Ładowanie danych...

moje-gniezno.pl

PORTAL INFORMACYJNY POWIATU GNIEŹNIEŃSKIEGO

"To co widać to widać, to co nie widać to nie wiemy", czyli wywiad z Jackiem Frąckowiakiem, dyrektorem gnieźnieńskiego ZOZ-u

Wtorek, 10 grudnia 2013

Cały czas mieszkańcy Gniezna i powiatu gnieźnieńskiego zastanawiają się co dalej z rozbudową szpitala. Gnieźnianie nie wiedzą w jakiej kondycji finansowej jest szpital i dlaczego rozbudowa nie jest kontynuowana. Na te i wiele innych pytań starał się odpowiedzieć Jacek Frąckowiak, dyrektor gnieźnieńskiego ZOZ-u.

Czy gnieźnieński ZOZ ma przygotowany program naprawczy? Jeżeli tak, to czy został on przedstawiony i zaakceptowany przez Zarząd Powiatu?

Ponieważ wynik operacyjny w tym roku jest ujemny doszliśmy do wniosku, że należy przeprowadzić określone zmiany organizacyjne. Normalnie takie programy naprawcze buduje się wtedy, kiedy z ustawy o działalności leczniczej wynika, że ZOZ-owi grozi przekształcenie albo już jest konieczne przekształcenie i wówczas jest to wprowadzane. My w takiej sytuacji nie będziemy, ponieważ jednym z elementów planu finansowego na 2013 rok była sprzedaż budynku na os. Jagiellońskim i to się udało z sukcesem zrobić, w związku z tym prawdopodobnie u nas straty za 2013 rok nie będzie. Właściwie prawie już mogę powiedzieć, że na pewno nie będzie. Ale jeśli nie poprawimy wyniku operacyjnego, to może się okazać, że w przyszłym roku będzie podobny, tym bardziej, że zmniejsza się finansowanie jak w tym roku. Tutaj zaproponowaliśmy i zaproponowałem to na Radzie Powiatu, pewne kierunki działań jakie chcemy podejmować w przyszłym roku, ale nie ma to ram takiego dokumentu, jaki jest często opracowywany dla ZOZ-ów, które mają spore kłopoty finansowe. Założyliśmy, że wytyczymy sobie kilka celów strategicznych i będziemy je realizować przez cele operacyjne, i niektóre z tych rzeczy już się dzieją - to była kwestia np. rentgenów, tomografu komputerowego, laboratorium bakteriologicznego, zmian w strukturze organizacyjnej, administracji, ale też te zmiany, o których przed chwilą mówiłem, które mają doprowadzić do tego, że jakby te koszty operacyjne zaczną się równoważyć z przychodami. Będziemy oczywiście to obserwować. Dynamika tych różnych decyzji też nie do końca jest zależna bezpośrednio od nas. Czynnik społeczny ma dość duży wpływ na kształtowanie polityki zmian w szpitalu. Ponieważ jest to wrażliwy temat dla mieszkańców powiatu, niektóre nasze posunięcia są bardzo różnie oceniane. Chociażby przykład "likwidacji" oddziału wewnętrznego B powodował wiele zamieszania, nawet uchwałę Rady Gminy w Trzemesznie. Był to jakby taki manifest radnych z tego rejonu, że dostępność usług  opieki szpitalnej zmniejszy się dla ich mieszkańców, co nie ma żadnych podstaw merytorycznych, a bardziej wynikało z jakiegoś strachu, przekonania, że coś się tam pogorszy. Także jako takiego dokumentu na razie nie mamy. Zarząd na jednym z posiedzeń poprosił nas o skierowanie pewnych założeń do tego jak będziemy redagowali naszą działalność na przyszły rok i prawie godzinne wystąpienie miałem na jednej z Rad Powiatu. Mówiłem o tych pewnych zakresach. One często dotyczyły zmian nieistotnych dla funkcjonowania, zatrudnienia czy struktury organizacyjnej, a takiego porządkującego. Bardzo istotnym elementem w tych zmianach jest inwestycja w IT, czyli w systemy informatyczne. Od dwóch miesięcy w ZOZ-ie, w salce konferencyjnej rozłożone jest kilkanaście komputerów i tam są szkolenia personelu. Mamy nadzieję, że to niesamowicie usprawni nam działanie i też jeśli chodzi o poziom redagowania dokumentacji medycznej, bo tak naprawdę NFZ płaci nam nie za to jak leczymy, ale jak wypełniamy tą dokumentację, bo to jest dla nich weryfikacja tego co robimy. Ten system powoduje to, że każdy medyk będzie musiał sam redagować własne czynności. Mam nadzieję, że to przyniesie poprawę jakości dokumentacji medycznej, ale też obniżenie kosztów administrowania tą dokumentacją. Mamy nadzieję, że to się sfinansuje samo.

