywani tutaj. Pacjent zasypiający na stole w Gnieźnie budzi się w szpitalu Raszei w Poznaniu. Szpital w Gnieźnie miał dobrą renomę. Jako szpital zabiegowy ściągał pacjentów z innych powiatów. w zakresie zadań, które realizował jako szpital powiatowy. W tej chwili sytuacja jest dokładnie odwrotna.

Również były lekarz gnieźnieńskiej chirurgii zabrał głos w sprawie. Zabiegów na oddziale chirurgicznym wykonuje się mniej - mówi Jacek Bębnista, lekarz chirurg. To są oficjalne dane szpitala. Niestety nie mam możliwości obserwować tego od środka dlatego, że od dwóch lat już tam nie pracuję, więc opieram się jedynie na dokumentach, które są oficjalnymi dokumentami ZOZ-u. Z tych dokumentów wynika, że ponad 200 hospitalizacji rocznie, czyli przyjęć do szpitala odbywa się mniej za obecnej kadry, niż było to 3 - 4 lata temu. To oznacza jakby przyjmowalność w skali miesiąca, bo tyle mniej więcej hospitalizacji odbywało się w skali miesiąca poprzednio. Może to oznaczać brak zaufania ze strony pacjentów. Może to oznaczać także braki organizacyjne. (...) Konkurs można powiedzieć, że był ustawką dlatego, że pan dyrektor Bestwina rozpisywał konkurs przeznaczony dla podmiotów leczniczych. Jest to pojęcie wyciągnięte z ustawy o działalności leczniczej. Natomiast podmiot SOWMED nie jest podmiotem leczniczym w rozumieniu tej ustawy, wobec czego nie powinien być w ogóle dopuszczony do tego konkursu.

Były dyrektor ZOZ-u skupił swoją uwagę na wyniku operacyjnym szpitala, który - jego zdaniem - nie pozwala na dokończenie rozbudowy. Wynik operacyjny ZOZ-u wynosi niecałe 6,5 mln zł w minusie - mówi Jacek Frąckowiak, były dyrektor gnieźnieńskiego ZOZ-u. Jest to wynik z działalności rocznej szpitala - porównanie kosztów do uzyskiwanych przychodów. Plan finansowy przewiduje, że szpital w przyszłym roku i w kolejnym ma wydać blisko 21 mln zł na dokończenie inwestycji, ponieważ nie ma innych źródeł finansowania tego zadania i trudno jest prowadzić placówkę medyczną w oparciu o środki finansowe z Narodowego Funduszu Zdrowia, natomiast finansowanie inwestycji jest wręcz niemożliwe. (...) Taka strata w tej sytuacji prawnej konieczna jest albo dotacja z powiatu na pokrycie tej straty, albo przekształcenie w spółkę prawa handlowego, bo takie są uregulowania prawne. Niekoniecznie prywatyzacja, bo można zaprosić podmioty publiczne do tego, żeby w spółce funkcjonowały, ale zmiana formy organizacyjnej. (...) Zawsze jest taka możliwość, że jeśli nie będzie pieniędzy, to nie będzie wynagrodzeń dla pracowników. Natomiast mam nadzieję, że do tego nie dojdzie i uda się załatać tego typu rzeczy.
tekst: Andrzej Bukowski
foto: Andrzej Bukowski