Logo


Życie po Hubertusie, czyli Piotr Sokołowski o swoim wypadku

Artykuł dodany: Czwartek, 17 maja 2012
Życie po Hubertusie, czyli Piotr Sokołowski o swoim wypadku
 

Bieg Świętego Huberta to konna impreza kończąca sezon jeździecki. To także przede wszystkim możliwość spotkania się jeźdźców na wspólnej przejażdżce. Trasa zawsze wiedzie przez las, po drodze ustawione są przeszkody, a głównym punktem jest pogoń za lisem - uciekającym jeźdźcem z przyczepionym do ramienia lisim ogonem. W Gnieźnie w zeszłym roku odbyły się 3 Hubertusy. Niestety pierwszy z nich zakończył się pechowo dla jednego z jeźdźców - Piotra Sokołowskiego. Wypadek, w którym uczestniczył był jednak dopiero początkiem problemów.

Hubertusy to imprezy, które gromadzą wielu koniarzy w jednym miejscu. Wszyscy chcą bowiem wspólnie zakończyć sezon jeździecki. Konie pod siodłem, zaprzęgi i samochody z rodzinami biorących udział w pogoni za lisem jeźdźców powodują, że za razem ciekawe wydarzenie jest jednocześnie jedną z niebezpieczniejszych imprez konnych. Zróżnicowany poziom doświadczenia jeźdźców, jak i koni jest często powodem upadków. Większość z nich jest jednak niegroźna i kończy się otarciami lub siniakami. Niestety czasami zdarzają się znacznie poważniejsze wypadki. Taka sytuacja miała miejsce podczas zeszłorocznego Hubertusa organizowanego przez Uczniowski Klub Master w Gnieźnie.
W wyniku zderzenia dwóch koni, jeden z jeźdźców przewrócił się razem z koniem, a drugi spadł ze swojego wierzchowca. Upadek pierwszego wyglądał bardzo groźnie, ponieważ jeździec został przygnieciony przez konia, który miał problemy ze wstaniem. Jak się później okazało w wyniku tego wypadku jeździec złamał nogę w kostce. Pechowcem był Piotr Sokołowski. Po rozpoczęciu gonitwy było w miarę bezpiecznie bo jechaliśmy po kole - mówi Piotr Sokołowski, który uległ wypadkowi podczas Hubertusa. Teoretycznie nie powinno nawet dojść do takiego wypadku, ale wiadomo, że to są zwierzęta i zawsze może dojść do nieszczęśliwego wypadku. Wszystko może się zdarzyć. Najpierw jechałem w czołówce, po pierwszym okrążeniu zacząłem zwalniać. Zobaczyłem chłopaka, który jedzie z naprzeciwka w rozpędzonych jeźdźców. Jeden chłopak przede mną przyspieszył, a ja zwolniłem, żeby mu stworzyć lukę, żeby mógł przejechać. On niestety wjechał prosto we mnie. Nie wiem już teraz czy galopowałem, czy kłusowałem. On uderzył mnie z boku. Wszystko działo się na łuku w trakcie skręcania. On uderzył we mnie praktycznie pod kątem prostym. To była taka siła uderzenia, że czułem, że się odrywam z koniem na jakieś kilka-kilkanaście metrów. Resztę wiem z opowiadań.
Nad organizacją imprezy długo debatowano po jej zakończeniu. Jeżeli chodzi o organizację samej imprezy to była to porażka - dodaje Piotr Sokołowski. Organizatorzy w piśmie, które otrzymałem po wypadku napisali, że oni nie wiedzieli, że będzie taka pogoda i zmienili trasę w trakcie biegu. To była nieprawda, bo z kolegą sprawdzaliśmy i wiedzieliśmy, że będzie padał deszcz, ale oni jak zwykle liczyli, że impreza jakoś się uda - tak jak co roku, że będzie padał deszcz, ale co roku przestawał. My już w tygodniu wiedzieliśmy, że będzie padał deszcz, że trzeba było się z tym liczyć i organizator tak poważnej imprezy powinien wziąć to pod uwagę. Teraz jeżeli chodzi o moją kontuzję to mogę chodzić, ale nie mogę biegać. W sierpniu czeka mnie kolejna operacja. Noga była złamana w 6-ściu miejscach na odcinku 15 cm. Kość strzałkowa i kostka musiały być poskręcane drutem i śrubami. Moje złamanie spowodował koń, który uderzył mnie wielokrążkiem w kostkę, a czołem w kolano. Wstałem, chciałem stanąć na tej nodze, ale znowu się przewróciłem. Zdążyłem zdjąć czapsy