moje-gniezno.pl

PORTAL INFORMACYJNY POWIATU GNIEŹNIEŃSKIEGO

Zespół ocaleńca

Poniedziałek, 13 lipca 2015
  • Zespół ocaleńca

Jestem wdzięczna moim rodzicom, że ocalili mnie przed uporczywą indoktrynacją kościoła. Może dlatego nie szczekam dzisiaj na spiralę wewnątrzmaciczną, czy też zwykłą prezerwatywę. Postuluję dostępność tabletki dzień po. I kibicuję wszystkim parom, które starają się o dziecinę, tu uwaga! Uwaga! Wrażliwych proszę o zaprzestanie czytania ... metodą in vitro!

Nie jestem rozwiązłą pannicą. Mam męża, tego samego od osiemnastu lat. Mam też ślub kościelny, jakby ktoś był ciekawy. Cieszę się dwójką dzieci. Zarówno jedna, jak i druga mają tego samego ojca. Ale, czy to sprawia, że powinnam czuć się lepsza od kobiet, które razem z partnerem tworzą rodzinę patchworkową? Różnie ludziom układa się w życiu. Kiedyś rozwód był wydarzeniem. Szeptano o nim wśród bliższych i dalszych znajomych. Gloryfikowano zasadę: "Pił, bił, ale był". Dzisiaj kobiety są mądrzejsze, asertywne i chciałoby się powiedzieć niezależne. Przy czym ta niezależność może być pojmowana holistycznie. Bo co innego mieć własny samochód i mieszkanie, dostęp do nauki i zajmowania stanowisk, o którym nie śniło się naszym babciom jeszcze, a co innego nie móc decydować o sobie, bo kościół i państwo nie pozwala. Jak zatem jest z tą naszą niezależnością?

Znam małżeństwa, które są dla siebie wsparciem, żyją w zgodzie ze sobą, żyją w zgodzie ze społeczeństwem, płacą podatki, nie są obciążeni wyrokami sądowymi, ale wyrok wydaje na nich społeczeństwo. Nie możesz mieć dziecka? Przygarnij kota! Nie powiemy tego wprost, bo to nie przystoi.

Psychologia jest bardzo szeroką dziedziną, można pod nią podciągnąć naprawdę wiele. Można ją zaadoptować na potrzeby religijne i światopoglądowe. Moim zdaniem osoba, która przeżyła obóz koncentracyjny, czy wypadek samochodowy, w którym zginęli jej bliscy ma prawo powiedzieć więcej o syndromie ocaleńca, niż ludzie obecnie nad tym debatujący. Szczególnie ci, którzy twierdzą, że ludziom urodzonym dzięki metodzie in vitro towarzyszą: "głębokie problemy psychologiczne, poczucie, że na drodze do jej urodzenia, do jej powstania szereg jej braci i sióstr uległo destrukcji".
 
Tylko trzy głosy przeważyły o przyjęciu przez Senat ustawy o in vitro. "Ciemno wszędzie, głucho wszędzie. Co to będzie ...". Co dalej będzie ...?
Małgorzata Rakowska