Logo

Kiedy stary rok ustępuje miejsca nowemu

Artykuł dodany: Piątek, 1 stycznia 2016
Kiedy stary rok ustępuje miejsca nowemu
REKLAMA

Dobry był dla mnie mijający rok. Nie dał może za wiele, ale niczego nie zabrał. To w mojej ocenie wystarczy, by nazwać go łaskawym i stabilnym. Oczekiwania wobec kolejnego mam podobne. Garść zdrowia dla siebie i najbliższych, garść optymizmu i wewnętrznego spokoju, łyżka szczęścia, łyżeczka wyrozumiałości, szacunku i poczucia bezpieczeństwa plus cały worek pracy. Wszystkie składniki wsypię o północy do kieliszka szampana. Szczęśliwego Nowego Roku!

Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek udało mi się wytrwać w noworocznym postanowieniu. Nie obiecuję sobie, że zacznę biegać, bo wiem, że i tak tego nie zrobię. Rower jak najbardziej, chociaż w tym roku zaniedbałam go jak w żadnym innym. Zdrową żywność nadal częściej oglądam w gazetach niż na swoim talerzu. Moją wagę odmierzają dżinsy, które kupiłam siedem lat temu, jak nie więcej. Jest ciężej niż na początku, ale nadal się w nie mieszczę.
 
Udało mi się rzucić papierosy, ale nie mogę przypisać tego noworocznemu postanowieniu. Różny splot okoliczności się do tego przyczynił. Palę e-papierosa już trzeci rok. Miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze. Koleżanka, która poszła w moje ślady zeszła do zerówki, dzisiaj już chyba wcale tego nie pali, a ja jestem cały czas na dwunastce (chodzi o zawartość nikotyny w liquidzie). Tłumaczę sobie, że prowadzi mniej stresujący tryb życia, albo ma silniejszą wolę, w rzeczywistości jest po prostu mądrzejsza ode mnie.

Jest kilka rzeczy, niektóre bardziej ważne od drugich, które aż się proszą, by od nowego roku coś z nimi zrobić. Obawiam się mówić o nich głośno żeby nie zapeszyć, a drugiej strony może lepiej jest podzielić się postanowieniami z kimś, kto mógłby nam o nich przypominać? Może się uda? To, że mamy jakieś postanowienia mówi o tym, że czujemy się z czymś niekomfortowo, że ciążą nam jakieś przyzwyczajenia, złe nawyki, albo że doskwiera nam brak nowych, pożądanych. Nie raz i nie dwa naszym założeniem była większa aktywność fizyczna, zrzucenie zbędnych kilogramów, a jeśli się nie udało" (...) jedno, co można zrobić, to podejść do rzeczy filozoficznie, czyli powiedzieć sobie: "Srał to pies".(...)" (Andrzej Sapkowski) i kupić sobie kolejne ptasie mleczko delektując się nim w wygodnym fotelu. Niech inni biegają i "męczą się" na siłowni. My jeśli nie z nowym rokiem, to może z nastaniem wiosny, żeby do lata zdążyć. Jeśli jednak obiecaliśmy sobie lub komuś, że wybierzemy się na badania profilaktyczne, nie możemy już powiedzieć: "Srał to pies". Zdrowie mamy jedno. Początek roku to dobry czas na realizację postanowień, które spychaliśmy w kąt od jakiegoś czasu. Zaklinaliśmy w duchu większą asertywność? Nauczmy się jej dozować po trochu. Zacznijmy od rzeczy ważnych. Te są najtrudniejsze. Reszta przyjdzie z czasem. Życzę zarówno sobie, jak i Czytelnikom żebyśmy mogli poczuć satysfakcję w grudniu przyszłego roku nad realizacją zamierzonych celów. Mam nadzieję, że w 2016 roku zasilę w końcu szeregi Fundacji DKMS. Koleżanka podarowała w ten sposób komuś życie. Została dawcą szpiku. Też chciałabym. Dojrzałam do tego za jej namową. Chciałabym również oduczyć się odkładania rzeczy na później. To w znaczny sposób ograniczy niepotrzebny stres. Połowa sukcesu leży po stronie naszej świadomości i niechęci na obecny stan rzeczy. Dlaczego zatem co roku obiecuję sobie to samo? To postanowienie jest zawsze uniwersalne. Zawsze aktualne. Przypadłość, która się we mnie zakorzeniła ma nawet swoja nazwę - kunktatorstwo. Mąż podjął się przetłumaczenia tego słowa z polskiego na nasze. Wyszło: leń. Jak zwał, tak zwał. Wiadomo o co chodzi. 31 grudnia ponownie będę żegnała swoje kunktatorstwo, określane przez męża lenistwem.

Łatwiej jest przystępować do działania mając jasno określone cele i formułować je w taki sposób, żeby nie kłóciły się z naszymi możliwościami. Jestem niepoprawną realistką, dlatego unikam słowa "marzenia". Wydaje mi się takie ulotne, mało realne. Chociaż czasem się spełniają, ja wolę wyznaczać sobie cele. Drogi do ich osiągania nie zawsze są kręte i wyboiste. Czasem poprzedzona ciężką pracą przybliża nam je naturalna kolej rzeczy. Nie wystarczy mocno chcieć, trzeba jeszcze się napracować. Jeśli się nie uda, trudno. Wysiłek jaki włożyliśmy w pracę nad sobą kształtuje nasz charakter. Dzięki temu stajemy się silniejsi. Od powiedzenia: "Co nas nie zabije, to nas sponiewiera", wolę: "Co nas nie zabije, to nas wzmocni". Życzę wszystkim Czytelnikom mocnego, zdrowego, pomyślnego Nowego Roku!
tekst: Małgorzata Rakowska

REKLAMA
Plik banneru
Podobne tematy:
Dodaj komentarz
Podpis:

Komentarze do artykułu (0)



REKLAMA

REKLAMA
Plik banneru

REKLAMA
Plik banneru
Wydarzenia
Newsletter
Podaj swój adres e-mail aby otrzymywać newsletter z najnowszymi informacjami lub usunąć już dodany e-mail.
Losowa fotografia

Losowe fotografie

MOJE-GNIEZNO.PL
Właściciel: Andrzej Bukowski
ul. Budowlanych 15a/14
62-200 Gniezno
Numer wpisu do Rejestru Dzienników i Czasopism:
RPR 2844
tel.kom.: +48 603 536 506
e-mail:
redakcja@moje-gniezno.pl
Copyright © 2017 Moje Gniezno