i buty zanim przyjechał ratownik. Bieg po wypadku był kontynuowany i skończony. Było jakieś niedomówienie, niedopatrzenie w punkcie organizacyjnym. Ratownik stwierdził, że kostka jest skręcona albo mocno zbita. Założyłem więc but i chciałem wsiąść skoro miałem tylko skręconą kostkę. Ale jak stanąłem i kostka mi uciekła to wiedziałem, że nie mogę już więcej wsiąść. Znalazłem kogoś, żeby wsiadł na tego konia. Karetka była na Hubertusie, ale w momencie, kiedy ja miałem wypadek właśnie odwoziła dziewczynę, która miała wypadek chwilę wcześniej. Jeździec odmówił na początku pomocy ratownika medycznego, który był obecny na miejscu zdarzenia. Teraz wie, że było to w wyniku szoku pourazowego i na tą decyzję nie powinien zwracać uwagi wykwalifikowany ratownik. Jeżeli ja odmówiłem pomocy ratownika, to można domniemać, że ratownik nie był fachową osobą, która słucha osoby będącej w szoku po wypadku - mówi Piotr. Nie powinien słuchać osoby, która wywróciła się z koniem i uderzyła się w głowę. Nie wsiadłem do jakiegoś samochodu, tylko do samochodu, który był przeznaczony jako samochód ratownika i był 5-cio osobowy, a wracaliśmy chyba w 7-mioro. Nie pamiętam, żeby ktoś mi się spytał czy mnie odwieźć. Dopiero, jak przyjechałem jako ostatni do klubu, to moja siostra zawiozła mnie na pogotowie.
Sprawa wypadku nie różniłaby się od innych tego typu zdarzeń gdyby nie fakt, że Piotr Sokołowski nie otrzymał odszkodowania. Przez kilka miesięcy kontaktował się z organizatorem Hubertusa. Na początku był skutecznie zwodzony, a następnie kontakt zupełnie się urwał. W tej chwili Piotr uznał, że rezygnuje z dochodzenia swoich praw na drodze sądowej, ponieważ uważa, że organizator i tak jest niewypłacalny. Rezygnuję z odszkodowania i roszczenia odszkodowania pomimo tego, że przepisy prawa są dla mnie w tej kwestii korzystne - mówi Piotr Sokołowski. Nie jest tak, że się wystraszyłem. Wysłałem do państwa Marii i Ryszarda Nitka pierwszy pismo z prośbą o zapłatę 40 tys. zł, w tym 15 tys. zł strat finansowych jakie poniosłem z tego tytułu, a reszta to rekompensata zdrowotna. Prosiłem o podesłanie polisy lub kopii polisy ubezpieczeniowej Hubertusa. Wysłałem to przez kancelarię adwokacką. Termin odpowiedzi wynosił 14 dni. Odpowiedzią było pismo, które przysłali państwo Nitka. W trakcie wypadku poinformowali moją mamę, która była na miejscu, że impreza jest ubezpieczona. Po tygodniu, kiedy wyszedłem ze szpitala, pojechałem do organizatorów w sprawie tej polisy. Powiedzieli, że muszą ją wyciągnąć. Później po 2-óch tygodniach kiedy pojechałem ponownie powiedzieli, że polisa musi przyjść z Poznania. Później długo nic się nie działo, nie miałem żadnych informacji. W końcu kilkukrotnie zadzwoniłem. W odpowiedzi po raz pierwszy od wypadku zadzwonił Ryszard Nitka, zaczął coś kręcić, odpowiedziałem, że i tak leżę w łóżku i mama do nich podjedzie. Na miejscu poinformowana została, że jednak impreza nie została ubezpieczona, ale coś wymyślą, że to się stało na treningu. Prosili, żebym poczekał. Zaczekałem miesiąc. Od tamtej pory się nie odzywali. Byłem wielokrotnie w klubie, prowadziłem nawet treningi ze złamaną nogą ich dwóm jeźdźcom. To może nie były treningi, tylko po prostu pomoc, udzielanie wskazówek. W tej chwili rezygnuję z chodzenia po sądach, bo wiem, że tych pieniędzy, które bym uzyskał na drodze sądowej i tak bym nie dostał, bo państwo Nitka po prostu są niewypłacalni. A jeżeli udało by mi się je dostać, to w tak długim czasie, że będzie to nieopłacalne przede wszystkim psychicznie. Piotr Sokołowski w dalszym ciągu jeździ konno. Jak sam twierdzi - idzie to mu łatwiej niż chodzenie. Czeka go jeszcze conajmniej jedna poważna operacja nogi.

