Felieton: Szczupła po Świętach
Data dodania: 28.12.2010 | Drukuj artykuł
Po Świętach zapewne większości z was przybyło kilka dodatkowych kilogramów. Oprócz rodzinnych wspomnień przy Wigilijnym stole zostały także namacalne pozostałości po obfitych daniach. Ale jak tu stosować dietę, kiedy w środku roku nie mamy zbyt wielu okazji do uczty, a karp oraz barszcz z uszkami najlepiej smakuje właśnie podczas tych trzech dni? Jedyną wielką wadą świąt jest to, że zaraz po nich następuje Sylwester. A przecież każda kobieta i każdy mężczyzna chce pożegnać rok wyglądając szczupło i efektownie. I tu pojawia się problem!
Oczyszczająca dieta polegająca na definitywnym ograniczeniu wszystkiego? Trzydniowa głodówka? A może stosowanie do końca tygodnia tzw. diety do 1000 kalorii? Najważniejsze to zachować zdrowy rozsądek i nieadekwatny do świątecznego łakomstwa, umiar. Gdyby tak można było zjeść smacznie, zdrowo i przy tym dietetycznie. Możliwe? Nie? A może jednak? W różnych kobiecych pismach można spotkać się z przepisami na dania niskokaloryczne. Teoretycznie nie trzeba rezygnować z pyszności. Powinno się natomiast zjeść ich ograniczoną ilość oraz dobierać składniki zawierające mniejszą zawartość cukru i tłuszczu.Czas na konkrety, czyli pysznie, owocowo i skutecznie. Polecam odpowiednie rozłożenie dań oraz napojów, tak, aby nie musieć z niczego rezygnować, a jednocześnie poczuć się lżejszą i atrakcyjniejszą. Można, a nawet trzeba pozwolić sobie na solidne śniadanie. Dzięki temu dostarczamy organizmowi niezbędnej energii, a wszelkie kalorie spalamy wykonując codzienne obowiązki. Sięgnijmy więc po ciemne pieczywo, do tego nabiał, ewentualnie chuda szynka i popijmy świeżym sokiem z pomarańczy. Dla bardziej wymagających może być shake bananowy, koktajl z różnych owoców leśnych i wszelkie cytrusy. Wskazane również musli, które jest nie tylko smaczne, ale również prawidłowo wspomaga nasz metabolizm.
Na ten czas zapomnijmy o świątecznych pozostałościach: o piernikach, makowcach oraz o tłustym mięsie. Dla fizycznego, a przede wszystkim psychicznego komfortu lepiej odstawić te zdradzieckie potrawy, bo czyż nie mamy ich dosyć po weekendowym odczuciu przejedzenia? Zamiast sięgać po kolejny kawałek ciasta (które notabene w naszym mniemaniu „zmarnuje się”), wybierzmy się na długi, zimowy spacer z najbliższymi lub poskaczmy trochę w rytm muzyki. Taki trening przed Sylwestrową zabawą jest wskazany również z technicznego punktu widzenia. Wszak chcemy chyba być podziwiani nie tylko poprzez swój wdzięk i urok, ale również przez sceniczny ruch na parkiecie. Można też pogimnastykować się w domowym zaciszu, zrobić kilkanaście przysiadów, brzuszków, a jeśli macie odpowiedni sprzęt ćwiczący dane partie mięśni - warto go odkurzyć. Nawet jeśli nie od razu efekt zostanie zauważony, poczujecie się pewniejsze siebie oraz smuklejsze. A ruch to zdrowie! Niestety pojawia się mały psikus. Na zabawie Sylwestrowej również spotkacie się z kuszącymi propozycjami różnych dań. Błędne koło? Niezupełnie. Można skusić się na to i owo, bawiąc się przy tym zawzięcie na parkiecie. A niespalone kalorie zostaną automatycznie wpisane na listę Noworocznych postanowień. A to czy swój plan poddacie realizacji zależy od was samych i od waszej silnej lub słabej woli.
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!
Ania Kowalewska
Zobacz podobne tematy:
| • Felieton: "Od września dajemy za darmo" |
| • Felieton: Rządza linczu |
| • Felieton: Wkurza mnie... |
| • Felieton: Dlaczego chińskie matki są lepsze? |
| • Felieton: Za dużo obrządku, za mało wiary |
Dodaj komentarz:
















_[MG].jpg)