Jak kształtował się wynik finansowy ZOZ-u w latach 2010-2012? Jakie jest zadłużenie ZOZ-u po sprzedaży przychodni na os. Jagiellońskim?

Szacujemy, że ten wynik będzie na poziomie zerowym - może minimalny dochód lub minimalna strata, ale niemająca specjalnego wpływu na działalność ZOZ-u, oczywiście uwzględniając sprzedaż budynku na os. Jagiellońskim. Tak zresztą było od początku, w planie finansowym ta pozycja była. Wynik operacyjny zakładał, że będzie ujemny plan finansowy i on rzeczywiście został zrealizowany. Jeśli chodzi o poprzednie lata to wynik kształtował się zawsze dodatnio, przy czym ostatnie 2 lata to był minimalny przychód w granicach 50 - 70 tys. zł, a w roku 2010 bodajże 300 tys. zł.

Czy ZOZ złożył zawiadomienie do Prokuratury o nieprawidłowościach przy rozbudowie szpitala?

Było zawiadomienie złożone przez dyrektora Pilarczyka, skierowane przeciwko firmie świadczącej usługi nadzoru budowlanego. Prokurator po rozpatrzeniu tego wniosku umorzył to postępowanie, w uzasadnieniu mówiąc, że nie dopatrzył się celowości zaniedbań, które miałyby przynieść taki skutek jak przyniósł, a raczej nieumiejętności. Drugi argument był taki, że w rozliczeniach między ZOZ-em a tymi firmami uwzględniono jakby kompensatę zobowiązań ZOZ-u w stosunku do usług, które ten człowiek wykonał, w związku z czym uznano jakby tą jego niesprawność w działaniu. W związku z tym nie można raz zyskać z tego tytułu, że się nie zapłaciło, a drugi raz jeszcze ukarać go za to, że nie umiał tego dopilnować. To były główne elementy tego umorzenia. Za mojej kadencji ja takiego zgłoszenia nie robiłem, natomiast przez ręce i z inicjatywy senatora Gruszczyńskiego złożyliśmy, składając dokumenty do Naczelnej Izby Kontroli z prośbą o zbadanie zasadności i poprawności wydatkowania tych środków. To jest kwota, która bulwersuje opinię społeczną. Inwestycja jest rozpoczęta, stoi i nie bardzo wiadomo co z nią zrobić. Jej stan techniczny według naszej wiedzy, bardzo kosztowne byłoby kontynuowanie tej rozbudowy i dość ryzykowne ze względu na nie do końca wiadome wszystkie błędy, bo to co widać to widać, to co nie widać to nie wiemy. W związku z tym czy NIK w ogóle to rozpatrzy i czy będą jakieś wnioski pokontrolne i czy w ogóle dojdzie do kontroli, bo na razie dostali dokumentację od nas i czekamy co się będzie działo. Jeżeli chodzi o kwestie finansowe jeszcze, to w normalnym pojęciu te dwie rzeczy są tożsame, to znaczy sprzedanie, które łata dziurę w wyniku operacyjnym jakby no nie ma tych pieniędzy na rozbudowę. Natomiast co innego są przypływy finansowe, a co innego są wyniki finansowe. Jeśli chodzi o przypływy finansowe, szpital ma słabą płynność finansową i tak naprawdę ta gotówka będzie w tej chwili w części wykorzystana na polepszenie tej płynności finansowej, a w części będzie ulokowana na lokatę. Od 2010 roku kiedy szpital zaczął finansować tą niedokończoną budowę właściwie płynność finansowa co roku się pogarszała i koszty finansowe z tego względu są coraz wyższe, tzn. odsetki od niezapłaconych w terminie zobowiązań rosną. Powoduje to jakby taką spiralę, która zwiększa i wydłuża te terminy płatności. Zastanawiamy się jeśli nam się ta restrukturyzacja, o której mówiłem powiedzie i doprowadzimy do zrównoważenia przychodów i kosztów, będziemy starali się zaciągnąć kredyt obrotowy, który pozwoli na skokowe poprawienie płynności finansowej. Wówczas ta kwota, która została otrzymana z tytułu sprzedania budynku na os. Jagiellońskim będzie mogła być w całości wykorzystana na inwestycje związane z rozbudową tej "gorącej platformy". mam nadzieję, że to nam się uda i jestem pełen optymizmu. Myślimy o tym codziennie i to jest dość dynamiczne, ponieważ był pomysł, żeby przenieść tutaj oddział udarowy z "Dziekanki". Wstępnie pani doktor Trafarska wyraziła zgodę i wówczas ten kontrakt nasz byłby taki sam jak w ubiegłym roku przy być może nawet niższych kosztach, bo cała infrastrukturę oddziału mamy.