Sprostowanie od Piotra Sokołowskiego:

Ratownik medyczny posiadał wszelkie wymagane uprawnienia. Stwierdzenie, że: "Jeżeli ja odmówiłem pomocy ratownika, to można domniemać, że ratownik nie był fachową osobą, która słucha osoby będącej w szoku po wypadku. Nie powinien słuchać osoby, która wywróciła się z koniem i uderzyła się w głowę." jest prywatną opinią Piotra Sokołowskiego, która jest odpowiedzią na stwierdzenie organizatora imprezy, że poszkodowany odmówił pomocy ratownika. Opinia ta w żaden sposób nie ma podważać uprawnień posiadanych przez ratownika medycznego, ponieważ udzielił on pomocy i kazał zgłosić się do szpitala.
(Buk)
artykuł sponsorowany

Dodaj komentarz
Podpis:

Komentarze do artykułu (56)

Love and Peace
31.05.2012 22:19

Myślę, że Piotr powinien walczyć o odszkodowanie. Skoro klub na zawodach daje nagrody finansowe to znaczy, że stać ich na zapłacenie odszkodowania. A skoro nie robią tego z własnej woli to świadczy jedynie o ich chamstwie i bezczelności. Mogłabym krzyczeć ze złości na samą myśl o tym. Jak można być aż tak bezczelnym? Jak oni mogą iść do sklepu na zakupy, pokazać się ludziom w stadzie ogierów, na ulicy, rozmawiać z osobami, które znają i ich i Piotra? Napisałabym co naprawdę myślę, ale wtedy ten komentarz nie zostałby opublikowany.

Odpowiedz
Mario
02.05.2012 14:21

Myslę, że wszyscy doskonale widzieli w stadzie na zawodach jak na tym wyszli państwo Nitka. Malo kto chciał z nimi rozmawiac a i pani prezes nie byla zbyt wesola. Tylko zabojczym wzrokiem spogladala na dzienikarzy MG i oczywiście Piotrka Sokołowskiego. Mają co chcieli.

Odpowiedz
Miła
28.04.2012 14:19

A mi żal państwa Nitka. Teraz mają przerąbane w oczach wszystkich. Zachowali się naprawdę nie fer i płaca za to należyta cenę, ale mimo to mi ich żal. Żal mi tego, że są ludzie tak bezmyślni na tym świecie, którzy chcąc zaszkodzić inym szkodzą samym sobie.

Odpowiedz
Uczestniczka
28.04.2012 12:22

wypadki zdarzaja sie wszedzie i zawsze. te wypadki ktore sie zdarzyly nie sa z winy organizatora. organizatorzy jednak wprowadzili wszystkich w blad mowiac ze impreza jest ubezpieczona.nawet jezeli tak nie bylo to powini w jakis sposob pomoc i zrehabilitowac sie osobom, ktore mialy wypadki.pani mario nie ma nikt pretensji o to ze byl wypadek, ale o to ze wszystkich oklamaliscie. bezczelnie oklamaliscie i oklamujecie.tak trudno jest sie przyznac do bledu?lepiej byscie na tym wyszli, jakbyscie sie przyznali i probowali wspolnie jakos temu zaradzic.a nie klamac.malo tego.moze to wina jezdzcow, ze impreza nie byla ubezpieczona?jak stal sie wpadek tragicxny dla konia na jednym z hubertusow, to mowila pani ze nie wyobraza sobie hubertusa bez ubezpiecenia i negowala pani to, co sie stalo.organizatorow zreszta tez.za ich plecami, bo w tym jest pani najlepsza.nie wiem skad u pani taka zawisc, zazdrosc i nienawisc do ludzi, ktorzy cos skrytykuja.czesto jest tak, ze jezeli mowia o tym prosto w oczy to po to, zeby pomoc.nie kazdy jest taki, zeby robic tak, zeby ini mieli zle i im klody pod nogi stawiac.

