Logo
Ta strona zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób dorosłych. Czy masz powyżej 18 lat i chesz kontynuować?. Jeśli nie ukończyłeś 18 roku życia lub nie życzysz sobie oglądania takich treści to opuść tę stronę. Wchodząc dalej oświadczasz, iż jesteś osobą pełnoletnią i chcesz oglądać treści z własnej woli.

Fun&forget

Artykuł dodany: Poniedziałek, 29 grudnia 2014
Fun&forget
REKLAMA

Był kwiecień. Koleżanka jechała na 3 dni do Porto. Spotkanie biznesowe. Nowi dostawcy, nowi klienci. Miała jedno miejsce wolne. Czemu nie?

Pani W. miała 29 lat. Prowadziła firmę. Mogła więc zrobić sobie 3 dni wolnego i wyjechać. Mąż jak zawsze, delegacja, więc 3 dni to dla niego bez znaczenia.

- Może trochę zatęskni - pomyślała.

W końcu się zgodził. Widział, że zasłużyła i może jej się to przydać. W końcu on też twierdził, że kontakty to podstawa. Nie kupiła nowych ciuchów. Po co? Jedzie wypocząć. Lot był z Warszawy. Odprawa. Znowu czekanie. Ale nie ma jak to rozmowa z przyjaciółką.

- Widziałaś jej buty?
 - Tak. Zajebiste. Ciekawe gdzie kupiła?
- Nie wiem, ale kurtkę mogłaby zmienić ...

Pół godziny później siedziały w samolocie. W międzyczasie poznała Anię, Hanię, Marię, Klaudię, Justynę, Tomka, Marcina, Marcela, Michała, Patryka ... i tak dalej. Po co ich wszystkich pamiętać ... na to jeszcze przyjdzie czas, o ile w ogóle będzie warto.

Już w pokoju. Lot był nawet przyjemny, ale nie ma jak szybki prysznic na odświeżenie ciała i umysłu. Po godzinie Pani W. wraz z koleżanką były już gotowe do wyjścia. Była 19.00. Miały godzinę do spotkania w barze, na który. miała być większość uczestników biznesbezsensownegowyjazdu. Tak naprawdę wszyscy wiedzieli, że jadą na F&F, czyli fun&forget. Miały godzinę, więc postanowiły się przejść. Pani W. ubrała się zwyczajnie. Nie miała ochoty na podryw, ale na rozmowę. Jeansy i koszula idealnie do tego pasowały. Przez godzinę chodziły i rozmawiały błąkając się po wąskich, urokliwych uliczkach Porto. Z godzinnym opóźnieniem trafiły w końcu do baru, gdzie reszta już próbowała lokalnych trunków. Pani W. piła wino. Sandeman. Lubiła wina z Porto. Słodkie. Mocne.
Tak jak zaplanowała, tak też zrobiła. Rozmawiała z Anią, Hanią, Tomkiem, 60-letnim Marcinem, który okazał się bardzo rozrywkowym "dziadkiem" i Michałem, który był o ok. 8 lat od niej starszy. Tak jak ona miał sporo (wszystkiego mieć nie można) rzeczy w nosie i znał swoją wartość. Jak to zwykle bywa po odpowiedniej ilości alkoholu część chciała poszukać miejsca do tańczenia. Pani W. wraz z koleżanką do tego grona należały. O godz. 1.00 wylądowali w kolejnej już knajpie. Miejsce do tańczenia było, muzyka grała, ale nikogo na parkiecie. To jednak nikomu nie przeszkadzało. Tańczył każdy z każdym, bez zobowiązań i podtekstów, dla zabawy. Tego jej było trzeba. "Czemu faceci na imprezach w Polsce tak nie robią, tylko od razu myślą jaką kobiety mają bieliznę na sobie?". Wróciły do hotelu o 4.00.

Kolejny dzień to spotkanie w restauracji i wycieczka do winiarni w Vila Nova de Gaia: Fonseca, Sandeman, Offley, Ferreira, Calém. Pani W. postanowiła ubrać szpilki i czerwoną sukienkę. Szpilki podkreślały jej długie, zgrabne nogi, a sukienka maskowała kompletną deskę. Rozpuszczone blond włosy i mocniejszy makijaż pasowały do pseudobiznesowych spotkań. Popołudniu znowu hotel. Znowu kąpiel. Szpilki, jeansy, dopasowana koszula i marynarka.

- Na dziś musi wystarczyć - pomyślała.

Nie myliła się. Wiedziała, że wygląda dobrze. Większość facetów zwracała na nią uwagę jak szła ulicą albo wchodziła do baru.
Ta sama ekipa. Już wiedzieli jakie wino lubi. Nie musiała chodzić za często do baru. Ciasno. Mały stolik. Krzeseł brak. Michał trzymają piwo, objął ją w tali. Poczuła ciepło jego dłoni.