Ile osób zwolniono, a ile zatrudniono w gnieźnieńskim ZOZ-ie podczas trwającej kadencji p. dyrektora?

Sam nie wiedziałem ile, ale sprawdziłem. W okresie od 1 stycznia do 30 listopada w 2013 roku zostały rozwiązane umowy z 41 osobami, z czego: na mocy porozumienia stron 23 osoby, czyli jakby z ich inicjatywy to nastąpiło; z upływem okresu umowy na jaki była zawarta 9 osób; z upływem okresu umowa na jaki była zawarta w formie umowy na zastępstwo 4 osoby; wypowiedzenie w trybie ustawowym z winy pracownika 1 osoba; wypowiedzenie pracownikowi w trybie ustawowym, czyli likwidując stanowisko pracy 2 osoby; długotrwała niezdolność do pracy 1 osoba; 1 pracownik nam umarł. Daje to 41 osób. Natomiast zatrudniłem w tym okresie: na staż lekarski, który jest finansowany przez Ministerstwo Zdrowia 5 osób; na staż z Państwowego Urzędu Pracy, w którym to zatrudniamy na 3 miesiące, a następne 3 miesiące finansuje nam Urząd Pracy - 9 osób; przywrócenie po pracy po wyroku sądowym 1 osoba; przyjęcie 2 osób na zastępstwo za długoterminowe niezdolności do pracy; 1 opiekunka przyjęta zamiast pielęgniarki medycznej; zatrudniliśmy na pół etatu sekretarkę medyczną; główna księgowa długotrwale choruje i od kwietnia tego roku funkcje w pełni nowy księgowy, czyli jedna nowa osoba. W sumie daje to 20 osób. Taki bilans zatrudnienia i zwolnienia.

Dlaczego na niektórych oddziałach zmieniono godzinowy system pracy? Czy było to konsultowane z personelem i związkami zawodowymi?

