Felieton: O pośle, radnym i księdzu
Data dodania: 03.02.2011 | Drukuj artykuł
Pierwszy miesiąc roku minął bardzo szybko. W Gnieźnie wiele się działo w styczniu. Ośrodki Kulturalne przygotowywały się do ferii, w międzyczasie organizując pokazy i wystawy, trwa rozbudowa Starostwa Powiatowego, drogi wyglądają jakby ktoś w Sylwestra bawił się granatami. Na pierwszy rzut oka - nic niezwykłego się nie działo. Przyjrzyjmy się jednak bliżej kilku wydarzeniom.
Druga kwestia, to rozsądek mieszkańców i radnych gminy Żydowo. Parafia poprosiła Radę Gminy o nieodpłatne przekazanie 5 tys. metrów kwadratowych (0,5 ha) gruntów pod budowę kaplicy. Radni zaciągnęli opinii mieszkańców i uznali, że nie przekażą ziemi, ponieważ w przyszłości na tym gruncie ma powstać przedszkole i świetlica wiejska. Pierwsza pochwała należy się za to, że radni zapytali mieszkańców gminy o zdanie. Druga pochwała za rozsądek obywateli. Każdy mieszkaniec Pierwszej Stolicy Polskie wie, że Kościół ma w Gnieźnie i okolicy niezliczone hektary ziemi. Między innymi Komenda Powiatowa Policji w Gnieźnie stoi na ziemi należącej do Kościoła. Skoro te grunty nie zostały przekazane miastu, gminie itp., to dlaczego gmina miałaby oddać ziemię za darmo? „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”.
Tak, jak w najbliższym czasie nie powstanie nowa kaplica w gminie Żydowo, tak rozbudowa akwarium przy ul. Jana Pawła II idzie pełną parą. Starostwo Powiatowe ma już działające windy, eleganckie, zakurzone siedziska, na których miałem okazję usiąść w ciemnych spodniach i czarnej kurtce, zniszczony trawnik, bo np. parkuje na nim ogromny Nissan jednego z radnych - tuż pod nosem policjantów, ale auto zdaje się mówić ludzkim głosem: „Jestem furą radnego, więc możecie mnie pocałować w wydech”. Duża ilość szkła (nie tylko w szafkach) jest w starostwie sporym ułatwieniem, jeżeli kogoś szukamy. Wystarczy wejść np. na drugie piętro, zrobić obrót o 360 stopni i już wiemy kto gdzie jest, bo wszystko widać. Koniec z chowającymi się po kątach urzędnikami. Mam nadzieję, że po tym felietonie starosta nie odetnie ponownie dostępu do lokalnych portali informacyjnych na komputerach w urzędzie pod pretekstem testowania nowej wersji oprogramowania.
O dziurach w drogach nie trzeba wiele pisać. Każdy, kto ma okazję jeździć po naszych ukochanych polskich „autostradach” wie, że okres roztopów odsłania ogromne wyrwy w asfalcie. Jedną z najbardziej zniszczonych dróg jest przedłużenie ulicy Wierzbiczany tuż za granicą miasta. Braki w nawierzchni zostały zasypane ziemią. Pozornie załatwiło to sprawę, ale po deszczu, kiedy ta ziemia nasiąknie wjeżdżając w taką małą błotną sadzawkę ryzykujemy uszkodzeniem zawieszenia. Również ul. Roosevelta i Pocztowa nadają się do remontu. Jaki z tego wniosek? Należy kupić sobie duże auto, np. takiego Nissana. Mało, że niestraszne będą nam wtedy dziury, to jeszcze wolno będzie nam parkować na trawniku przed starostwem. Należy pamiętać, że jeżeli jednak mimo to wpadnięcie w dziurę zniszczy nasz samochód, należy zgłosić się do zarządcy drogi w celu uzyskania odszkodowania.
(Buk)
Czytaj także:
Wystawa ważna dla każdego PolakaSołtys Cielimowa wybrany
Zobacz podobne tematy:
| • Felieton: Wkurza mnie... |
| • Felieton: Za dużo obrządku, za mało wiary |
| • Felieton: Dlaczego chińskie matki są lepsze? |
| • Felieton: "Od września dajemy za darmo" |
| • Felieton: Rządza linczu |
Dodaj komentarz:
















_[MG].jpg)