Odpowiedz
Jeździec
26.04.2012 10:12

Ciekawe czy będą na tyle bezczelni, że wejrza w oczy wszystkim, którzy u nich jechali hubertusa. Dobrze wiedzą, że nie powiedzieli, że hubertus nie jest ubezpieczony.

Odpowiedz
Daria
25.04.2012 14:49

Lubię to, lubię to, lubię to! :D Jak ich dorwę w stadzie na zawodach.ups, chyba nie ma kto startować, bo Pati i Franko odeszli.ale jakbym ich dorwała, to bym im powiedziała.jak Dobrzyńscy - prosto w oczy.

Odpowiedz
Asia
25.04.2012 14:48

Nosz kur.cze jak oprócz tych, którzy o tym wiedzieli? To ktoś o tym wiedział (poza organizatorami)? Ej serio pytam, bo nie wiem czy tylko ja taka ciemna byłam, czy wszyscy lub chociaż większość.

Odpowiedz
Brak słów.
25.04.2012 14:43

Asia chyba wszyscy, oprócz tych którzy o tym wiedzieli.

Odpowiedz
Asia
24.04.2012 15:36

Yy, kto jeszcze jest zaskoczony tak jak ja, że nie miał ubezpieczenia?

Odpowiedz
Krzysztof
20.04.2012 15:16

Od pewnego czasu przyglądam się tej rozmowie i mam pytanie: pani Mario po co to pani? Po co próbuje pani zrzucić z siebie tą cała sytuację? Nie wnikam czy przepisy prawa są po pani stronie czy nie. Stało się to na pani imprezie. Istnieje jeszcze coś takiego jak odpowiedzialność, poczucie winy, wyrzuty sumienia. Czy pani jest tego wszystkiego pozbawiona? Z tego co widzę to tak. Nie jest pani tą samą osobą, którą była pani kiedyś.

Odpowiedz
Wdzięczny
20.04.2012 06:55

Wstydem jest wiele wydatków miasta i powiatu. Już zamiast takiego szamba dotowali by wyżej gnieźnieński zespół siódemek lub Kubę Gewerta czyli tych którym faktycznie się chce. Panie starosto, panie prezydencie - może czas przemyśleć kilka spraw?

Odpowiedz
Jogi
19.04.2012 23:23

To, ze lekcji jazdy nie prowadzil instruktor bylo wiadomo od dluzszego czasu. Wierzyc sie nie chce ze takie instytucje jak urzad miasta i starostwo powiatowe dofinansowuja takie kluby. Mysle, ze to porazka takze dla miasta i powiatu, bo wstydem jest to, ze pomagaja takim klubom.

Odpowiedz
Nikt wazny
19.04.2012 23:19

to, co działo się na pseudo lekcjach jazdy konej to było straszne. Dzieci skakały, a na ujeżdżalni nie było nikogo dorosłego. malo tego, dzieci uczyly dzieci. i niestety rodzice nie wiedzieli co sie tam dzieje, bo dzieciakom to odpowiadalo.do czasu

Odpowiedz
Koniarz
19.04.2012 23:04

Zobaczcie ile osób polubiło ten artykuł na fejsie :) Pokazuje to czyją stronę trzyma większość.

Odpowiedz
Medioznawca
19.04.2012 21:42

To jest prasa? Jesteście śmieszni! Dzienikarz ma stwierdzać fakty i nie może być stroniczy, a nie tak jak tu, stawanie po jednej ze stron! Marny portal, ,arna pseudo redakcja, marny portalik i jeszcze miejsca na reklamy chce sprzedawać, Boże.
Pewnie jako "niezależne" media i tak tego nie opublikujecie.

