X

moje-gniezno.pl

PORTAL INFORMACYJNY POWIATU GNIEŹNIEŃSKIEGO

Felieton: Wiedzo! Z inteligencją Ci do twarzy!

Czwartek, 30 września 2010
  • Felieton: Wiedzo! Z inteligencją Ci do twarzy!

Prawdą jest, że wszyscy, którzy chcą zapewnić sobie w miarę przyzwoity byt pędzą na studia. Prawdą jest także to, że najczęściej wybierają dwa kierunki, aby choć troszkę się wyróżnić. Prawdą jest także, że większość naszych rówieśników podchodzi do nauki teoretycznej z zaangażowaniem oraz uzyskują całkiem dobre (czasami i bardzo dobre) wyniki. Ale co, że tak się wyrażę - ma piernik do przysłowiowego wiatraka? Wyjaśniając: zdobyta w szkole wiedza nie zawsze partneruje inteligencji.

Miałam okazję poznać kiedyś pewną dziewczynę, dziś absolwentkę jednej z wrocławskich uczelni, która może pochwalić się wzorowymi ocenami oraz dziennikarskim dyplomem. Brzmi pięknie - można by stwierdzić: świetlana przyszłość, bo przecież świat kocha to, co młode i dobrze uczące się. A jednak ów dziewczyna nie może znaleźć pracy w zawodzie i wciąż bawi się w telefoniczne zachęcanie obywateli do nabywania tego, czy tamtego produktu. Kokosów na tym nie zbija, ale nawet nie w tym rzecz. Przecież najważniejsza jest ambicja. Pewnie pomyślicie: szczęścia nie ma, znajomości nie ma, a może zbyt mało atrakcyjna - wszak na urodę zwracają uwagę…! Możnaby to również dorzucić do wora zwanego przyczyną niepowodzenia, jednak jako coś kluczowego uznałabym...lekki niedobór inteligencji. Bohaterka mojego felietonu jest bowiem osobą z nad wyraz dziwną osobowością. Dyskutując z nią (ups, mała poprawka - próbując dyskutować) odnosi się niepohamowane wrażenie, że ona totalnie nie rozumie nic z tego, co do niej się mówi. Generalnie: ona sobie, inni sobie - każdy swoją rzepkę skrobie! Bo jak poważnie traktować osobę, która z wielkim przejęciem opowiada o szanowaniu swej prywatności, a dosłownie parę chwil później nachalnie opowiada o rzeczach, których wolałoby się o niej nie wiedzieć? Czy można bez zbędnych porywów emocji rozmawiać z osobą, która nie potrafi wyczuć ironii wtedy, gdy ta jest widoczna, a w sytuacji odwrotnej - zbędnie atakuje? I jeszcze jedno: jak tu się nie denerwować, gdy powtarza się banalne rzeczy zrozumiałe dla rówieśników mojej siostry (6 klasa szkoły podstawowej), a które ona udaje, że rozumie, natomiast interpretuje zupełnie inaczej? Mało tego! Nasza bohaterka nie potrafi w sposób klarowny wypowiadać się na własnym blogu! Kontrargumentując tym, którzy mogliby wtrącić, że nieumiejętność przystępnego tworzenia zdań nie musi oznaczać braku inteligencji: nikt nie będzie od matematyków wymagał pięknej polszczyzny, ale od absolwentki dziennikarstwa... Wybaczcie! Ona sama tłumaczy to następująco: „Jak mi się chce, to napiszę to w innej formie. Teraz piszę tak nieskładnie, bo to blog i nie chce mi się”. Osobiście słysząc bądź czytając tympodobne stwierdzenia chwytam się za głowę trochę z przerażeniem, a trochę z usprawiedliwionym zdziwieniem. Styl i składnie albo się posiada, albo nie. Dla dyplomowanych osób, które studiowały komunikację wyrażaną mową i pismem, rutyną powinno być zgrabne wyrażanie swoich myśli. Bez względu na to, co później z tymi zrobią i czy je opublikują, czy ot schowają do szuflady. Ba! O uprzejmym poszanowaniu czytelników własnego skrawka wirtualnej ziemi wręcz nie wspomnę. Wydaje się, że to oczywistość, o której nie trzeba przypominać - zwłaszcza estetom słowa.
I wiecie co jest najgorsze? A właśnie to, że takich osób jest zdecydowanie więcej! Jeszcze bardziej jest to bolesne, gdy w przeciwieństwie do tej dziewczyny znajdują dobrze płatną pracę i zostają uznani w danej dziedzinie za fachowców. I tak oto ludzie, którzy nie potrafią w sposób płynny pisać o minionych wydarzeniach na własnym blogu zostają publicystami kosztem tych, którzy naprawdę na tą posadę zasłużyli.
Inteligentnym ludziom z wiedzą do twarzy, ale co natomiast mają zrobić ci mniej inteligentni? Chyba znam odpowiedź. Praca, praca i jeszcze raz ciężka praca nad sobą. Wysiłkiem oraz próbami można zdziałać prawdziwe cuda. I jeszcze jedno: sztuką jest obiektywnie ocenić własne predyspozycje i słusznie wybrać odpowiednią dla siebie dziedzinę. Nie w każdym temacie musimy być biegli oraz błyskotliwie precyzyjni. Kluczem do sukcesu jest połączenie pasji z kierunkiem studiów. Bo przecież nawet największy - pieszczotliwie mówiąc -„tępolek” znajdzie coś, w czym będzie czuł się dobrze.
Ania Kowalewska

Napisz komentarz

Komentarze(0)

PODOBNE TEMATY
Prawa kobiet pod respiratorem Nie płacą, bo nie mają z czego - twierdzą alimenciarze. Matki, które wychowują ich dzieci, wyrażają... Środa, 30 marca 2016
Jaja zaczną się po świętach Podwórko zapuszczone to i roboty dużo. Nie starczyło zimy na posprzątanie tego bałaganu. Szykują się... Piątek, 25 marca 2016
Deficyt empatii głębszy niż Rów Mariański? O tym drugim wiemy przynajmniej tyle, że ma około 10 994 metrów głębokości i należy go szukać na Oceanie... Wtorek, 15 marca 2016
Strach ma wielkie oczy Pejzaż na Mazurach dwa tygodnie temu bardziej zimą niż wiosną malowany. Śnieg trzymał się ziemi i gałęzi... Wtorek, 8 marca 2016