Ładowanie danych...

moje-gniezno.pl

PORTAL INFORMACYJNY POWIATU GNIEŹNIEŃSKIEGO

Felieton: Jak wykorzystać nk.pl do zostania radnym

Niedziela, 21 listopada 2010
  • Felieton: Jak wykorzystać nk.pl do zostania radnym

Wybory Samorządowe weszły w decydującą fazę rozgrywek. Chociaż już od kilku tygodni widać na słupach, przystankach i płotach plakaty wyborcze, to tak naprawdę najwięcej dzieje się w ostatnim tygodniu. Jak daleko można posunąć się w kampanii wyborczej? Okazuje się, że sporo poza granicę ,,dobrego smaku".

Portal Moje-Gniezno.pl istnieje od maja bieżącego roku. Zresztą nasza historia jest opisana w dziale „O nas”, więc nie będę się tutaj zbytnio rozpisywał na ten temat. W każdym razie od tego czasu nie napisałem ani jednego felietonu. Dlaczego? Po pierwsze: mamy bardzo dobrych felietonistów. Po drugie: praca nad portalem pochłania mnóstwo czasu. Po trzecie: czekałem na wybory...nie, no dobra, to był żart. W każdym razie w bezliku stron internetowych można znaleźć między innymi portale społecznościowe takie jak np. naszaklasa.pl. Jakie jest ich przeznaczenie? Pierwotnie miały służyć do ułatwienia kontaktu znajomym, którzy obecnie lub w przeszłości chodzili do tej samej klasy lub szkoły. To oczywiście było pierwotne założenie, a wiadomo, że wszystko pierwotne musi ewoluować. No i tak zaczęło się dodawanie znajomych, których widzieliśmy raz w życiu przez 11 sekund, zakładanie profili swoim nowonarodzonym dzieciom itp. itd. Dlaczego by więc nie wykorzystać owego portalu do celów wyborczych? Nie ma nic złego w tym, że ktoś doda sobie plakat wyborczy jako zdjęcie główne. Jest to mniej więcej to samo, co naklejenie plakatu na słup z ogłoszeniami. To, moim zdaniem, jest akceptowalne. Jest to powiedzenie: „zobaczcie, kandyduję”. Jeżeli ktokolwiek ze znajomych będzie miał jakiekolwiek pytania, to zapewne napisze wiadomość do danego kandydata. Ale nie dalej niż wczoraj otrzymałem następujący list:
Stary znajomy na Radnego!
Witajcie. Moi Drodzy, minęło trochę czasu jak Was uczyłem historii lub wos-u, jako nowy nauczyciel i opiekun Samorządu Uczniowskiego w Gimnazjum. Chociaż było to krótko, ale być może mnie pamiętacie. Teraz chciałem Was poinformować, że poproszono mnie abym kandydował do Rady Miasta Gniezna. Jest to dobry moment aby razem dokonać kilku ważnych zmian. Jeśli znajdziecie czas aby pójść na wybory to może się zastanowicie nad moją kandydaturą. Gdy uznacie, że mógłbym godnie reprezentować Wasze sprawy to proszę o poparcie mojej kandydatury 21 listopada. Startuję do Samorządu z listy nr 15 Stowarzyszenia W... (organizacji nie partyjnej) na pozycji nr 4 w okręgu wyborczym nr 3 czyli reprezentuję osiedla: Konikowo, Arkuszewo, Ustronie i Tysiąclecie np. ulice: Roosevelta, Budowlanych, Chudoby, Sobieralskiego i inne). Będę wdzięczny za agitację na moją osobę wśród Waszych rodzin i znajomych. Dziękuję za zainteresowanie i pozdrawiam gorąco :-))
- Belfer (Tomasz Z... T...)

