Logo

Dziadkowie - dali nam więcej, niż jesteśmy w stanie oddać

Artykuł dodany: Środa, 20 stycznia 2016
Dziadkowie - dali nam więcej, niż jesteśmy w stanie oddać
REKLAMA

Dzisiaj dziadkowie nie cieszą się już takim zdrowiem, jak wtedy, kiedy byliśmy mali. Zdarza się im zapomnieć kim jesteś, albo mylą Cię z inną osobą. Babcia przez cały tydzień ma na sobie tę samą bluzkę i bardziej przeszkadza ten fakt Tobie, niż jej. Dziadek nie może za Tobą nadążyć do samochodu, a Ty irytujesz się, bo musisz zawieźć go do lekarza, a jesteś umówiony na ważne spotkanie. Przestępujesz na poczekalni z nogi na nogę i nerwowo spoglądasz na zegarek. Innym razem zapominasz kupić babci lekarstwa z apteki, na które czeka.

Nasze zabieganie i pośpiech można łatwo tłumaczyć, ale czy nasi dziadkowie mieli więcej czasu od nas? Musieli stać w kolejkach, zrobić pranie, a nie włożyć je do automatu, jak my dzisiaj, rozpalić w piecu, żeby ugotować obiad i czekać zimą na autobus na przystanku bez wiaty, żeby przyjechać do wnucząt. Dali nam więcej, niż my jesteśmy w stanie oddać.

Wychowałam się w domu, w którym mieszkały trzy pokolenia pod jednym dachem. Odkąd sięgam pamięcią, babcia zawsze była w domu, chociaż wcześniej pracowała zawodowo. Gotowała dla nas pyszne "kluchy na pyrach" z kapustą kiszoną, topiła smalec ze skwarkami, a w niedzielę częstowała rodzinę pachnącym plackiem drożdżowym ze śliwkami. Mieszkaliśmy w domu, do którego przylegał duży ogród. Babcia lubiła o niego dbać. Garściami zrywaliśmy agrest, porzeczki i truskawki. Marchew i buraki rosły w wypielonych grządkach, a gałęzie drzew uginały się od bogactwa wiśni, czereśni, jabłek i gruszek. W sklepach nie było dużego wyboru, dlatego niezwykle cenne były babcine swetry i bambosze, które robiła dla mnie na drutach. Nigdy nie usłyszałam od babci, że nie ma dla mnie czasu, nigdy też nie okazała braku cierpliwości. Nie "sprzedała" mnie rodzicom, nawet wtedy, kiedy zdrowo nabroiłam. Fakt, że mogłam z nią mieszkać, po latach wspominam jako przywilej. Zostało mi z tego okresu bardzo dużo wspomnień. Na przykład kolejki, w których ustawiałyśmy się po kilka razy, żeby przynieść do domu jak najwięcej Prince Polo i kawy. Wspólne wakacje na wsi u rodziny, która mieszkała pod Częstochową. Wracałam do Gniezna z poobijanymi kolanami i łokciami - skutek wyścigów rowerowych, babcia nie robiła z tego tragedii. Latem zabierała mnie na "odkryty" basen, który wielu gnieźnian wspomina z nostalgią. Podobnie, jak "starą" fontannę na Rynku. Babcia zdążyła poznać moje córki, dla których również miała ogromne serce. Bagaż trudnych doświadczeń życiowych nie zatracił w niej radości życia.

Pamiętam, jak druga babcia opowiadała, że "za Niemca" miała ciężko. Zesłana na przymusową pracę do Niemiec głodna i zmarznięta kładła się spać. Lata młodości wyryły w niej dużą skromność, pokorę wobec życia i hart ducha. Żyła skromnie, nawet wtedy, kiedy już nie musiała. Twierdziła, że pieniądze nie są jej potrzebne i nie żałowała ich wnukom. Upominki przyjmowała z dużą wdzięcznością i skrępowaniem. Zawsze była skłonna do pomocy, ale nie przypominam sobie, żeby sama o nią prosiła. Lubiła ziemniaki utłuczone z masłem i herbatniki. Córki tę babcię zdążyły poznać również.

Dziadek odszedł wcześnie. Zapamiętałam jego zamiłowanie do gry w karty i poczucie humoru. Pobłażał wnukom i śmiał się do rozpuku, kiedy coś zmalowały. Dzisiaj mógłby nam opowiedzieć o wojnie, którą przeżył, wtedy byliśmy za mali, by tego słuchać.

Współczesne babcie różnią się od moich. Częściej wyjeżdżają na wakacje, uprawiają nordic walking, piszą maile, wychodzą z rodziną na obiad do restauracji, uczęszczają na zajęcia w Uniwersytetach Trzeciego Wieku, a nierzadko robią jeszcze studia podyplomowe. Znają smak mrożonej kawy i wiedzą, gdzie jest najlepsza pizza w mieście. Żyją inaczej, ale kochają swoje wnuki miłością nie mniejszą od tej, której ja miałam szczęście doświadczyć.
tekst: Małgorzata Rakowska

REKLAMA
Plik banneru
Podobne tematy:
Dodaj komentarz
Podpis:

Komentarze do artykułu (0)



REKLAMA

REKLAMA
Plik banneru

REKLAMA
Plik banneru
Wydarzenia
Newsletter
Podaj swój adres e-mail aby otrzymywać newsletter z najnowszymi informacjami lub usunąć już dodany e-mail.
Losowa fotografia

Losowe fotografie

MOJE-GNIEZNO.PL
Właściciel: Andrzej Bukowski
ul. Budowlanych 15a/14
62-200 Gniezno
Numer wpisu do Rejestru Dzienników i Czasopism:
RPR 2844
tel.kom.: +48 603 536 506
e-mail:
redakcja@moje-gniezno.pl
Copyright © 2017 Moje Gniezno