Odpowiedz
Tomek
19.04.2012 21:36

Rodzicom, których dzieci uczęszczają na zajęcia do UKS Master radzę szczerze zainteresować się jak to wygląda. Chętnie też opowiem o okolicznościach rozstania się mojej córki Patrycji z tym wspaniałym małżeństwem. Niestety zbyt późno zorientowaliśmy się co to za ludzie. Dziś już wiemy. A jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości to dodam tylko, że rozmowy nasze z tymi ludźmi były nagrywane i są w naszym posiadaniu.
Pani Prezes w jednym słowie napiszę do Pani- Wstyd. Całe szczęście, że mamy prawo omijać tych ludzi z daleka.To tyle w temacie.

Odpowiedz
Patrycja Trzaskawka
19.04.2012 20:53

Lili -Tak właśnie sądzę, że tam się źle dzieje. I dlatego odeszłam. Rozmawiałam z Marcinem Frankowskim który prowadził hubertusa i mogę potwierdzić, że żadnej zmiany trasy przed biegiem nie było. Zmiana miała miejsce tylko i wyłącznie już podczas trasy gdy doszło już do pierwszego wypadku.
Odniosę się jeszcze do artykułu na ,pulsgniezno' - Jeden śmiech!

Odpowiedz
:D:D:D
19.04.2012 20:18

Pan redaktor z puls gniezno za słabo zna państwa Nitków wiec uważam że jeśli pisze coś co się mija z prawdą to niech się mocno zastanowi bo naraża się na pośmiewisko. Na przykład to że państwo Nitkowie są wypłacalni. haha tą kwestie zostawię bez komentarza :D

Odpowiedz
Luzak
19.04.2012 19:01

Tylko koni, tylko koni, tylko koni, tylko koni żal :P
htp:/w.youtube.com/watch?v=mdzClRzv1jk

Odpowiedz
:( :( :(
19.04.2012 16:53

Powiem krotko - ciesze sie ze juz tam nie jezdze.

Odpowiedz
Lili
19.04.2012 15:27

Nie no jakaś porażka. Najpierw obnoszą się, że zostali włączeni do LKS-u i maja tańsze ubezpieczenia dla zawodników; mówią, że ubezpieczenia to podstawa itp. itd. Teraz mówią, że nie mieli obowiązku ubezpieczania imprezy. Powiem tak: nie maja tez obowiązku prowadzenia ośrodka jeździeckiego. Jeżeli ktoś chce zarabiać oszczędzając na wszystkim to w końcu dostanie za swoje. Myślę, że to, że odeszli ich najlepsi jeźdźcy było właśnie tym spowodowane. Zresztą takie głosy krążyły, że źle się dzieje.W końcu skłócą się ze wszystkimi i zostaną z ręką w nocniku.

Odpowiedz
Mała
19.04.2012 14:05

Zgadzam się z Józiem. Każdy wie, że to była wielka masakra pod względem organizacyjnym. Trasa była zmieniana w trakcie przejazdu, a nie przed. Nikt nie był poinformowany, że nie ma ubezpieczenia, a przecież zawsze masterzy mówili, że wszystkie hubertusy ubezpieczają, bo niewiele to kosztuje. Na trasę wyjechała osoby w czapkach pomimo tego, że było zgłoszone, że takie osoby są (nie mylić z jeźdźcem w kaskotoczku)

Odpowiedz
Józiu
19.04.2012 10:07

Szanowni koniarze, o czym my w ogóle dyskutujemy? Każdy z nas wie jak wyglądała organizacja hubertusa, przebieg trasy i wypadku. Jeżeli klub chce się wybielić to uda mu się to co najwyżej w oczach postronych ludzi, którzy i tak nie czytają artykułów tematycznie związanych z końmi. Andrzej - trzymaj się i nie łam się ;)

Odpowiedz
Łgarze
19.04.2012 00:21

Przeczytałem to. Jaki oni mają tupet, żeby tak kłamać?! Łgarze. Nigdy więcej nie pojawię się u nich na jakiejkolwiek imprezie!

