Reklama

Wydarzenia w tym miesiącu:

  Maj 2012  
Pn Wt Śr Cz Pt Sb Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
• PARTNERZY •















Felieton: Pierwszy powiew wiosny

Data dodania: 04.03.2011 | Drukuj artykuł

Lech Poznań - duma wielkopolskiej piłki nożnej nie wchodzi do 1/8 finału. Porażka jest dotkliwa zarówno dla kibiców, jak i samych zawodników. Kilka wiadomości z polskiej murawy w poniższym felietonie.

„Najpierw - powoli - jak żółw - ociężale,
Ruszyła - maszyna - po szynach - ospale,
Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem,
I kręci się, kręci się koło za kołem,
I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej,
I dudni, i stuka, łomoce i pędzi,
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Po torze, po torze, po torze, przez most,
Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las,
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas.”
 
Niestety, już wiadomo, że nie zdąży, ponieważ zanim się na dobre rozpędziła, już się wykoleiła. Chodzi oczywiście o poznańską lokomotywę - drużynę Lecha, która nie osiągnie jednego z planowanych celów - przystanku Dublin, do którego dążyła, bijąc po drodze uznane marki europejskiego futbolu, od sierpnia ubiegłego roku. Będziemy oczywiście wspominać wspaniałe pojedynki z Juventusem i Manchesterem City w fazie grupowej, ale jak powszechnie wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia, dlatego brak awansu do 1/8 finału i możliwości zmierzenia się z angielskim Liverpoolem kibice przyjęli z mieszanymi uczuciami. Trudno. Zamiast Dalglisha, Suareza, Gerrarda, Carraghera czy Kuyta na obiekcie przy Bułgarskiej Lech będzie gościł w najbliższym czasie Kijanskasa, Kelemana, Mezengę, Jeża i Strakę.
Zresztą strata w lidze do liderującej Jagielloni jest bardzo duża i trudno wierzyć w obronę mistrza Polski przez ekipę „Kolejorza”, która znajduje się obecnie w połowie stawki 16 drużyn. Dobrze, że chociaż w Pucharze Polski udało jej się strzelić więcej niż jednego gola i awansować do półfinału tych rozgrywek. Holenderscy szkoleniowcy nie mają szczęścia do pracy nad Wisłą (Lech wyeliminował bowiem Polonię Theo Bosa, a Wisła dowodzona przez Roberta Maaskanta nieoczekiwanie uległa pierwszoligowemu Podbeskidziu Bielsko-Biała).
Zapewne wielu kibiców z utęsknieniem czekało na inaugurację wiosennej (wiosna u nas tylko z nazwy) rundy. Co roku słychać narzekania, że mamy najdłuższą przerwę w ligowych rozgrywkach europejskich, ale i tak jeden mecz z powodu zbyt niskiej temperatury został przełożony. Kibice w Białymstoku nie mieli więc jeszcze okazji oglądać swoich piłkarzy w akcji, ale i tak Jaga pozostała na czele tabeli. Dobrych meczów na inaugurację obiecywaliśmy sobie już po pierwszym spotkaniu w Krakowie, gdzie miejscowa Cracovia po zaciętym meczu zremisowała ostatecznie z walczącą o mistrzostwo Legią 3:3. Jako jeden z nielicznych wśród całego zalewu obcokrajowców przed tą rundą, z dobrej strony pokazał się prowadzący w tabeli strzelców czeskiej ekstraklasy, Michal Hubnik grający w barwach stołecznej drużyny. Tyle samo bramek, co we wspomnianym meczu, padło we wszystkich pozostałych spotkaniach szesnastej kolejki (co ciekawe, strzelali je już wyłącznie Polacy). Piłkarze nie wybudzili się jeszcze ze snu zimowego i, jak zwykle, odpalą dopiero po kilku wiosennych kolejkach. Widocznie, po szerokim eksporcie naszych kopaczy za granicę w czasie zimowego okienka transferowego, nie ma już kto tych goli strzelać. O dziwo, większość wybrała Turcję, która bardziej niż z piłką nożną kojarzy się ze słoneczną Riwierą, Konstantynopolem czy kebabem. Bodajże nikt oprócz Romana Dąbrowskiego, który zresztą przyjął tureckie obywatelstwo i zmienił imię oraz nazwisko na bardziej tureckie, nie zrobił kariery w tym specyficznym eurazjatyckim kraju. Nawet tak doświadczeni piłkarze jak Szymkowiak, Majdan czy Dźwigała nie ugrali tam tyle, ile by chcieli. Nie ma co jednak porównywać naszej ekstraklasy do tureckiej Super Ligi. Na pewno można tam godziwie zarobić, co przyciągnęło do tego państwa tak znanych futbolistów jak Baros, Kewell, Guti, Quaresma i Güiza. Póki co nasi grają aż miło, a Grosicki tak się rozpędził, że zdążył już strzelić pięć bramek w siedmiu meczach (najwyższy czas na przebudzenie w kadrze). Niestety, Sivasspor Kamila broni się w tym sezonie przed spadkiem, podobnie jak Konyaspor Pawełka i Robaka.  O mistrza Turcji bić się będą natomiast bracia Brożkowie i Głowacki, czyli jedni z najlepszych zawodników Wisły w ostatnich latach. Zresztą jeśli to się uda, a zespół z Krakowa zdystansuje swoich rywali w ekstraklasie, to Piotr i Paweł zostaną podwójnymi mistrzami dwóch różnych lig w jednym sezonie! Trzeba jednak pamiętać, że kibice w Turcji są bardzo wymagający i wystarczy jeden słabszy mecz ich ulubionej drużyny i już zapominają, że tydzień wcześniej świętowali okazałe zwycięstwo swojej ekipy.
Wielu polskich piłkarzy niespodziewanie opuściło szeregi naszej ligi, a co dostaliśmy w zamian? Rzeszę nowych obcokrajowców, na czym cierpią głównie młodzi zdolni Polacy, którzy muszą uganiać się za piłką na boiskach niższych lig lub Młodej Ekstraklasy. Zjawisko to najbardziej dotknęło Arkę i Wisłę, które w meczu inauguracyjnym wystawiły łącznie sześciu Polaków od pierwszej minuty. W tej drugiej drużynie pojawił się kolejny uczestnik Mistrzostw Świata - Holender Kew Jaliens. Ale co wyniknie z gry nowych „stranierich” okaże się już niedługo. Bardziej wymagającym kibicom polecam natomiast rozgrywki Ligi Mistrzów, gdzie w meczu z Barceloną z bardzo dobrej strony pokazał się golkiper Arsenalu, Wojciech Szczęsny, niespodziewanych porażek doznały wszystkie ekipy z Włoch, a Real Madryt stoi przed wielką szansą awansu do 1/4 finału, do którego nie awansował od 2004 roku…
Bartłomiej Wójcik

Zobacz podobne tematy:

Felieton: "Od września dajemy za darmo"
Felieton: Dlaczego chińskie matki są lepsze?
Felieton: Rządza linczu
Felieton: Za dużo obrządku, za mało wiary
Felieton: Wkurza mnie...

Dodaj komentarz:

Podpis:
Przepisz kod:
Captcha
• Losowa fotografia •

http://moje-gniezno.pl/zdjecia/generuj/mini/
• Newsletter •

Podaj swój adres e-mail aby otrzymywać newsletter z najnowszymi informacjami lub usunąć już dodany e-mail.