Jakże ogromne było moje zaskoczenie, że mój „Stary znajomy” (tak przynamniej jest napisane w tytule wiadomości), którego w ogóle nie znam i nawet nie kojarzę, kandyduje na radnego. Nie mniejsze było moje zdziwienie po przeczytaniu pierwszych dwóch linijek treści, bo może i moja pamięć nie jest doskonała, ale zarzekam się, że nigdy nikt taki nie uczył mnie ani historii, ani wos-u. Oczywiście celowo „wykropkowałem” w tekście nazwę stowarzyszenia, z którego owa osoba kandyduje oraz nazwisko, żeby inne osoby z danego ugrupowania nie poczuły się urażone. Nie poprawiałem jednak błędów stylistycznych. Wracając jednak do treści „spotu wyborczego”. Oczywiście odpowiedziałem na tą wiadomość, po czym zostałem upomniany, że nie znam nazwisk osób, które opiekowały się Samorządem Uczniowskim w gimnazjum. Owszem, przyznaję, że faktycznie nie pamiętam, a być może nawet nigdy nie znałem tych nazwisk (trzeba być samokrytycznym), ale kto z byłych, obecnych i przyszłych gimnazjalistów zna opiekunów samorządu? Czy to jest najistotniejsza rzecz w wieku nastu lat? Chciałem sprawdzić, czy może jednak znam owego kandydata, ale po prostu o nim zapomniałem. Postanowiłem więc wejśc na jego profil na nk.pl. Ku mojemu zaskoczeniu Pan Tomasz nie ma żadnego zdjęcia, nie jest zapisany do żadnej grupy, szkoły, ani klasy. Jakim prawem twierdzi więc, że był opiekunem Samorządu Uczniowskiego i karci mnie za to, że go nie znam? Z tego samego stowarzyszenia kandyduje inny nauczyciel, który uczył mnie informatyki w gimnazjum. Doskonale go pamiętam, więc dlaczego miałbym zapomnieć Pana Tomasza? Kolejna rzecz, która mnie uderzyła, to liczba mnoga użyta w prywatnej wiadomości. Jeżeli otrzymuję list skierowany bezpośrednio do mnie, to powinien być on w liczbie pojedyńczej (pozdrowienia dla Pani uczącej mnie języka polskiego w gimnazjum). Dopiero w przedostatnim zdaniu otrzymanego „spotu wyborczego” domyśliłem się, że list był skierowany do całej mojej rodziny. Powiedziałem więc mojej mamie, która zawsze pieczołowicie uczęszczała na wszystkie zebrania w czasach mojej gimnazjalnej kariery, że Pan Tomasz kandyduje do Rady Miasta Gniezna i chciałby, żebyśmy na niego głosowali. Usłyszałem wówczas, żebym może lepiej nie siedział tyle przy komputerze, bo mi to szkodzi. Szczerze mówiąc w ogóle mnie to nie zdziwiło. Co innego mogła sobie pomyśleć moja mama? Że zwariowałem? Że udało mi się gdzieś kupić dopalacze? Nie, to po prostu magia wyborów.
W odpowiedzi, którą otrzymałem od kandydującego Pana Tomasza było napisane, że mam postąpić z listem zgodnie ze swoją wolą. Postanowiłem więc napisać o tym felieton. Jest to mój pierwszy felieton, od kiedy istnieje portal Moje-Gniezno.pl, a prawdziwe powody jego napisania są następujące:
  • niestosowne jest przysyłanie tego typu prywatnych wiadomości do osób, których się nie zna
  • niestosowne jest używanie portalu społecznościowego związanego ze szkołą do napędzania kampanii wyborczej
  • nie mam ochoty w swoje urodziny czytać o tym, z jakiego okręgu wyborczego Pan kandyduje
(Buk)

Napisz komentarz

Komentarze(5)

PODOBNE TEMATY
Prawa kobiet pod respiratorem Nie płacą, bo nie mają z czego - twierdzą alimenciarze. Matki, które wychowują ich dzieci, wyrażają... Środa, 30 marca 2016
Jaja zaczną się po świętach Podwórko zapuszczone to i roboty dużo. Nie starczyło zimy na posprzątanie tego bałaganu. Szykują się... Piątek, 25 marca 2016
Deficyt empatii głębszy niż Rów Mariański? O tym drugim wiemy przynajmniej tyle, że ma około 10 994 metrów głębokości i należy go szukać na Oceanie... Wtorek, 15 marca 2016
Strach ma wielkie oczy Pejzaż na Mazurach dwa tygodnie temu bardziej zimą niż wiosną malowany. Śnieg trzymał się ziemi i gałęzi... Wtorek, 8 marca 2016