Logo
Ta strona zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób dorosłych. Czy masz powyżej 18 lat i chesz kontynuować?. Jeśli nie ukończyłeś 18 roku życia lub nie życzysz sobie oglądania takich treści to opuść tę stronę. Wchodząc dalej oświadczasz, iż jesteś osobą pełnoletnią i chcesz oglądać treści z własnej woli.

Chłopczyk na jeden gryz

Artykuł dodany: Środa, 22 kwietnia 2015
Chłopczyk na jeden gryz
REKLAMA

Po całym dniu pracy usiadła wygodnie na sofie. W dłoni trzymała kieliszek wina. Miłe odprężenie przy muzyce. Jej mąż majsterkował coś w innej części domu. Niewiele ją to interesowało. Ten wieczór należał już tylko do niej.

Wiosna nastrajała ją do pracy. Praca na kierowniczym stanowisku w korporacji wymagała wielu poświęceń. Praktycznie nie rozstawała się z komputerem. Dzięki pracy miała złudne poczucie szczęścia. Dom, ogród, mąż, dzieci - wszystko to dzięki pracy mogło kręcić się wokół niej.

Poprzedniego wieczoru przeżyła niezwykłe chwile. Musiała zostać dłużej w firmie. Rzadko to robi. Zostało kilka osób. Ważny raport dla jednego ze strategicznych partnerów mógł zaowocować podpisaniem kolejnej umowy, a co za tym idzie - premią.
Powiedziała mu kiedyś, że jak będzie miał kasę, to zwróci na niego uwagę. Kłamała. Po prostu czekała na dogodną sytuację, żeby zaciągnąć go do łóżka ... lub do biura szefa, do którego akurat teraz miała klucze.

Był młodym pracownikiem. Zależało mu na awansie, ale coś go blokowało. Nie potrafił od pewnego czasu wybić się do przodu. Szukał punktu zaczepienia, ale nic mu nie wychodziło. Kiedy zwabiła go do biura pod pretekstem przeniesienia segregatorów z dokumentami dla Loyd Corporation, nie miał już nic do stracenia.
Tej nocy pieprzyli się na biurku szefa robionym na specjalne zamówienie z jakiegoś egzotycznego drewna, na jego fotelu i skórzanej sofie za 18 tysięcy dolarów. Nieprzypadkowo założyła swoją bieliznę w kolorze blue tiffany. Miała to w planach. Chciała, żeby wchodził w nią bez końca. Kiedy czuła, że dochodzi - odpychała go, żeby po chwili znowu pozwolić mu wbić się w siebie.

Z "pracy" wyszła o godzinie 2.30. Szybko pojechała swoim GMC do domu, żeby przytulić dzieci i położyć się spać obok męża. Rano musiała wstać do pracy. Nie chciała jednak zmywać z siebie zapachu seksualnych rozkoszy.
W firmie była już o 8.20. Nienormowany czas pracy sprawiał, że czuła pozorną wolność, ale tak naprawdę biegała na krótkim łańcuchu rządzy pieniędzy, sukcesu i własnego rozwoju, który miał ją doprowadzić ... sama nie wiedziała gdzie miał ją doprowadzić, ale gdzieś na pewno. Z kochankiem nie widziała się tego dnia. Miał jakieś szkolenie, czy drugą pracę - niewiele ją to interesowało. Papiery, faktury, wykresy - nie mogła się pomylić w tych wszystkich magicznych słupkach. Myślami jednak wracała do ostatniego zmroku. Nieświadomie zaciskała uda, przygryzała wargę, zamyślała się co kilkanaście minut. Tak bardzo chciała jeszcze raz poczuć go w sobie. Brał ją jak nikt inny. Mogłaby oddać mu wszystko. Czuła, że dawał, a nie tylko brał. Nie był egoistyczną świnią nastawioną na przelecenie pijanej laski po imprezie. Zresztą - zawsze twierdziła, że ile by nie wypiła na imprezie, to nikt by jej nie dotknął bez jej zgody. Cóż - lubiła się łudzić.

Do domu wróciła kilka minut po 16. Obiad, dzieci, mąż, kolacja, sąsiadka, manicure ... kiedy zmywała paznokcie przypomniało jej się, że zostawiła na jego plecach całkiem spore ślady. Kurwa - czy on ma dziewczynę, narzeczoną, żonę? Wtf? Co to ją w ogóle obchodzi.
Cały dom już spał. Włączyła na chwilę telewizor. W lokalnych wiadomościach mówili właśnie o jakimś facecie, który skoczył z dachu. Co za idiota. Pewnie nie szło mu w pracy albo jakaś laska go olała. Nieudacznik. Paznokcie już miała pomalowane. Była 3.20 w nocy ... lub nad ranem - co za różnica. Jak ten czas uciekł przez palce ...
Już więcej nie spotkała kochanka jednej nocy ... Jak on miał na imię?

Może to była metoda na powiedzenie Bogu: "Nie chciałeś mnie zwolnić? Odchodzę ..."
Lily Was Here
Podobne tematy:
Dodaj komentarz
Podpis:

Komentarze do artykułu (4)

Lilili
22.07.2015 12:59

autor ma chyba poważne braki w sprawach łóżkowych...

Odpowiedz
CHRIS
22.07.2015 12:36

Fajne fotki
Świetna puenta

Odpowiedz
Czytelnik
27.05.2015 21:18

Te teksty są na poziomie tych tandetnych seriali typu "ukryta prawda.." autor jest seksualnie biedny i pisać nie umie

Odpowiedz
Gnieźniak.
25.04.2015 09:35

Kolejny total syf. Wulgarne foto. Ręce opadają...

Odpowiedz


REKLAMA

REKLAMA
Plik banneru
Wydarzenia
Newsletter
Podaj swój adres e-mail aby otrzymywać newsletter z najnowszymi informacjami lub usunąć już dodany e-mail.
Losowa fotografia

Losowe fotografie

MOJE-GNIEZNO.PL
Właściciel: Andrzej Bukowski
ul. Budowlanych 15a/14
62-200 Gniezno
Numer wpisu do Rejestru Dzienników i Czasopism:
RPR 2844
tel.kom.: +48 603 536 506
e-mail:
redakcja@moje-gniezno.pl
Copyright © 2017 Moje Gniezno