Odpowiedz
Asia
18.04.2012 23:32

Czytaliście sprostowanie na faceboku u Mari Nitki? Nie wiem jak Wam, ale mi nikt nie mówił, że nie mam ubezpieczenia. Teraz rodzice dadzą mi popalić, bo mówiłam im, że mam. Ani, że trasa jest zmieniona. Co chwilę była zmieniana ale już w trakcie jazdy. Jak ta bryczka się przewróciła to już w ogóle nikt nie wiedział co się dzieje. Jakieś nieporozumienie w ogóle?

Odpowiedz
Ot co
18.04.2012 10:23

Takie rzeczy powino się załatwiać we własnym gronie a nie szukać taniej sensacji.

Odpowiedz
:D:D:D
14.04.2012 23:36

Lepiej wymienić tych którym nie wisi będzie mniej pisania :D

Odpowiedz
Dfshfsd
14.04.2012 22:15

Maciej, Oj wielu wisi pieniądze z tego co wiem ;). ;)

Odpowiedz
Maciej
14.04.2012 12:33

Pytanie może trochę odbiegające od tematu artykułu: komu jeszcze Master wisi kasę?

Odpowiedz
Adfsg
13.04.2012 10:50

Anty jak jakieś bzdury i przekleństwa piszesz to nie dodają komentarzy. Proste.

Odpowiedz
Anty
13.04.2012 08:48

ŁaŁ a gdzie reszta komentarzy ? jeden widzę? a reszta

Odpowiedz
Lidka
12.04.2012 21:55

Z jednej strony bardzo się cieszę, że jestem z końmi na uboczu z dala od tych wszystkich paranoi co się wyprawiają w świecie końskim od jakiegoś czasu. Z resztą nie tylko ja.

Odpowiedz
:D :D :D :D
12.04.2012 20:02

Wiecie co wy nie którzy jesteście nasączeni nienawiścią, złośliwością i jadem !
WSTYD !

Odpowiedz
:D :D :D :D
12.04.2012 19:59

Seba Piotr nie pił na 10% a nie chciał pomocy ponieważ był w szoku i chciał wsiąść na konia. Więc nie wtrącaj się nie było cię tam to się nie udzielaj bo jesteś za krótki w uszach. I chyba ty byłeś pod wpływem alkoholu kiedy pisałeś to !

Odpowiedz
Anty
12.04.2012 19:03

DLACZEGO NIE WSTAWIACIE WSZYSTKICH KOMENTARZY TYLKO ROBICIE SEGREGACJE !beznadzieja

Odpowiedz
Zdrowy rozsądek
12.04.2012 14:04

O co w tym wszystkim chodzi ?
Bo już się pogubiłem.
Środowisko końskie jest naprawdę małe 10 do 150 osób
A będzie jeszcze mniejsze.
Pisanie i nagłaśnianie tej sprawy na pewno nie służy rozwojowi jeździectwa w Gnieźnie i okolicy.
Niedługo nikt nie będzie robił hubertusów i inych imprez konych, ba nawet zaprosić kogoś na wspólną przejażdżkę koną bo się będzie bał.

Odpowiedz
Rfdsa
12.04.2012 10:44

Piotrek wogóle nie pije.

Odpowiedz
AntySeba
12.04.2012 09:38

Na pewno był pijany i naćpany.a w Smoleńsku na pokładzie Tupolewa były 2 wybuchu przed katastrofą i rozpylono sztuczną mgłę.nie odamy Wam, telewizji Trwam! Ej Seba - weź się wypisz z PiS-u, bo Ci szkodzi. We wszystkim szukasz drugiego dna?