Ponieważ nasi pracownicy, szczególnie personel średni, bardzo wielu z nich pracując w systemie 12-godzinnym tak naprawdę przychodzi do pracy 12-13 razy w miesiącu, co pozwala im na dodatkowe zatrudnianie się w innych miejscach. Ale system 12-godzinny, co jest zresztą oczywiste, pracuje się o 4 godziny dłużej, czyli wydajność, możliwość koncentracji jest po prostu gorsza, czyli w interesie pacjenta tzw. 8-mki są lepsze, natomiast w interesie pracowników lepsze są 12-stki. Wprowadzając taką decyzję chciałem zobaczyć jaka będzie reakcja personelu w sensie poukładania życia zawodowego w ten sposób, żeby ten szpital był jakby dominantą w ich życiu zawodowym, a jeśli będą chcieli sobie dorabiać, to jakby po godzinach jak to się kiedyś mawiało. Spotkało się to z dość dużym protestem, ponieważ ich życie zawodowe tak się ułożyło. Jeszcze decyzji nie zmieniłem. Nie wiem czy będzie zachowana decyzja 8-godzinnego czasu pracy. Wydaje mi się, że argumentowanie z jednej i z drugiej strony ma ukryty cel finansowy, bo praca na 12 godzin dla pielęgniarek powoduje przyjście do pracy kilkanaście razy w miesiącu, a drugą część miesiąca można poświęcić na dodatkowe zarobkowanie, natomiast dla nas powoduje to, że ci pracownicy jakby nie do końca utożsamiają się z naszą firmą. Ja w mojej wieloletniej karierze zawodowej jestem pierwszy raz w takiej sytuacji, gdzie moi pracownicy nie tylko u mnie pracują. Co prawda byłem w trochę innej sytuacji, ale nie wyobrażam sobie, żeby ktoś z moich pracowników pracował w konkurencyjnej firmie.

Czy warunki kontraktacji z NFZ-em były negocjowane? Jeżeli tak to jaki był efekt negocjacji? Czy ZOZ złożył pozew przeciwko NFZ-owi o nadwykonania w minionych latach?

Przygotowujemy taki pozew. Jest to pewien precedens, ponieważ do tej pory NFZ ze zwłoką, ale płaci nam za świadczenia ratujące życie. Poprawność prowadzenia dokumentacji medycznej i jakość tej dokumentacji decyduje czy te świadczenia są rzeczywiście ratującymi życie, czy nie. Być może w sensie rzeczywistym one ratowały życie, to umiejętność sprawozdania tego już nie do końca jeśli ktoś to zrobił nieprecyzyjnie. NFZ takie problematyczne rzeczy wyrzuca. Zrobiliśmy weryfikację, trwało to ponad pół roku, takich świadczeń, za które NFZ nam nie zapłacił. Z kwoty ponad 5 mln zł okazało się, że możliwym do udokumentowanie jest ok. 1 mln zł. Nasz radca prawny sprawdził orzecznictwo i wokandy w tym temacie i będziemy jednym z pierwszych ZOZ-ów, który takie świadczenie będzie chciał odzyskać z NFZ-u. Prywatnie liczę, że będzie z tego mierny wynik, ale staramy się zrobić to jeszcze w tym roku, żeby sprawa się nie przedawniła. To są świadczenia z 2010 i 2011 roku. Jeśli chodzi natomiast o negocjacje związane z kontraktowaniem na ten rok, to szpital gnieźnieński jest członkiem takiego zrzeszenia pracodawców szpitali powiatowych. Kiedyś dyrektor Pilarczyk był przewodniczącym tego stowarzyszenia. W tej chwili rolę przewodniczącego pełni dyrektor z Wrześni. Po otrzymaniu propozycji, które zmniejszały to finansowanie próbowaliśmy się zjednoczyć i wspólnym frontem rozmawiać z NFZ-em. Właściwie w ciągu ostatnich 3-ech tygodni listopada byłem kilkakrotnie w NFZ-cie, aż 3-krotnie z dyrektorem Filipem Nowakiem. Postawy kolegów co do otwartości stanowiska miękły. Najszybciej zrezygnowali ci, którzy najmniej dostali. Najdłużej trzymał się zarząd z tego względu, że oni jakby twarzą odpowiadali przed pozostałymi. Ale to nie jest tak i ja nie oceniam tych postaw, bo tu jest bardzo wiele uwarunkowań. Taki dyrektor szpitala musi się liczyć z głosem Rady Powiatu, Zarządu Powiatu, środowiska, w którym pracuje. Ja byłem gotowy nie podpisać tego kontraktu i powiedzieć, że czekamy na nowy konkurs. Ale to jest znowu pewien niuans, który np. na ortopedię, kardiologię jest konkurs wojewódzki. Nie ma żadnej gwarancji, że nie przekażą tego zakresu świadczeń innemu szpitalowi. W zakresie tych 4-ech podstawowych są powiatowe i tutaj byśmy się nie bali, ale to nie znaczy, że byłoby większe finansowanie. Ze względu na to, że umowa ma 3-miesięczny okres wypowiedzenia, czyli do końca lutego mielibyśmy zapewnione świadczenia medyczne, potem konkurs. Nie wiem czy lepiej było postawić się. Być może gdyby wszyscy wytrwali, co moim zdaniem jest prawie niemożliwe, to może NFZ by się złamał, ale właściwie oni też niczym nie ryzykowali, bo mają środków ile mają, ogłaszają konkurs i "bawcie się panowie". To była sytuacja patowa. Nam zwiększono trochę to finansowanie z pierwotnej propozycji, ale to był jeden z przedmiotów negocjacji, natomiast w drugim przewidując, że to może być trudne i karkołomne w rozmowach od razu kierowaliśmy pewne prośby o zmiany strukturalne, bo to tez jest przedmiotem konkursów. Tutaj trzeba przyznać, że dyrektor Filip Nowak był dość otwarty i nawet na dość kontrowersyjne pomysły był gotów przystać, chociażby to ewentualne przeniesienie "udarówki" z "Dziekanki" tutaj też wymaga konkursu, ale w rozmowach zapewnił, że jeśli dogadamy się z panią dyrektor Trafarską to on wyrazi na to zgodę. Sam mówi, że jest rok wojenny, a na wojnie nie wszystkie przepisy prawa działają, w związku z tym te zmiany można zrobić. Do 15 grudnia chcemy te propozycje złożyć.

