Logo

Złoto polskich motoparalotniarzy w cieniu tragedii

Artykuł dodany: Wtorek, 29 sierpnia 2017
Złoto polskich motoparalotniarzy w cieniu tragedii
REKLAMA

W dniach 19 - 26 sierpnia na lotnisku Breclav w Czechach odbyły się Motoparalotniowe Mistrzostwa Europy. Do rywalizacji zgłoszono 13 państw. Nasza reprezentacja liczyła 18 załóg i była najliczniejszą.

ALBUMY ARTYKUŁU:

Czesi wystawili 14 załóg, a Francuzi 13. Zarejestrowali się również zawodnicy z Australii, Austrii, Niemiec, Anglii, Węgier, Włoch, Japonii, Rosji, Słowacji oraz Hiszpanii. Zawodnicy zaczęli przybywać na lotnisko już 15 sierpnia w celu akomodacji i treningów na nowym terenie. Gnieźnieńskie Stowarzyszenie Sportów Lotniczych im. L. Szajdy reprezentowały 3 załogi w najtrudniejszej klasie - PL2: Daniel Walkowiak i Michał Perkowski, Tomasz i Ewelina Kroteccy, Marek Barczyński i Violetta Bara. Rozbicie obozowiska również zajęło trochę czasu. Od rana i wieczorami piloci wykonywali loty treningowe. Ceremonia otwarcia miała miejsce 19 sierpnia o godz. 10.00. Warunki były wietrzne i konkurencji w tym dniu nie było, ale w zamian za to odbył się przegląd sprzętu wraz z jego obfotografowaniem i oplombowaniem oraz sprawdzeniem dokumentów. Następnie przygotowano paliwo do konkurencji ekonomicznych, które zostało zważone, zaplombowane i zaniesione do depozytu. Dla klasy PL1 i PF1 było to 3 kg, a dla klasy PL2 6 kg, co daje ilość 8.13 l.

Wieczorem, ku zaskoczeniu, prognozy poprawiły się i dyrektor sportowy otworzył 3-godzinne okienko free fly od 17.00 do 20.00. Wszyscy w tym czasie trenowali celność lądowania.

Niedziela upłynęła w oczekiwaniu na poprawę warunków pogodowych. Część ekipy wybrała się na wycieczki krajoznawcze, inni konstruowali nowe mapniki, ponieważ mapy, na których latano były w skali 1:66666 formatu A 3.

W poniedziałkowy ranek wiatr przy ziemi praktycznie nie istniał, każdy startował w innym kierunku. Od godziny 6.00 rozpoczęło się plombowanie telefonów. Pilot przed startem do konkurencji musi przy sędziach wyłączyć swój telefon, a następnie schować go do koperty z plombą. Telefon może być użyty w przypadku lądowania awaryjnego - "w polu", by wezwać zwózkę. Po konkurencji pilot, który powrócił na lotnisko musi wyjąć telefon z koperty w obecności sędziego i pokazać, że jest wyłączony. Po plombowaniu odbyła się kwarantanna, czyli czas, w którym zawodnicy opracowują swoją trasę przelotu.

Zadanie polegało na tym, by w limicie czasu 90 min. przelecieć jak najwięcej punktów zwrotnych na mapie oraz pokonać jak największy dystans pomiędzy tymi punktami. Po starcie w bezwietrzu na około 100 m piloci pod wiatr praktycznie stali w miejscu. Wszystkim załogom udało się wystartować w oknie startowym, nie obeszło się niestety bez problemów. Kilku pilotów uszkodziło linki przy starcie, jeden z pilotów hiszpańskich latających na trajce po starcie prawie zderzył się z innym pilotem, użył spadochronu zapasowego i wylądował bezpiecznie.

Poza lotniskiem lądowała nasza załoga Eweliny i Tomka Kroteckich, którzy mieli problemy z silnikiem. Szymon Winkler wykonał świetny przelot, niestety zahaczył 2m o strefę No Fly Zone i zaliczył zero za konkurencję. Szymon również zgubił swój mapnik po zamknięciu trasy - kilkanaście minut poszukiwań w polu z dyniami i udało się odnaleźć zgubę.

Wieczorna konkurencja celności lądowania została odwołana pomimo dobrych warunków atmosferycznych. Od 17.00 do 20.00 zezwolono na free fly. Wielu pilotów w PF1, PL1 i PL2 zaczęło trenować celność lądowania na pachołkach. Po 40 min. marshall zabronił trenować.

W drugim dniu zawodów na VI Motoparalotniowych Mistrzostwach Europy odbyła się druga konkurencja nawigacyjna - nawigacja precyzyjna z deklaracją czasu. Od godziny 6.00 rano odbyło się plombowanie telefonów, a następnie kwarantanna, w której piloci planowali swoją trasę oraz wypełniali deklaracje, w której sekundzie lotu pojawią się na punktach kontrolnych. Wszyscy zawodnicy wrócili na lotnisko, nikt nie lądował w polu. Następną konkurencją była ekonomia - roztankowanie napędów w parach z zawodnikami z innych drużyn. Piloci mieli za zadanie na określonej ilości paliwa (3 kg PF1/PL1, 6 kg PL2) polecieć trasę trójkąta, którego powierzchnia będzie największa. Pierwszy bok tego trójkąta był premiowany za prędkość.

