Logo

Refleksja nad nowym rokiem szkolnym

Artykuł dodany: Wtorek, 1 września 2015
Refleksja nad nowym rokiem szkolnym
REKLAMA

1 września dzieci i młodzież z większym bądź mniejszym entuzjazmem rozpoczną wspinaczkę po szczeblach edukacji. Dla pierwszoklasistów szkoły podstawowej będzie to z pewnością doniosłe wydarzenie, które pozostanie w pamięci na długie lata.

Rodzice również uważają ten dzień  jako jeden z ważniejszych w życiu ich dziecka i swoim. Właśnie on zainauguruje nieodwołalne zmiany w życiu rodzinnym. Nastąpi przeorganizowanie codziennego życia. Najtrudniejszy będzie pierwszy miesiąc. Zaprowadzanie i odbieranie dziecka ze szkoły czasem może odkryć w rodzicach nieznane wcześniej zdolności logistyczne. Jeżeli godziny pracy rodziców stoją w opozycji do czasu, w którym dziecko musi dotrzeć do szkoły lub zostać z niej odebrane, wtedy do akcji wkraczają niezastąpieni dziadkowie. Znacznie gorzej jest, kiedy nie mogą przyjść z odsieczą. Wrzesień budzi w rodzicach troskę o to, czy ich dziecko poradzi sobie w szkole, czy będzie akceptowane w nowej grupie i czy sprosta wymaganiom stawianym przez nauczyciela. Załóżmy jednak, że wszystko pójdzie zgodnie z planem i nawet nie zdążymy się obejrzeć, kiedy odnajdziemy się w nowej sytuacji. Nasza równowaga pozostanie w stanie względnie nienaruszonym do czasu trzeciej klasy. Wtedy przyjdzie czas na pierwszy sprawdzian kompetencji, który jest podsumowaniem pierwszego etapu edukacji. Choć Ogólnopolski Sprawdzian Kompetencji Trzecioklasisty nie jest szczególnie istotny na tym etapie edukacji, każdy rodzic chciałby żeby jego dziecko napisało go jak najlepiej. Z każdym kolejnym rokiem poprzeczka  jest coraz wyższa. Po trzech latach stabilności nastąpi kolejny przełom. W klasie czwartej dojdą nowe przedmioty, nowi nauczyciele, nowe wymagania. W szóstej klasie następuje znacznie ważniejszy od poprzedniego sprawdzian kompetencji. Co prawda jego wynik nie wpływa na ukończenie szkoły podstawowej, tak samo nie wpływa w najmniejszym stopniu na przyjęcie do gimnazjum w rejonie zamieszkania dziecka, ale może być brany pod uwagę, kiedy ubiegamy się o przyjęcie dziecka do szkoły poza naszym rejonem, szczególnie jeśli jest do niej wielu chętnych.

Po upływie sześciu lat podstawówki przyjdzie nam się zmierzyć z trzema kolejnymi w gimnazjum. Debiut w poprzedniej placówce edukacyjnej był o tyle dla nas łatwiejszy, że mieliśmy ogromny wpływ na wychowanie dziecka. Nadszedł moment, w którym zbieramy to, co zasialiśmy wcześniej. Należy mieć nadzieję, że grupa rówieśnicza będzie z naszej perspektywy odpowiednia dla naszego dziecka. W innym przypadku może czekać nas trudny okres. Załóżmy jednak, że w dalszym ciągu wszystko idzie po naszej myśli. Dochodzimy do momentu, kiedy nasza latorośl staje przed obliczem kolejnego testu w swoim i naszym życiu. Chodzi oczywiście o egzamin gimnazjalny, który w odróżnieniu od poprzednich okazuje się być bardzo istotny. Uzyskany wynik i liczba zdobytych punktów decyduje o przyjęciu ucznia do szkoły średniej. Test składa się z trzech części:  humanistycznej, matematyczno-przyrodniczej i językowej. Ilość uzyskanych punktów może spełnić lub zaprzepaścić nadzieje na podjęcie nauki w wymarzonym liceum o profilu na przykład biologiczno-chemicznym. Załóżmy, że i tym razem wszystko pójdzie po naszej myśli.

Dziecko rozpoczyna naukę w szkole średniej. Nie tylko się uczy, ale intensywnie myśli nad tym, co chciałoby w życiu robić. A rodzice na podstawie powyższego dwoją się i troją, by pomóc im w realizacji marzeń. Płacą za dodatkowe zajęcia z matematyki, języków obcych, chemii i wszystkiego, co przyczyni się do pomyślnego zdania najważniejszego już egzaminu - maturalnego. Stopniowanie poziomu trudności i istotności egzaminów nie następuje chyba wyłącznie pod kątem uczniów. W tej kwestii prawdopodobnie ktoś pomyślał o rodzicach. Ich system nerwowy mógłby nie wytrzymać, gdyby co roku pod koniec czerwca działo się coś szczególnie istotnego w życiu ich dzieci. Są oczywiście rodzice, którzy mają dzieci rok po roku i wtedy  trzymają kciuki częściej od pozostałych. Jeszcze niedawno po maturze był kolejny egzamin wstępny na uczelnię. Teraz matura decyduje, czy będzie dane naszemu dziecku zasilić szeregi studentów. Od 2010 roku, kiedy przypomniano sobie nieśmiertelność maksymy Pitagorasa, że to jednak: "Liczby rządzą światem", matematyka jest ponownie obowiązkowa na maturze, a to znacznie może utrudnić życie osobom o duszach artystycznych, które mają inne zdanie na ten temat.  Wydawałoby się, że po maturze dobiegliśmy do mety. Odtąd edukacja naszego dziecka będzie wyłącznie jego sprawą. Nie do końca jest to prawdą. Kiedy moje dzieci były małe, ktoś powiedział mi: "Małe dzieci na rękach, a duże w głowie". Chyba już wiem, co autor tego stwierdzenia miał na myśli. Na pocieszenie dodam tylko, że nie zawsze taki diabeł straszny, jak go malują. Życzę wszystkim Rodzicom cierpliwości i wytrwałości w wspieraniu swoich pociech na wszystkich szczeblach edukacji.
Małgorzata Rakowska

REKLAMA
Plik banneru
Podobne tematy:
Dodaj komentarz
Podpis:

Komentarze do artykułu (0)



REKLAMA

REKLAMA
Plik banneru

REKLAMA
Plik banneru
Wydarzenia
Newsletter
Podaj swój adres e-mail aby otrzymywać newsletter z najnowszymi informacjami lub usunąć już dodany e-mail.
Losowa fotografia

Losowe fotografie

MOJE-GNIEZNO.PL
Właściciel: Andrzej Bukowski
ul. Budowlanych 15a/14
62-200 Gniezno
Numer wpisu do Rejestru Dzienników i Czasopism:
RPR 2844
tel.kom.: +48 603 536 506
e-mail:
redakcja@moje-gniezno.pl
Copyright © 2017 Moje Gniezno