Czy będzie pan uczestniczył w każdej Sesji Rady Powiatu, ponieważ tak chcą radni opozycyjni?

Nie uczestniczyłem w ostatniej sesji, ponieważ byłem w NFZ-cie, więc nie mogłem być. Ja prawie zawsze jestem do dyspozycji. Pan radny Makohoński, który wystosował te pytania do pana Telesfora Gościniaka jest członkiem rady społecznej. Nie mam żadnych tajemnic przed panem radnym Makohońskim, ani przed posłem Dolatą, którego znam od wielu lat i dziwię się jego wystąpieniom, bo jakby chciał coś wiedzieć to może mnie zapytać. Jest to wojna polityczna. Trochę źle, że szpitalem zaczyna się tą wojnę. Pewnie nikt na tym nie wygra, a stracą tylko pacjenci jeśli czegoś nam się nie uda przez to załatwić tak jak byśmy chcieli.
(Buk)

Napisz komentarz

Komentarze(50)

PODOBNE TEMATY
Truchło na drzewie w Wymysłowie! Czy służyło do szkolenia psów? Jak informuje portal Trzemeszno24.info, w ubiegłym tygodniu jeden z Czytelników poinformował redakcję... Sobota, 19 października 2019
Tymczasowy areszt dla 42-letniego Ukraińca za kradzież rozbójniczą W jednym z gnieźnieńskich marketów doszło do kradzieży rozbójniczej. Sprawca nie chcąc zapłacić za polarową... Sobota, 19 października 2019
Odsłonięcie tablicy pamiątkowej kom. Józefa Wróblewskiego Przed Komendą Powiatową Policji w Gnieźnie odsłonięto tablicę upamiętniającą komisarza Józefa Wróblewskiego.... Sobota, 19 października 2019
Zaginął Krzysztof Sekulski Zaginął Krzysztof Sekulski, lat 53, około 180 cm wzrostu. Może być ubrany w jeansy i ciemny polar. Może... Sobota, 19 października 2019