Reklama

Wydarzenia w tym miesiącu:

  Maj 2012  
Pn Wt Śr Cz Pt Sb Nd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
• PARTNERZY •















Felieton: O pośle, radnym i księdzu

Data dodania: 03.02.2011 | Drukuj artykuł

Pierwszy miesiąc roku minął bardzo szybko. W Gnieźnie wiele się działo w styczniu. Ośrodki Kulturalne przygotowywały się do ferii, w międzyczasie organizując pokazy i wystawy, trwa rozbudowa Starostwa Powiatowego, drogi wyglądają jakby ktoś w Sylwestra bawił się granatami. Na pierwszy rzut oka - nic niezwykłego się nie działo. Przyjrzyjmy się jednak bliżej kilku wydarzeniom.

Najbardziej nurtującym mnie tematem jest wypowiedź posła Zbigniewa Dolaty - niedoszłego Prezydenta Miasta Gniezna, podczas otwarcia wystawy „Jak Płonęła Katedra”, która trwa jeszcze w Centrum Kultury „Scena To Dziwna”. Należy podkreślić, że sama wystawa jest bardzo cenna i każdy Polak (nie tylko gnieźnianin) powinien ją zobaczyć. Wracając jednak do osoby posła - jego wypowiedź w dniu otwarcia wystawy na temat wersji wydarzeń z 23 stycznia 1945 roku opowiedzianej przez wicestarostę Robert Andrzejewskiego została przez liczne grono odbiorców zinterpretowana jako zarzucenie wicestaroście kłamstwa na temat wydarzeń, które miały miejsce po wyzwoleniu Pierwszej Stolicy Polski. Ja odebrałem to również jako wykorzystanie inauguracji wystawy do politycznej potyczki.Wydaje mi się, że poseł Zbigniew Dolata nie mówi prawdy na temat wydarzeń z 23 stycznia 1945 roku. Bliższa mojemu sercu, rozumowi i logice jest wersja wicestarosty Roberta Andrzejewskiego. Nie wydaje mi się, żeby 2 dni po wyzwoleniu Gniezna na wieży katedry ostali się uzbrojeni Niemcy. Poza tym gdyby nawet tak było, to łatwiej byłoby przetrzymać ich na wieży i poczekać aż sami się poddadzą niż strzelać z armatniego działa w krzyż umieszczony na samym czubku kopuły. Moim zdaniem było to zwykłe strzelanie do celu. Oczywiście nie było mnie wówczas jeszcze na tym świecie i nie mogę tego jednoznacznie stwierdzić. Każdy ma prawo do własnej interpretacji, ale polityczne dogryzanie podczas tak ważnej wystawy jest co najmniej nieeleganckie. Chciałem napisać, że poseł powinien dawać przykład, ale przecież każdy z nas powinien świecić przykładem, tylko, że wtedy świat byłby idealny i nudny, a ja nie miałbym tematów do felietonu.
Druga kwestia, to rozsądek mieszkańców i radnych gminy Żydowo. Parafia poprosiła Radę Gminy o nieodpłatne przekazanie 5 tys. metrów kwadratowych (0,5 ha) gruntów pod budowę kaplicy. Radni zaciągnęli opinii mieszkańców i uznali, że nie przekażą ziemi, ponieważ w przyszłości na tym gruncie ma powstać przedszkole i świetlica wiejska. Pierwsza pochwała należy się za to, że radni zapytali mieszkańców gminy o zdanie. Druga pochwała za rozsądek obywateli. Każdy mieszkaniec Pierwszej Stolicy Polskie wie, że Kościół ma w Gnieźnie i okolicy niezliczone hektary ziemi. Między innymi Komenda Powiatowa Policji w Gnieźnie stoi na ziemi należącej do Kościoła. Skoro te grunty nie zostały przekazane miastu, gminie itp., to dlaczego gmina miałaby oddać ziemię za darmo? „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”.
Tak, jak w najbliższym czasie nie powstanie nowa kaplica w gminie Żydowo, tak rozbudowa akwarium przy ul. Jana Pawła II idzie pełną parą. Starostwo Powiatowe ma już działające windy, eleganckie, zakurzone siedziska, na których miałem okazję usiąść w ciemnych spodniach i czarnej kurtce, zniszczony trawnik, bo np. parkuje na nim ogromny Nissan jednego z radnych - tuż pod nosem policjantów, ale auto zdaje się mówić ludzkim głosem: „Jestem furą radnego, więc możecie mnie pocałować w wydech”. Duża ilość szkła (nie tylko w szafkach) jest w starostwie sporym ułatwieniem, jeżeli kogoś szukamy. Wystarczy wejść np. na drugie piętro, zrobić obrót o 360 stopni i już wiemy kto gdzie jest, bo wszystko widać. Koniec z chowającymi się po kątach urzędnikami. Mam nadzieję, że po tym felietonie starosta nie odetnie ponownie dostępu do lokalnych portali informacyjnych na komputerach w urzędzie pod pretekstem testowania nowej wersji oprogramowania.
O dziurach w drogach nie trzeba wiele pisać. Każdy, kto ma okazję jeździć po naszych ukochanych polskich „autostradach” wie, że okres roztopów odsłania ogromne wyrwy w asfalcie. Jedną z najbardziej zniszczonych dróg jest przedłużenie ulicy Wierzbiczany tuż za granicą miasta. Braki w nawierzchni zostały zasypane ziemią. Pozornie załatwiło to sprawę, ale po deszczu, kiedy ta ziemia nasiąknie wjeżdżając w taką małą błotną sadzawkę ryzykujemy uszkodzeniem zawieszenia. Również ul. Roosevelta i Pocztowa nadają się do remontu. Jaki z tego wniosek? Należy kupić sobie duże auto, np. takiego Nissana. Mało, że niestraszne będą nam wtedy dziury, to jeszcze wolno będzie nam parkować na trawniku przed starostwem. Należy pamiętać, że jeżeli jednak mimo to wpadnięcie w dziurę zniszczy nasz samochód, należy zgłosić się do zarządcy drogi w celu uzyskania odszkodowania.
(Buk)

Czytaj także:

Wystawa ważna dla każdego Polaka
Sołtys Cielimowa wybrany

Zobacz podobne tematy:

Felieton: Wkurza mnie...
Felieton: Za dużo obrządku, za mało wiary
Felieton: Dlaczego chińskie matki są lepsze?
Felieton: "Od września dajemy za darmo"
Felieton: Rządza linczu

Dodaj komentarz:

Podpis:
Przepisz kod:
Captcha
• Losowa fotografia •

http://moje-gniezno.pl/zdjecia/generuj/mini/
• Newsletter •

Podaj swój adres e-mail aby otrzymywać newsletter z najnowszymi informacjami lub usunąć już dodany e-mail.