Logo

Od obietnic realizacji do inspiracji

Artykuł dodany: Środa, 26 sierpnia 2015
Od obietnic realizacji do inspiracji
REKLAMA

Różne są formy wykluczenia społecznego, tym samym różne środowiska mogą zostać nim dotknięte. Mogą to być osoby bezrobotne, chore psychicznie, opuszczające zakłady karne, osoby niepełnosprawne, o niskich kwalifikacjach zawodowych, ... wreszcie osoby dorosłe i dzieci dotknięte pauperyzacją. Właśnie o tę ostatnią grupę zahaczę bliżej.

Pogłębiające się ubóstwo prowadzi niejednokrotnie do bezdomności. Pozbawieni dachu nad głową borykają się  z losem i nierzadko napiętnowani są przez społeczeństwo. I nie chodzi tu wcale o rodziny z problemem alkoholowym, gdzie zasiłki są przepijane, ale o rodziny na przykład wielodzietne, gdzie rodzice  pomimo usilnych starań nie są w stanie zaspokoić jej podstawowych potrzeb ekonomicznych i które to właśnie rodziny przed wyborami z nadzieją wypatrywały lepszego jutra. Miały do tego podstawy, bo 29 maja tego roku, kandydat na prezydenta w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" grzmiał: "... Mówiłem o obniżeniu wieku emerytalnego i też złożę odpowiednią ustawę, tak samo jak tę dającą każdej uboższej rodzinie 500 zł na dziecko. To są konkretne obietnice, które powtarzam i z których proszę mnie rozliczać". (Więcej o 500zł przed i po wyborach możemy przeczytać w Wyborcza.pl).

Rodziny ubogie żyją w hermetycznym środowisku. Dzieci z ubogich środowisk izolowane są przez rówieśników, bywają obiektem kpin za przestarzałe ubrania, znoszone buty i brak śniadania w szkole. Wykluczane są ze szkolnych wycieczek, bo ich rodziców najzwyczajniej w świecie na nie stać. Dzieci wobec siebie potrafią być okrutne. Ich postawy względem drugiego człowieka bywają odbiciem postaw wyniesionych z domu rodzinnego. A te niekiedy pozostawiają wiele do życzenia.

Pauperyzacja rodziny uderza nie tylko w jej sytuację ekonomiczną, obejmuje również pryzmat opiekuńczy. U dzieci, które nie mają zaspokojonych podstawowych potrzeb rodzi się poczucie krzywdy, wstydu i lęku. Na tym niekorzystnym podłożu wyrabiają w sobie poczucie niższej wartości.
Rodzice są świadomi, że choć nie jest to od nich zależne i nie wynika z braku ich dobrej woli, odbierają w ten sposób swoim dzieciom możliwość rozwoju kulturalnego i społecznego. Czasem pogorszenie sytuacji materialnej powoduje choroba jednego z rodziców, czasem nagła utrata pracy lub podjecie się, najczęściej przez matkę, opieki nad innym członkiem rodziny, przez co nie może być aktywna zawodowo.

W momencie kiedy nie ma warunków sprzyjających rozwijaniu zainteresowań dziecka, zwiększa się prawdopodobieństwo pogłębienia dysfunkcjonalności rodziny. Zainteresowania, które rozwijałyby młodego człowieka są alternatywne dla zachowań ryzykownych, a młodzież, która ma ograniczone możliwości spędzania czasu wolnego, jest bardziej narażona na niebezpieczeństwo zetknięcia się ze środkami uzależniającymi, czy też wstąpienia do grup o charakterze przestępczym, mającej na swoim koncie włamania i pobicia.

Jak dobrze, że wybrany (to nic, że nie przeze mnie) Prezydent złożył publiczną deklarację  pochylenia się nad rodzinami, które potrzebują wsparcia. Jednym z jego filarów programu wyborczego była polityka prorodzinna. Załóżmy, że mowa jest o rodzinie z czworgiem dzieci. 2000zł piechotą nie chodzi. Miało być więcej mięsa i warzyw na stole. Miały być opłacone rachunki za czynsz i prąd. Starczyłoby na nowe buty i kino od czasu do czasu.  Dla dzieci rzecz jasna. Starczyłoby na wycieczkę klasową. Pieniądze wydawałoby się, są już na wyciągnięcie ręki, ale czy na pewno? Za pośrednictwem Gazety Wyborczej, doszły mnie wieści o  wywiadzie z dnia 13 sierpnia, jaki udzielił prezydent dla Faktu. Z nieskrywaną nutą satysfakcji przeczytałam, że: "Jeżeli ktoś chce traktować moje słowa z kampanii, że przyjąłem na siebie zobowiązanie i że przygotuję wszystkie projekty ustaw, które doprowadzą do tego, że poprawi się sytuacja gospodarcza w Polsce, to będzie zwykłe nadużycie. Powołam Narodową Radę Rozwoju i liczę na jej dobre współdziałanie z rządem. Prezydent samodzielnie wszystkiego nie zrealizuje. Może być inspiratorem - i do tego się zobowiązuję". Moją osobistą satysfakcję ze wstydem schowałam do kieszeni. Ważniejsze od moich politycznych sympatii i antypatii pozostają w dalszym ciągu losy rodzin, którym chyba jeszcze długo nie będzie żyło się lepiej.
Małgorzata Rakowska

REKLAMA
Plik banneru
Podobne tematy:
Dodaj komentarz
Podpis:

Komentarze do artykułu (0)



REKLAMA

REKLAMA
Plik banneru

REKLAMA
Plik banneru
Wydarzenia
Newsletter
Podaj swój adres e-mail aby otrzymywać newsletter z najnowszymi informacjami lub usunąć już dodany e-mail.
Losowa fotografia

Losowe fotografie

MOJE-GNIEZNO.PL
Właściciel: Andrzej Bukowski
ul. Budowlanych 15a/14
62-200 Gniezno
Numer wpisu do Rejestru Dzienników i Czasopism:
RPR 2844
tel.kom.: +48 603 536 506
e-mail:
redakcja@moje-gniezno.pl
Copyright © 2017 Moje Gniezno