- Na co masz ochotę? - spytał się cicho do ucha

Spojrzała na niego do końca nie wierząc własnym uszom. Patrzyła w jego ciemne oczy. Oczy rozbawione i kuszące.

- Mówię o winie - dodał po chwili z lekkim uśmiechem.

A więc tak chcesz grać. Zgoda. Szkoda.

- Ferreira poproszę - odpowiedziała.
- Czerwone - dodała szepcząc mu do ucha

Czuła jak się spiął. Zacisnął dłoń na jej talii, po czym poszedł po wino. Od tego momentu cały czas delikatnie siebie dotykali, przelotnie, oczywiście przez przypadek. Każdy dotyk odbijał się echem w jej ciele.
Godzinę później po słodkiej zabawie z ogniem Michał podszedł do niej, blisko, oparł się wręcz i szepnął.
 

- Jeszcze chwila i zaciągnę ciebie siłą do damskiej ubikacji, żeby cię wykorzystać.

Pani W. się roześmiała. Spojrzała się na niego. Jego oczy płonęły. Jeszcze bardziej dodało jej to pewności siebie.

- Nie - odpowiedziała.

I tak wiedziała jak to się skończy. Koleżanka pani W. wyszła wcześniej. Po kilku godzinach już wszyscy mieli dosyć dzisiejszego dnia. Poszli do hotelu. Winda. Wsiadła do niej razem z Michałem.

- Dlaczego to zawsze musi być ta gówniana winda - pomyślała.

Spojrzał na nią mrocznym wzrokiem. Poczuła ciarki. I nie tylko. Poczuła, że go chce. Teraz. Tutaj. 2 piętro. On wysiada. W ostatniej chwili pociąga ją za rękę. Nie miała ochoty jechać na swoje piętro. Miała ochotę zostać na tym. Z nim. Już wiedziała, że znalazła się w tych 70% ankietowanych kobiet, które są w stanie zdradzić męża jak przystawi się je do muru i nie da im się wyboru. Pozornie. Wystarczyło powiedzieć nie. Basta. Koniec. Nie chcę. A jednak ... milczała. Weszli do pokoju. Odwrócił się do niej.

- A teraz zrobisz co będę chciał - powiedział patrząc prosto w oczy.
- Za to, że kusiłaś mnie przez cały wieczór nie będziesz miała teraz wiele przyjemności. I tak wiem, że nie tego oczekujesz. Więc jesteś tu tylko i wyłącznie dla mojej przyjemności. Twoja może być tylko słodkim dodatkiem ...
Podszedł do niej. Pchnął ja na ścianę strącając wazon ze stolika. Całował. Namiętnie. Szyję. Usta. Dekolt. Zdjął bluzkę ...
Rzeczywiście. Znaleźli się w jego pokoju dla jego przyjemności. Po wszystkim wzięła u niego prysznic. Ubrała się. Wypili jeszcze butelkę wina. Rozmawiali. Zarówno ona jak i on wiedzieli, że to nic nie znaczy. Bez uczuć. Czysta, nieskalana niczym fizyczność. Żadnych oczekiwań. Żadnych zobowiązań. Chwila.
Tak jak dzieci potrafią budować z klocków wieżę, po czym z dziką radością ją burzą, by po chwili zbudować coś innego i idą dalej nie patrząc za siebie, tak Pani W. wiedziała, że dzisiaj zbudowała zupełnie nową wieżę, z nowych klocków, po czym ją zburzyła. Jeszcze wróci do tej zabawy ...
Rule My World

REKLAMA
Plik banneru
Podobne tematy:
Dodaj komentarz
Podpis:

Komentarze do artykułu (3)

Czytelnik
30.12.2014 14:31

Ni cholery tego artykułu nie rozumiem ?

Odpowiedz
Maria P
30.12.2014 00:26

szkoda, że coraz gorsze teksty na tym portalu... kurcze, nie musicie takimi zabiegami podbijać sobie statystyk...
panie redaktorze! proszę interweniować...

Odpowiedz
Allin
29.12.2014 12:18

ten portal ma się coraz gorzej

Odpowiedz


REKLAMA

REKLAMA
Plik banneru

REKLAMA
Plik banneru
Wydarzenia
Newsletter
Podaj swój adres e-mail aby otrzymywać newsletter z najnowszymi informacjami lub usunąć już dodany e-mail.
Losowa fotografia

Losowe fotografie

MOJE-GNIEZNO.PL
Właściciel: Andrzej Bukowski
ul. Budowlanych 15a/14
62-200 Gniezno
Numer wpisu do Rejestru Dzienników i Czasopism:
RPR 2844
tel.kom.: +48 603 536 506
e-mail:
redakcja@moje-gniezno.pl
Copyright © 2017 Moje Gniezno