Trzeci dzień zawodów - od rana konkurencja techniczna - lądowanie na celność z wyłączonym silnikiem na wysokości 150 m. W locie poziomym 0.5 m nad ziemią trzeba "skosić" 5 piankowych słupków nie dotykając ziemi. Konkurencja bardzo trudna. Po południu ponownie konkurencja "czysta ekonomia" - kto utrzyma się dłużej w powietrzu na wcześniej odmierzonym paliwie. Noszenia były mocne, chwilami ocierało się o 7 m/s w górę, na ponad 1 000 m latały suche liście od kukurydzy.

Podczas właśnie tej konkurencji wydarzyła się tragedia. Młody, 23-letni pilot Mariusz Kozarzewski na skutek złożenia się skrzydła spadł z wysokości 150 m ponosząc śmierć na miejscu. Naoczni świadkowie (piloci z Austrii i Hiszpanii), którzy latali obok powiedzieli, że widzieli jak Mariusz na wysokości ok. 150 m nad ziemią próbował szarpaczką znad głowy uruchomić silnik dwoma rękoma. Loggery potwierdzają tę wysokość. Skrzydło silnie bujało się na boki. Następnie weszła klapa z jednej strony, potem z drugiej, jedna się otworzyła i w rotacji zszedł do ziemi. Austriak, który pierwszy wylądował przy Mariuszu tak się składa, że jest lekarzem i to on rozpoczął reanimację. Potem lądowali wokół inni piloci, także z Polski - Marcin Bernat telefonicznie powiadomił o wypadku obozowisko i organizatora oraz, co bardzo ważne, przesłał koordynaty GPS dla służb ratunkowych. Miejsce, gdzie upadł pilot było bardzo silnym kontrastem termicznym.

Wszyscy zawodnicy połączyli się z naszą reprezentacją i bratem Mariusza, Pawłem, który również jest pilotem i reprezentantem Polski, w żałobie. Przed naszym obozem pojawiły się znicze i flagi różnych państw. Wszyscy w milczeniu wracali do swoich obozowisk. Wieczorem wyznaczono białymi zniczami ok. 300 m drogi startowej na lotnisku jako symbol "powrotu" dla Mariusza.
 
W związku z tą tragedią Dyrektor Zawodów zadecydował , iż następnego dnia jest żałoba i zawody się nie odbędą. Piloci podjęli decyzję, że o godz. 6.04, tuż przed wschodem Słońca, wszyscy staną na lotnisku, uczczą minutą ciszy śmierć 23-latka, wysłuchają jego ulubionej piosenki o lataniu, a następnie o godz. 7.00 wszyscy przelecą nad miejscem wypadku, które znajdowało się 4 km od lotniska. Prowadzenie powierzono naszej reprezentacji, na czele której leciał pilot z dużą Polską flagą. Widok 80 motoparalotni w powietrzu zapierał dech w piersiach. Po 30-minutowym przelocie wszyscy bezpiecznie wylądowali. Polska reprezentacja klasy PL 2 podjęła jednomyślnie decyzję o nie braniu udziału w dalszych zawodach ze względu na śmierć kolegi. Inni piloci podejmowali decyzje zgodnie ze swoim sumieniem. Reprezentacja Czech w PL 2 solidaryzując się z nami podjęła taką samą decyzję.

W piątek rano rozegrano jeszcze dwie konkurencje - czysty start i nawigację po linii krętej, tzw. "wąż".
 
W sobotę o godz. 11.00 nastąpiła ceremonia zakończenia VI Motoparalotniowych Mistrzostw Europy. Podczas skromnej ceremonii rozdano dyplomy i medale. Polska zdobyła złoty medal drużynowy w klasie PL1, PL2, złoty indywidualnie - Wojciech Bógdał w klasie PL1, brązowy w klasie PF 1, srebrny w klasie narodowościowej. W sumie aż cztery razy odegrano Mazurka Dąbrowskiego, co wszystkich Polskich zawodników przyprawiało o dreszcze. Wszystkie te medale zostały przekazane Mariuszowi, dla którego te zawody były ostatnimi.
tekst: GSSL
foto: GSSL

REKLAMA
Plik banneru
Podobne tematy:
Dodaj komentarz
Podpis:

Komentarze do artykułu (1)

Dodo
30.08.2017 09:55

Nie można było od razu przejść do rzeczy co sie wydarzyło tylko pisać esej?

Odpowiedz


REKLAMA
Plik banneru

REKLAMA
Plik banneru
Wydarzenia
Losowa fotografia

Losowe fotografie

MOJE-GNIEZNO.PL
Właściciel: Andrzej Bukowski
ul. Budowlanych 15a/14
62-200 Gniezno
Numer wpisu do Rejestru Dzienników i Czasopism:
RPR 2844
tel.kom.: +48 603 536 506
e-mail:
redakcja@moje-gniezno.pl
Copyright © 2018 Moje Gniezno