Odpowiedz
Seba
12.04.2012 06:33

A pro po alkoholu
Zastanawia mnie właśnie co było przyczyną, że pan S.P. nie skorzystał z pomocy lekarskiej, tylko szybko się schował do samochodu

Odpowiedz
Generał
11.04.2012 21:04

Kłamstwo podparte alkoholem, bo każdy wie o co chodzi w tym miejscu. Inym zarzucają ale sobie nie. Nagle wszyscy potrafią liczyć ile się należy albo jeszcze lepiej - ile się nie należy. Jeżeli mówimy o sumach to bardzo prosto wyliczyć kwotę odszkodowania: ilość miesięcy z niezdolnością do pracy x średnia krajowa (nie najniższa) + koszty leczenia + koszty rehabilitacji (nie mówimy o państwowej służbie zdrowia) do tego doliczamy trwały uszczerbek na zdrowiu i na pewno nie wyjdzie 40 0zł. Ja obstawiam.120 0zł? O takich sumach mówimy moi kochani. No chyba, że ktoś ubezpiecza się w PZU gdzie za złamaną nogę dają 30zł ;) ale to życzę powodzenia rodzinie w fundowaniu rehabilitacji :D
Specjaliści od ubezpieczeń i odszkodowań nagle się znaleźli.

Odpowiedz
Xxxx
11.04.2012 15:00

ciekawa jestem jak wy byście się zachowali na miejscu Piotrka. Cieszcie się, że to nie wy ulegliście takiemu wypadkowi, a nie wyliczacie ile mógł żądać, a ile nie. Problem tu tkwi w tym, że państwo Nitka nie zastanawiają się zanim zaczynają kłamać.
Kłamstwo ma krótkie nogi.

Odpowiedz
Dobry sposób
11.04.2012 06:59

W takim razie jeździć tylko na imprezy kone, motorowe i zaliczać wypadki, a nóż ktoś coś wypłaci, a jak nie to mu się du. obrobi

Odpowiedz
Ciekawa
10.04.2012 23:16

Poliglota, mnie interesuje sobie te kwoty wymyślił? Kto mu to wyliczył? Skoro polisy na oczy nie widział. Czytanie ze zrozumieniem :D widać, że jesteś od kulawego ;)
PS Jakie straty finansowe? Za co itd. To nie takie proste. Jak ktoś płaci składki ZUS opiekę zdrowotna ma bezpłatną. A jak się uprawia "sport ekstremalny" i chce się kasę w razie wypadku to tez samemu trzeba pomyśleć o ubezpieczeniu.

Odpowiedz
Poliglota od kulawego kota
10.04.2012 22:13

Występował o odszkodowanie, bo mówili, że mają polisę ubezpieczeniową i poprosił o kopię polisy? Język polski, klasy 1-3 szkoły podstawowej - temat: czytanie ze zrozumieniem :)

Odpowiedz
Ciekawa
10.04.2012 21:15

A mnie zastanawia co oznaczają te kwoty: "pismo z prośbą o zapłatę 40 tys. zł, w tym 15 tys. zł strat finansowych jakie poniosłem z tego tytułu, a reszta to rekompensata zdrowotna." Skąd się one wzięły? To koszt leczenia?

Odpowiedz
XxxxxD
10.04.2012 16:40

Skoro są nie wypłacalni po co w ogóle występował o odszkodowanie.
Nielogiczne.

Odpowiedz
:D :D :D :D
10.04.2012 15:37

Zz słuchaj Piotr zrezygnował z odszkodowania ponieważ Państwo Nitkowie są nie wypłacalni,a Piotr nie jest osobą zawziętą żeby się z nimi sądzić.Więc się nie wtrącaj jak nie znasz prawdy.

Odpowiedz
Zzzz
10.04.2012 14:17

Jeżeli pan S.P. korzysta kancelari adwokackiej to nie wierzę, żeby tak z ,dobrego serca" zrezygnował z roszczeń.
Widocznie nie ma racji

Odpowiedz
Kasia
10.04.2012 12:30

Przed hubertusem wszyscy mówili, że Master robi hubertusa tylko za zaproszeniami. I myślę, że większość (przynajmniej także ja) jechała ze świadomością, że impreza jest ubezpieczona, tym bardziej w taką pogodę. No i pierwszy raz prowadził Marcin, który nie bardzo chciał być czołowym z tego co sam mówił. Nie było w tym wszystkim winy Piotra. Zawsze Master chwalił się, że ma najbezpieczniejsze hubertusy, bo jest ratownik, karetka, osobna gonitwa dla małych koni. Tak de facto niczym szczególnym (poza fatalną trasą typu stop/go) ich hubertusy się nie wyróżniają.

