Reklama

Wydarzenia w tym miesiącu:

  Maj 2012  
Pn Wt Śr Cz Pt Sb Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
• PARTNERZY •















Felieton: Zbrodnia bezczynności

Data dodania: 13.02.2011 | Drukuj artykuł

Niedawno Polską wstrząsnęła wiadomość o kolejnym zatłuczonym na śmierć dziecku. Dwuletnia Wiktoria ze Żnina nie żyje, a mieszkańcy miejscowości zorganizowali marsz milczenia na znak protestu przeciwko maltretowaniu dzieci. Tylko, gdzie ci wszyscy zatroskani, palący znicze ludzie byli, kiedy dziecko krzyczało bite do ostatniego tchu przez ojca?

O znieczulicy napisano wiele artykułów, ale temat jest wciąż boleśnie aktualny. W ludzkim chorym przekonaniu nie powinno się wtrącać w „rodzinne sprawy”, wszystko powinno zostać w czterech ścianach mieszkania. Sąsiedzi Wiktorii tłumaczyli, że jej ojciec codziennie każdemu mówił „dzień dobry” na korytarzu, więc stwierdzili, że na pewno jest porządnym człowiekiem. Ciekawy tok rozumowania, zwłaszcza, że na pewno sąsiedzi „przez ścianę” słyszeli płacz dziecka. Jasne, każde dziecko płacze od czasu do czasu, ale na pewno da się odróżnić grymaszenie od płaczu z bólu. Jakim cudem sąsiedzi, którzy często potrafią wyciągnąć na światło dzienne każdy prawdziwy lub nieprawdziwy bród swojego sąsiada nie plotkowali o maltretowanym dziecku? Ze strachu, z niewiedzy (akurat w to drugie trudno mi uwierzyć)? Jakim cudem w Polsce, kraju, gdzie ponoć tak kocha się wszystkie dzieci w każdym stadium ich rozwoju dzieją się takie rzeczy? Anonimowy telefon na policję nie jest trudnym zadaniem, nikt nie musi wiedzieć kto zgłasza zajście. Czasami wystarczy tylko tyle by uratować życie dziecku, zwierzęciu lub zastraszonej kobiecie. Odrobina odwagi obywatelskiej sprawiłaby, że nie mówilibyśmy tak często o takich zbrodniach. Zatrważające jest to, że w przypadku przemocy psychicznej bądź fizycznej wobec dzieci mało osób reaguje. Kilka lat temu stacja TVN w programie „Dzień dobry TVN” emitowała cotygodniowy reportaż, w którym sprawdzano reakcję przechodniów na różne sytuacje wymagające interwencji osoby trzeciej, w jednym odcinku było 5 letnie dziecko poniżane i szarpane przez matkę w sklepie (oczywiście wszystko było ustawione), w tym wypadku reagowało najmniej osób. Raptem dwie osoby odważyły się zwrócić uwagę kobiecie, żeby nie poniżała syna. Czemu tak mało? Bo to jej sprawa jak wychowuje swoje dziecko? Czyli jeśli mamy podejrzenie, że przywiązuje je do kaloryfera i wypuszcza tylko do szkoły to powinniśmy nic nie robić? A może lepiej wykazać się odrobiną zdrowego wścibstwa i sprawdzić czy aby na pewno wszystko jest w porządku czy może ktoś powinien interweniować?
Dużo w tym felietonie pytań retorycznych, ale one same mi się nasuwają, gdy słyszę lub czytam o kolejnym skatowanym dziecku (oczywiście zwykle matka broni oprawcę, jak w przypadku Wiktorii) lub bestialsko zabitym zwierzęciu. Zastawiające jest też to, jak bezużytecznymi słowami są „pomocy” i „ratunku”, przecież na kursach samoobrony uczy się krzyczeć „pożar, pali się”, a nie „pomocy”.  Sytuacja może wyglądać groźnie, możemy się bać, ale jeśli wiemy, że dzieje się komuś krzywda już sam nasz sprzeciw, okazanie nawet minimalnego wsparcia może zmobilizować ofiarę do działania (jeśli jest to dorosła osoba), a sprawcę do ucieczki (w końcu dosyć często się zdarza, że kobieta cudem unika gwałtu, bo akurat ktoś tamtędy przechodził, albo otworzył drzwi od klatki schodowej). Proszę Was Drodzy Czytelnicy, nie chodźcie na marsze milczenia, nie palcie świec, ani zniczy. REAGUJCIE, bo to jest więcej warte.
Paulina F.

Zobacz podobne tematy:

Felieton: Rządza linczu
Felieton: Za dużo obrządku, za mało wiary
Felieton: "Od września dajemy za darmo"
Felieton: Dlaczego chińskie matki są lepsze?
Felieton: Wkurza mnie...

Dodaj komentarz:

Podpis:
Przepisz kod:
Captcha
• Losowa fotografia •

http://moje-gniezno.pl/zdjecia/generuj/mini/
• Newsletter •

Podaj swój adres e-mail aby otrzymywać newsletter z najnowszymi informacjami lub usunąć już dodany e-mail.