Odpowiedz
:D :D :D :D
10.04.2012 10:37

Zgadzam się z Piotrkiem ponieważ, Piotrek i druga osoba, mieli zaproszenie. Więc Życzliwy tak Ty nie pisz głupot jak nie znasz prawdy :/ .
Ps. Współczuje z powodu wypadku dla Piotrka.
I w ogóle Hubertus UKS Master był źle zorganizowany.

Odpowiedz
Xxxx
10.04.2012 10:28

Państwo Nitka obudzą się dopiero wtedy gdy będą potrzebowali pomocy. Wtedy dopiero zauważą ilu wrogów przez swoje zachowanie sobie narobili i zostaną sami.

Odpowiedz
Magda
10.04.2012 00:46

Organizator robi imprezę, zaprasza prezydenta, przewodniczącego rady powiatu itp. itd. Zastaw się a wystaw się. Ale łapy od odpowiedzialności umywają. Pięknie pani Mario.pięknie. Gratuluję odpowiedzialności. Zrzucać winę na wszystkich, ale u siebie nigdy nie widzieć ani grama zakłamania, obłudy i winy. Kobieta idealna. Nie każdy jest marionetką w pani lepkich palcach.

Odpowiedz
Piotr Sokołowski
09.04.2012 23:26

Witam Chciałbym sprostować jeden komentarz.
Co do zaproszenia to i ja jak i osoba która we mnie uderzyła dostaliśmy zaproszenie pisemne, Co do stwierdzenia że nie mam ubezpieczenia to posiadam ubezpiecz rolnicze ubezpieczenie od wypadków (ale nie w przypadku gdy wypadek dzieje się na imprezie która ma organizatora chyba że organizator zastrzega sobie pisemnie że nie ponosi odpowiedzialności a ja bym to podpisał a nic takiego nie miało miejsca). Nie chce się z nikim kłócić po prostu nie doczekałem się odwiedzin pana R.N. żeby porozmawiać a bardzo chciałem zakończyć ten temat więc zrobiłem to w tej formie . A co do odwiedzin lub chociaż telefonu ja nadal czekam.

Odpowiedz
Nieżyczliwy
09.04.2012 22:58

Życzliwy ma pewnie info z pierwszej ręki bo dużo wie.Może jest pierwszą ręką? Skąd wiesz,że nie miał zaproszenia? Skąd wiesz, że jeździł na wszystkie imprezy? Proponuję wykupić sobie OC + AC na konia.Szczególnie, gdy wybierasz się na imprezę organizowaną przez UKS.Zakładam, że posiadasz.Wydaje mi się, że w ogóle mało wiesz Życzliwy.

Odpowiedz
Xxxx
09.04.2012 12:27

Dobrze, że w końcu zostało napisane jak to naprawdę było. Piotrek nie spowodował tego wypadku. I może dotrze to do kogoś teraz.

Odpowiedz
Życzliwy tak Ty
09.04.2012 10:47

Nie wiem jak osoba, która nie została nawet zaproszona może się domagać odszkodowania.
A po drugie jak ktoś jeździ na wszystkie imprezy i zawody kone powinien mieć własne ubezpieczenie na siebie i na konia.
W tym wypadku jak już to powino to być z ubezpieczenia OC konia, który w niego uderzył i podejrzewam że nie był to koń pana R.N.

Odpowiedz

 
 
Wydarzenia
Newsletter
Podaj swój adres e-mail aby otrzymywać newsletter z najnowszymi informacjami lub usunąć już dodany e-mail.
Losowa fotografia

Losowe fotografie

MOJE-GNIEZNO.PL
Właściciel: Andrzej Bukowski
ul. Budowlanych 15a/14
62-200 Gniezno
Numer wpisu do Rejestru Dzienników i Czasopism:
RPR 2844
tel.kom.: +48 603 536 506
tel.kom.: +48 781 085 964
e-mail:
redakcja@moje-gniezno.pl
Copyright © 2014 Moje Gniezno